Jedyna zdrada przed ślubem: jak komentarz o wadze zmienił życie.
Oliwia zdradziła męża tylko raz, jeszcze przed ślubem. Nazwał ją grubą i stwierdził, że nie zmieści się w suknię ślubne. Zraniona, wyszła z przyjaciółkami do klubu. Upija się i budzi w nieznanym mieszkaniu z przystojniakiem o błękitnych oczach. Miała ogromne wyrzuty sumienia! Nie powiedziała o tym Krzysztofowi, wybaczyła mu jego słowa i zaczęła się odchudzać. Pić przestała, bo wkrótce okazało się, że jest w ciąży dobra okazja, by rzucić alkohol.
Córka urodziła się w terminie, piękna niebieskooka dziewczynka, a Krzysztof uwielbiał ją od pierwszego wejrzenia. Przez pięć lat Oliwia wmawiała sobie, że wszystko jest w porządku że oczy córki są po dziadku, który też miał niebieskie. A ta kręcona czupryna? Starała się zapomnieć tamtego kędzierzawego chłopaka, którego imienia nawet nie pamiętała. Ale coś w jej sercu podpowiadało, że dziecko nie jest od męża. Może dlatego wybaczała Krzysztofowi wszystko: nocne wiadomości, częste wyjazdy służbowe, wieczne niezadowolenie z jej wyglądu i gotowania. Dziewczynka potrzebowała rodziny, kochała ojca, a który mąż nie oszukuje?
Po co się męczysz? Gdzie pójdziesz? pytała matka. U nas miejsca nie ma, babcia w łóżku, brat sprowadził synową, gdzie was zmieszczę? Mówiłam ci: nie przepisuj mieszkania na teściową, skończysz przy zepsutej lodówce!
Oliwia znosiła to cierpliwie. Ale to nie pomogło pewnego dnia Krzysztof odszedł. Przyznał, że poznał inną, nawet płakał, zapewniał, że zawsze będzie ojcem Gabrysi, ale nie może żyć wbrew uczuciom. Matka, choć niby kochała wnuczkę, po rozwodzie rzuciła:
Zrób test ojcostwa, może płacicie alimenty niepotrzebnie!
Oliwia była zszokowana myślała, że tylko ona ma takie podejrzenia. Okazało się, że nie.
Oszalałaś?! warknął Krzysztof. Gabrysia jest moją córką, to przecież oczywiste nawet dla ślepego.
Teściowa nie spodziewała się takiej reakcji. Gdy rok po rozwodzie Oliwia trafiła do szpitala z zapaleniem wyrostka, dawne wątpliwości rozwiały się na widok znajomej twarzy.
Przepraszam, czy my się znamy? zapytał chirurg.
Oliwia energicznie zaprzeczyła. Liczyła, że nie przypomni sobie. Ale on pamiętał, bo nazajutrz, na obchodzie, zażartował:
Mam nadzieję, że nie uciekniesz jak ostatnim razem?
Oliwia poczerwieniała jak burak. Postanowiła jak najszybciej opuścić szpital. Nie przewidziała jednak jednego w ciągu tych kilku dni Łukasz zdążył sprawić, że już nie chciała uciekać.
O córce nie wspomniała, tylko napomknęła, że ma dziewczynkę, ale ominęła kwestię ojcostwa.
Łukasz zrozumiał wszystko, gdy tylko zobaczył Gabrysię. Denerwował się, kupił lalkę, wypytywał Oliwię, jak się zachowywać.
Rozumiesz mówił gdy byliśmy mali z siostrą, mama spotkała faceta, naprawdę go kochała, ale siostra go nie zaakceptowała i w końcu mama go odrzuciła. Nie chcę tego. Chcę być dla twojej córki drugim ojcem.
Te słowa oszołomiły Oliwię. A gdy zatrzymał się i spojrzał na dziewczynkę, stało się jasne on też wszystko wiedział.
Jaka tu różnica? myślała Oliwia. I tak kiedyś trzeba będzie powiedzieć.
Przyzwyczajona do małżeńskich dramatów, spodziewała się krzyków i oskarżeń. Ale Łukasz, zostawszy z nią sam, mocno ją przytulił i szepnął: To cud!.
Na początku Gabrysia wydawała się akceptować Łukasza. Gdy jednak Oliwia ostrożnie spytała, czy nie miałaby nic przeciwko, by zamieszkał z nimi, wybuchnęła płaczem:
Myślałam, że tata wróci! Niech Łukasz mieszka gdzie indziej!
Ostatecznie Oliwia ją przekonała, ale Łukasz był rozczarowany.
To moja córka! Musisz im powiedzieć!
Krzysztof tego nie zniesie. Ani Gabrysia. Dla niej on jest ojcem, a dla niego ona jedynym dzieckiem. Podobno jego nowa nie może mieć dzieci. To mi teściowa powiedziała.
Łukasz czuł się zraniony, Gabrysia urządzała awantury, a Oliwia za wszelką cenę próbowała utrzymać spokój w domu. W końcu ustalili zasady: sama woziła córkę do Krzysztofa, pilnując, by mężczyźni się nie spotkali, zostawiała Gabrysię z Łukaszem, by nie kłócili się przy niej, a ona stała się rozjemczynią między nimi. Nawet na Dzień Kobiet przygotowali wspólny prezent, bo bała się, że córka coś powie i Łukasz nie wytrzyma.
Później Oliwia dowiedziała się, że znów jest w ciąży. Bała się, że drugie dziecko będzie podobne do Gabrysi i Krzysztof domyśli się prawdy; że córka zazdrości i jeszcze bardziej znienawidzi Łukasza; że on wykorzysta jej pobyt w szpitalu i wszystko wyjawi.
Umówiła się z matką, że zabierze Gabrysię na czas porodu. Matka się zgodziła, choć miała już pod opieką dwoje wnucząt (brat obdarował ją potomstwem), ale wszystko potoczyło się inaczej dzień przed porodem trafiła do szpitala z kamicą żółciową. Ojczym odmówił opieki nad trzecim dzieckiem, brat z żoną ciągle w pracy. Oliwia zdecydowała, że córka zostanie u Krzysztofa. Problem w tym, że był w delegacji, a na teściową nie miała ochoty.
Czy ja sobie nie poradzę z córką? obraził się Łukasz.
Poród był cięższy cesarskie cięcie, przedłużony pobyt z powodu żółtaczki noworodka, a w domu bomba! Łukasz twierdził, że wszystko w porządku, ale Gabrysia nie chciała z nią rozmawiać. Powiedział jej myślała Oliwia.
Do tego sąsiadki, którym się zwierzyła, namawiały, by wyznała prawdę, bo wszystko, co ukryte, kiedyś wyjdzie, a kara za kłamstwo nadejdzie. Pod ich wpływem, pod działaniem oksytocyny, zadzwoniła do Krzysztofa:
Muszę ci coś wyznać.
Co?
Milczała długo, dobierając słowa.
Chodzi o Gabrysię, prawda?
Co o Gabrysię? przestraszyła się Oliwia, choć sama chciała mu wszystko opowiedzieć.
Jest córką twojego faceta. Wiem wszystko.
On



