Jesteśmy małżeństwem od 5 lat. Od początku moja żona pełniła rolę „księgowej” w rodzinie – odpowiadała za robienie zakupów i płacenie rachunków, a ja oddawałem jej całą moją pensję. Na początku naszego wspólnego życia taki układ mi odpowiadał. Podobało mi się to, że jestem zwolniony z obowiązku prowadzenia budżetu domowego. Ponadto zarabiałem dość dużo, a przy tym byłem rozrzuty i nie widziałem potrzeby oszczędzania. Moja żona natomiast zbierała wszystkie pieniądze na czarną godzinę.
W ciągu naszych wspólnych pięciu lat już kilka razy pojawiła się „czarna godzina” – byłem zmuszony pracować za niższą wypłatę, wzięliśmy kredyt na samochód i wydarzyło się kilka sytuacji losowych. Jednak moja żona nawet w trudniejszych warunkach była w stanie oszczędzać pieniądze i odkładać coś z mojej pensji. Może właśnie dlatego cały czas mieliśmy stabilną sytuację finansową i radziliśmy sobie mimo różnych zdarzeń.
Z biegiem czasu zmęczyło mnie jednak takie życie. Moja żona założyła dziennik, w którym musiałem odnotowywać każdy wydany grosz. Zdawałem sobie sprawę, że byliśmy zwykłą rodziną o przeciętnych dochodach oraz że Alicja nigdy nie wydawała pieniędzy na zbędne rzeczy. Przede wszystkim kupowałam to, co było potrzebne dzieciom, czasem dawała mi trochę pieniędzy, a sama już trzeci rok chodziła w tych samych dżinsach. Powoli byłem tym zmęczony.
I tak, pewnego razu otrzymawszy pensję, postanowiłem nie dawać żonie pieniędzy. To ja powinienem być głową rodziny. Po przyjściu do domu nie wiedziałem, jak powiedzieć Alicji o mojej decyzji, ale ona zagadnęła mnie pierwsza:
„Kochanie, dlaczego nie włożyłeś pieniędzy do pudełka? Jutro muszę zapłacić za wycieczkę szkolną dzieci, a nie mam z czego.”
„Teraz ja zarządzam domowym budżetem. Możesz więc wyrzucić swój dziennik wydatków. Od dziś będziemy żyć w nowy sposób.” – odpowiedziałem dumnie.
Alicja była bardzo zaskoczona moim oświadczeniem. Wydaje mi się, że wzięła to do siebie i obraziła się. A ja miałem już dość jedzenia pierogów z wyprzedaży i przecenionych owoców. Jak długo można biegać po różnych sklepach z kuponami rabatowymi?
Ponadto koledzy zaczęli robić sobie ze mnie żarty. Za każdym razem w dniu wypłaty wykrzykiwali chórem: „Biegnij szybko do domu, uzupełnij skarbonkę!” Jak to jest, że wieku 30 lat proszę żonę o pieniądze? Alicja wciąż próbuje odzyskać kontrolę nad naszymi finansami, ale ja mocno wierzę, że uda mi się właściwie zarządzać pieniędzmi i w niedalekiej przyszłości polecę z rodziną na wakacje za granicę.



