Jego najskrytsze marzenie

Zbigniew, znowu wróciłeś z podartymi spodniami! krzyczała mama na syna. Znowu się biłeś, pewnie z Tadeuszem? Ile można? Jesteście przecież kolegami z klasy!

No tak, mamo, z Tadeuszem odparł chłopak z dumą. Ale tym razem wygrałem. A tak w ogóle, to on zaczął. Twierdzi, że Kinga się przyjaźni tylko z nim. Zobaczymy jeszcze trzynastolatek pogroził pięścią w stronę okna.

Tadeuszowi tym razem dostało się solidnie, choć poprzednio to on sprytnie podstawił nogę Zbigniewowi, ten się przewrócił, a kolega skorzystał z okazji i zwalił go na ziemię. Od dzieciństwa obaj walczyli o względy Kingi, najładniejszej dziewczyny w klasie. Tego dnia wróciła ze szkoły wściekła i na pytania mamy odburknęła:

Znowu Zbigniew się pobił z Tadeuszem! Teraz Tadeusz będzie chodził z siniakiem pod okiem, a Zbigniew spodnie podarł, więc mama mu pewnie skórę zaleje. I dobrze mu tak! Dlaczego on ciągle zaczepia Tadeusza? I po co ten w ogóle musi się z nim bić, żeby mnie zostawił w spokoju? Nie lubię Zbigniewa

Córciu, tak już od zawsze bywa westchnęła matka. Dziewczyny muszą wybierać, a chłopaki rozwiązują sprawy pięściami. Mówiła to spokojnie, ale w głębi duszy martwiła się, że córka wkrótce dorośnie i faktycznie będzie musiała podjąć decyzję.

Mamo, nie znoszę Zbigniewa, powtarzam mu to od miesięcy! Tadeusz jest od niego fajniejszy, szybszy i przystojniejszy. Nigdy nie polubię tego okularnika!

Córeczko, nigdy nie mów nigdy. Może życie jeszcze nas zaskoczy. A kto wie, co los nam pisze? pokiwała głową z rezygnacją.

Ależ tu nie chodzi o żaden los! Po prostu wolę Tadeusza, czy to takie trudne zrozumieć? denerwowała się Kinga, ale matka już myślała o czym innym.

Zbliżała się matura. Kinga wciąż trzymała się Tadeusza, a Zbigniew milczał i cierpiał w ciszy. Wiedział, że wyglądem nie dorównuje rywalowi, więc przestał się przepychać. I tak już było jasne, że Kinga wybrała nie jego.

Wieczorami Kinga z Tadeuszem spacerowali i marzyli.

Wiesz, Tadek, chcę dużą rodzinę. Jak się pobierzemy, kupimy okrągły stół, żeby wszyscy się przy nim pomieścili. Będę uczyła w szkole, już wiesz, że idę na pedagogikę. A latem pojedziemy nad morze! uśmiechała się, opierając głowę na jego ramieniu.

Tadeusz słuchał w milczeniu, ale nie do końca się zgadzał.

No tak, tylko że ja będę harował dzień i noc, żeby was wszystkich wykarmić zaśmiał się cicho. I jakie wtedy wakacje?

Ale ja też będę pracować! Nasze pensje wystarczą przekonywała go stanowczo.

Co ty, kobieta ma siedzieć w domu, dzieci pilnować i obiad gotować wyjaśnił swoją wizję. Mężczyzna tu rządzi, zapamiętaj sobie.

Kinga zmarszczyła brwi, ale nie chcąc kłótni, odwróciła się i poszła do domu, machając mu ręką. On tylko drapał się w głowę, nie rozumiejąc, co powiedział złego.

Pod domem czekał Zbigniew z czerwoną różą.

Cześć, to dla ciebie.

Kinga prychnęła.

Znowu ty? Czego chcesz? Przecież wiesz, że wybrałam Tadeusza!

Bo bardzo cię lubię. Weź różę. Nie wzięła, ale gdy następnego dnia znalazła kwiat na progu, wzięła go, choć się złościła.

Jaka ładna pomyślała.

Zbigniew już się do niej nie zbliżał, ale czasem zostawiał różę. I choć Kinga twierdziła, że nie znosi tego wysokiego okularnika, w głębi serca cieszyła się, że ktoś tak o nią dba.

Po szkole Kinga i Tadeusz wzięli ślub. Ona zaczęła studia, a on czekał na wojsko. Na weselu Zbigniew siedział z tyłu, patrzył na gości, ale nie pił. Wyszedł cicho i wyjechał do innego miasta na politechnikę.

Życie rozdzieliło trójkę przyjaciół. Tadeusz poszedł do wojska, Kinga płakała, ale czas mijał szybko. Gdy wrócił, znów byli szczęśliwi. Urodził się im syn, Bartek, a Kinga marzyła o córce. Wszyscy zazdrościli jej wzorowego męża.

Ale dobre nie trwa wiecznie. Po trzech latach Tadeusz wracał coraz częściej pijany, krzyczał, a potem zaczął bić.

Zamknij wreszcie tego bachora, bo wyjdę i nie wrócę! ryczał. Mam dość tej harówki, a tu jeszcze on

Kinga znosiła to dla dziecka, aż w końcu jej matka zobaczyła siniaki.

Co to jest?!

Myślałam, że Tadek będzie najlepszym mężem rozpłakała się Kinga.

Pakuj rzeczy. Nie chcę, żeby było jeszcze gorzej.

Kinga się rozwiód

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiem − sześć =

Jego najskrytsze marzenie