Jeśli dzieciak będzie podobny do tamtego odmówię oddam życie i odmówię! Bezbarwnym głosem powiedziała Iza.
Już za późno, kochanie, teraz tylko czekać na termin podsumował lekarz. Inaczej możesz zostać bez dzieci w ogóle.
Iza wyszła z gabinetu, usiadła na kanapie, by ochłonąć. Chciało jej się płakać z bezsilności Podniosła głowę i zobaczyła za oknem, jak jesienny wiatr bezlitośnie kołysze gałęźmi z ostatnimi liśćmi.
Wydało jej się, że jest teraz jak ta gałąź za szybą zupełnie bezradna, a to dziecko w jej brzuchu nie na miejscu. Przecież jeszcze trzy miesiące temu tak go pragnęła Jak szybko wszystko się zmieniło.
Wyszła z przychodni, mijając szczęśliwą parę: mąż obejmował żonę, oboje się uśmiechali. Na ten widok zrobiło jej się jeszcze ciężej. Iza powlókła się na przystanek.
Gdy wreszcie dotarła do domu, zamknęła się w swoim pokoju i nie wychodziła prawie godzinę. Matka namawiała ją, by coś zjadła, ale cór



