JEDNOSERCE

Słuchaj, przyjaciółko, mam Ci opowieść o wiosce pod Warszawą, gdzie życie toczyło się po swojemu. Na pogrzebie żony Wojciecha nie wpadła ani łza. Patrz, mówiłam, że on nie kochał Zosi szepnęła cicho swojej sąsiadce Tosia. Cicho, Tosiu, co różnicy? Dzieci zostały sierotami przy takim ojcu. Zobaczysz, on i tak poślubi Kasię przekonywała Lidka.
Dlaczego Kasia? Co ona mu da? Grażyna to już jego miłość, pamiętasz, jak biegali po sianokosach? Kasia nie będzie z nim, ma rodzinę i już go zapomniała.
A wiesz, że Kasia ma męża w oddziale frontowym, więc nie potrzebuje Wojciecha i jego dwudziestu osób dodała Lidka. Grażyna cierpi, bo wciąż kręci się wokół Mitka.

Zosię pochowano, a dzieci trzymały się mocno za ręce. Michałek i Pola dopiero ukończyli osiem lat. Zosia wybrała się za mąż za Wojciecha, ale nie wiadomo, czy on ją naprawdę kochał wioska też nie miałaby pojęcia. Plotowano, że zaszła w ciążę i dlatego musiał wziąć ją pod rękę. Ich pierwsze dziecko, małe i słabe, przeszło wkrótce, a potem Zosia i Wojciech nie mieli już potomstwa. Wojciech zawsze był ponury i małomówny; ludzie nadawali mu przydomek Burek. Był skąpy w słowach i w przytulaniach, co Zosia dobrze znała.

Jednak Bóg mu wybaczył. Zosia modliła się gorąco, a niebo podarowało jej dwójkę dzieci. Pola i Michałek zostali bliźniakami. Michałek odziedziczył po mamie łagodność, był czuły i wrażliwy, a Pola po taty milcząca, zamknięta w sobie, choć ich charaktery były podobne.

Kiedy Wojciech coś rzeźbił w stodole, Pola krążyła wokół niego, słuchała opowieści i uczyła się życia. Michałek pomagował mamie, zamiatał podłogę, nosił małe wiaderko po wodę mały, ale oddany. Zosia kochała dzieci, choć Polę nie rozumiała, a do Michałka przywiązała całe serce. Kiedy Zosia zbliżała się do końca, powiedziała mu:

Synku, zaraz odejdę. Będziesz głową rodziny. Nie krzywdź siostry, chroń ją. Jesteś chłopcem, masz ją chronić, bo dziewczyna potrzebuje wsparcia.

Michał zapytał: A tata? Zosia nie zrozumiała: Tata nas chroni?. Nie wiem, synku, życie pokaże.

Więc nie odchodź, bo jak będziemy bez Ciebie? płakał Michał.

Kochany, gdyby to zależało ode mnie, nie odszedłabym westchnęła i zgasła. Wojciech stał przy niej, trzymał rękę, nie wypowiadał ani słowa, skulony i przygasły.

Czas płynął. Pola przejęła domowe obowiązki, próbując gotować i sprzątać, choć była jeszcze mała. Przychodziła siostra Wojciecha, Natalia, i pomagała Poli, ucząc ją gospodarstwa.

Ciociu Natalio, tata znów się ożeni? pytała Pola.
Nie wiem, córeczko. Co myśli twój tata, nie powie mi.

Natalia miała własne dzieci i męża, Władysława.

A jakby coś było, zabierzesz nas pod swój dach? dopytywała Pola.
Nie wymyślaj. Ojciec was kocha i nie pozwoli nikomu skrzywdzić odpowiedziała Natalia.

W wiosce zaczęły krążyć pogłoski, że dawna miłość Grażyny i Wojciecha znów rozkwita.

Grażyna chyba znowu szaleje gadała Tosia i z Wojciechem kombinacje knuje, zapominając o rodzinie.

Ależ głupia ta Grażyna mruczały panie przy sklepiku.

Koniec gadek, niech panowie się kołyszą przerywał im przewodniczący kołchozu, Maksymilian Lewandowski. Rozsiewacie plotki, nie znacie własnych sąsiadów dodał surowo.

Grażyna i Wojciech kiedyś naprawdę się kochali. Miłość była tak silna, że można było by z niej powieść napisać. Lecz Wojciech został oddelegowany do innej wsi w Wielkopolsce, by pomóc w sianokosach. Tam przebywał dwa miesiące, a w tym czasie Grażyna związała się z Michałem Czarnym. Kiedy Wojciech wrócił i dowiedział się o tym, wbił Michałowi w twarz, a z Grażyną zerwał kontakt.

Grażyna poślubiła Michała. Był awanturnikiem, hulakał się z babami, a ona płakała, że nie potrafi go powstrzymać. Wojciech był milczącym, pracowitym mężczyzną, nie wielkim rozmówcą. Ludzie zaczęli mówić, że Wojciech wciąż myśli o Zosi. Zosia rozkwitała jak błękitny kwiat, a wioska patrzyła na nią z zachwytem.

Co miłość potrafi zrobić z ludźmi mówią.

Zosia od dawna była zakochana w Wojciechu, ale milczała, bo nie chciała konkurować z Grażyną. W końcu spotkali się, spacerowali, a potem wzięli się pod stolicą gminy. Ceremonia była skromna. Z rodziny Wojciecha została tylko Natalia, a Zosię wspierała starsza matka, która urodziła Zosię pod koniec życia. W gminie przewodniczył Władysław Prochowski, a matka Zosi, Oksana, była piękna, lecz nigdy nie wyszła za mąż, bo wioska jej nie lubiła.

Mieszkańcy współczuli Zosi, zwłaszcza gdy poślubiła Wojciecha. Cóż się dzieje, on przecież nie kocha jej wzdychała starsza Sąsiadka Natasza. Całe życie będzie cierpieć przewidywała.

Mimo to Wojciech był wierny żonie, a ludzie w wiosce byli przekonani, że tak być nie może. Przez piętnaście lat żyli razem, nie kłócąc się, aż Zosia zachorowała zimą. Lekarze stwierdzili ciężką chorobę, z której nie dało się wyzdrowieć.

Pewnego dnia wracał z pracy.

Wojtku, wpadnę na chwilę, przyniosłam ciasto dla dzieci zawołała Gabi, trzymając tacę z pierogami.
Nie, dziękuję, wczoraj już mieliśmy odpowiedział Wojciech.
Naprawdę, z serca nalegała.
I tak moja siostra też z serca mruknął.
Spotkajmy się dziś przy młynie, gdy zapadnie zmrok naciskała.
Po co? spytał.
Czy zapomniałeś, co było między nami? zdziwiła się Gabi.
Co było, już dawno przeszło. Kocham dzieci, kocham Zosię odparł.
Nie da się jej już przywrócić westchnęła.
Miłość nie umiera odparł.
Nie kochałeś jej, poślubiłeś ją na złość rzuciła.
Gabi, idź do domu szepnął i pospieszył do domu, gdzie czekali jego mali. Gabi stała sama na wiejskiej drodze.

Lata minęły, dzieci dorosły. Ciotka Natalia wciąż przychodziła w odwiedziny, ale już wiedziała, że jej brat był jedną miłością.

Polka, słyszałam, że spotykasz się z Grzegorzem Woronim zagadnęła ciotka przy progu.
Tak. Co z tego? odpowiedziała Pola, myśląc o sobie jako o pięknej.
Nic, po prostu pytam. Bądź ostrożna z nim.
Dlaczego? spytała.
Wiesz już, że nie jesteś mała odrzekła surowo.
Tato kocham go na całe życie.
Tak myślisz, ale to tylko myślenie.
Nie mam wątpliwości, jestem pewna.
Może i jesteś, ale co z Grzegorzem?
Jeśli mnie zdradzi, już nigdy nie będę mogła kochać.
W to wierzę.

Wieczorem Michał i Pola czekali na tatę z pracy.

Coś tata się spóźnia mruknął Michał.
To przecież piątek.
A co z tego?
Zawsze w środę, piątek i weekend idzie na grób mamy.
Skąd to wiesz? zapytał Michał, uniosąc brwi.
Błazen, jeśli nie czujesz sercem ojca, nie rozumiesz go.

Cicho podeszli do cmentarza. Pola prowadziła ich ścieżką przez ogródki.

Patrz pokazała, wskazując skuloną sylwetkę ojca.

Michał nasłuchiwał, słysząc, jak ojciec rozmawia z kimś.

Zosia, tak to już było. Wkrótce Pola wyjdzie za mąż. Zgromadziłem dla niej posag, dzięki Nata, wszystko w porządku, żyjemy spokojnie. Przepraszam, że za życia nie mówiłem dużo, ale sercem cię kochałem chrapliwie odezwał się Wojciech i powoli odszedł w stronę bramy cmentarza.

Polka spojrzała na Michała. W jego oczach zatrzymały się łzy.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

3 × 2 =

JEDNOSERCE