Słuchaj, muszę ci coś opowiedzieć o historii, która ostatnio mnie mocno poruszyła. Wyobraź sobie wraca Zbyszek do mieszkania w blokach w małym miasteczku pod Poznaniem, wchodzi do kuchni, a tam, na stole czeka na niego kolacja. Myśli sobie: Dziwne, gdzie jest Mariola? Rozejrzał się, ale nigdzie jej nie ma. Wchodzi do sypialni, a tam Mariola siedzi na podłodze i pakuje rzeczy do torby. Gdzieś się wybierasz? pyta Zbyszek, trochę zaskoczony. A ona mu odpowiada: Dostałam skierowanie do Poznania, na badania. Mam jakieś podejrzenia, niezbyt fajne. Zbyszek aż zamarł. W sensie podejrzenia? To znaczy… To samo, co twoja mama…? Spojrzał na Mariolę i nie mógł uwierzyć, że to wszystko dzieje się naprawdę.
Już od kilku dni Zbyszek nie mógł znaleźć sobie miejsca, wszystko go drażniło, cały czas martwił się o Mariolę, która była akurat w Poznaniu na tych badaniach. On został w domu w swoim rodzinnym miasteczku i z niepokojem czekał na jakiekolwiek wieści od niej.
Wiesz, Mariola to jest taka osoba, co nigdy na nic nie narzekała, zawsze trzymała wszystko w garści. Trzydzieści lat razem, dwójka dzieci wychowana, całe gniazdo na jej głowie. Gotowanie, sprzątanie, pranie wszystko załatwiała sama. Zbyszek był przekonany, że tak po prostu ma być. Przecież facet to nie od mycia naczyń czy kuchni, nie?
A Mariola przecież nie była gospodynią domową, ona też pracowała i to z nim, w tej samej firmie, w kadrach. Zbyszek zawsze po pracy marudził, że zmęczony, kładł się na kanapę i włączał telewizor. A Mariola pędziła do kuchni, gotowała obiad na jutro, potem sprzątała, prasowała koszule, prasowała pościel Słuchaj, w domu zawsze czysto, pachnąco, a na stole świeże, ciepłe jedzenie. Zbyszek nie znosił jeść tego samego dwa dni pod rząd, więc Mariola ciągle wymyślała coś nowego w kuchni. Nigdy nie prosiła o pomoc, bo po co Zbyszkowi nawet przez myśl nie przeszło, żeby sam coś zaproponował. Nie moja bajka myślał.
Aż tu nagle dzień wolny w pracy Mariola musiała iść na badania. Zbyszek aż się zdziwił: Co się stało? Coś ci dolega? Mam nadzieję, że nie, po prostu czuję się ostatnio nie najlepiej. odpowiedziała Mariola. On na to: Może witamin ci brakuje? Wiosną zawsze się człowiek słabiej czuje. Może wzruszyła ramionami. Po południu, kiedy wrócił z roboty, Mariola powiedziała, że musi pojechać na badania do Poznania. Jak to?! Po co? wykrzyknął lekko wkurzony. Lekarz podejrzewa coś nie tak, muszę zrobić poważniejsze badania. Zbyszek zbladł. Ale co, dokładnie? To, co twoja mama…? Na razie nic nie wiadomo, to tylko podejrzenia powiedziała, chociaż widział, że bardzo się martwi, może nawet płakała, kiedy go nie było. Mam już bilet na autobus, jutro o 8 rano wyjeżdżam. Zjedz kolację sam, proszę kotlety i ryż masz na kuchence, a sałatka stoi na stole. Muszę się spakować, a potem wcześniej pójść spać. A ty już jadłaś? Nie mam nawet apetytu rzuciła, zbierając rzeczy do torby.
On patrzył na nią i cały się trząsł w środku. Jak to Mariola, zawsze taka żywotna i uśmiechnięta, może być poważnie chora? Niesamowite
Chyba już wszystko spakowałam powiedziała po chwili. Weź ładowarkę do telefonu przypomniał. Racja, dzięki, Zbyszek. A ty czemu nie jesz? Nie mam ochoty Zmartwiłam cię? No przyznał. Zerkając na torbę, przywołał wspomnienie sprzed czterech lat, gdy Mariola kupiła ją specjalnie na wyjazd nad morze. Pamiętasz, jak była podekscytowana? Udało im się wtedy uzbierać na dłuższy urlop i już planowali wyjazd do Międzyzdrojów. Dwa nowe stroje kąpielowe, boska sukienka i słomiany kapelusz. Niestety, nie pojechali. Zbyszek musiał w ostatniej chwili zastąpić chorego kolegę w pracy, szef obiecał premię, więc Zbyszek uznał, że lepiej dorobić i zrobić remont sypialni. Rachunek wydawał się prosty. Wtedy Mariola powiedziała, że się nie martwi nawet ucieszyła się na remont. Ale w nocy Zbyszek słyszał jej cichy płacz. Powiedziała, że miała zły sen. Dopiero teraz dotarło do niego, że była naprawdę zawiedziona.
Rok później też nigdzie nie wyjechali, aż Mariola przestała już nawet o tym marzyć. Zbyszek był zadowolony bo po co te podróże? Przecież mają działkę pod miastem, grill, znajomi wpadną, zawsze jest co robić, a rzeka w pobliżu wystarczy zamiast Bałtyku. I po co wydawać pieniądze, skoro i w domu jest fajnie?
A teraz Mariola pakuje tę samą torbę, ale nie na upragnioną podróż, tylko na wizytę w szpitalu Zbyszek wcale nie miał apetytu, całą noc przewracał się na łóżku, słyszał łkanie żony i tak strasznie chciał ją przytulić, ale jakoś nie potrafił.
Rano odprowadził ją na dworzec. Przy wejściu do autobusu objął ją, nie mógł oderwać rąk. Widok autobusu oddalającego się po szaroburej ulicy zamglił mu wzrok.
Mariola… oby wszystko było dobrze… wyszeptał pod nosem, cicho, żeby nikt nie usłyszał. Potem musiał się zebrać w sobie, pójść do pracy, zanurzyć się w pliki, tabelki, dokumenty i choć na chwilę zapomnieć, co go gryzie. Ale gdy wrócił do pustego mieszkania, zobaczył kubek po herbacie Marioli i znowu chwyciła go tęsknota. Z trudem zmusił się, żeby odgrzać wczorajszą kolację i zjeść trochę. Usiadł później w salonie, włączył telewizor nic ciekawego. Wyłączył. Wyciągnął stary album ze zdjęciami.
Tu z Mariolką zaraz po ślubie… Ależ ona wtedy była szczupła, taka promienna! Wtedy, przyznaję, Zbyszek oszalał na jej punkcie. Poznali się na urodzinach kolegi ona przyszła jeszcze z chłopakiem, on przyszedł ze swoją Anką. Ale jak tylko spojrzał na Mariolę, zakochał się od razu, choć kiedyś by się z takiej historii śmiał. Miłość od pierwszego wejrzenia bajka dla dzieci. Ale właśnie jemu się to przydarzyło.
Pamiętasz Ankę? Zwróciła uwagę, jak Zbyszek gapił się na Mariolę, wyprowadziła go przed blok i urządziła scenę. No to cześć! Zbyszek tylko na to. I tak nie czułem nic poważnego. Szybko się zresztą pozbierała, zaczęła spotykać się z Pawłem, a potem wzięli ślub.
A za Mariolą Zbyszek musiał się trochę nachodzić. Gdy już zerwała z tamtym chłopakiem, nie od razu rzuciła mu się na szyję. Ale w końcu się udało Mariola była jego.
Oglądał te zdjęcia i dosłownie przeżywał drugą młodość, wspominając najpiękniejsze chwile. Jak bardzo był szczęśliwy z Mariolą Tak strasznie tego nie doceniał. Kiedy ostatnio powiedział żonie, że ją kocha? Że jest piękna? Pewnie nigdy nie powiedział nawet dziękuję za obiad, bo uważał to za oczywiste. Przecież żona to żona ma dbać o męża, co nie?
Dopiero teraz do niego dotarło, ile rzeczy Mariola przez lata robiła sama gotowanie, sprzątanie, troska o wszystkich Myślał, że ona jest niezniszczalna, że jej nigdy nic nie dolega A jak on chorował, Mariola gotowała rosół, herbatę z malinami, pocieszała. A jak Mariola była chora, szybka tabletka i do pracy, bez słowa.
Na myśl o tym, że mógłby ją stracić, Zbyszek czuł lęk, jakiego dawno nie przeżywał. Czekał na każdy telefon z Poznania. Kiedy wreszcie zadzwoniła i powiedziała, że to nie najgorsze łzy mu popłynęły po policzkach. Zbyszek, mam dobre wieści! Nic się nie potwierdziło. Problemy są, ale do opanowania. On aż krzyknął z radości: Naprawdę? Ale super!.
Parę dni później, kiedy Mariola wróciła, czekał na nią na dworcu autobusowym z bukietem białych lilii. Zbyszek, zwariowałeś? A kto ci pozwolił kupować takie kwiaty? Ale dziękuję, bardzo mi miło! On ją objął, mocno i szczerze. Mariola, tak bardzo się o ciebie bałem Kocham cię Wybacz mi, proszę
Za co, Zbyszek? dopytała zdziwiona, a on: Nie byłem najlepszym mężem Nigdy nie pomagałem, nie ceniłem cię tak, jak powinienem. Ale to się zmieni. I jeszcze coś ci powiem: mam dla ciebie niespodziankę!
No? Jaką?
Kupiłem nam wyjazd nad morze. Za miesiąc mamy urlop i pojedziemy razem tylko ty i ja. Bez działki, bez znajomych, bez roboty!
Mariola zdębiała. Naprawdę? A co z działką?
Niech leży, może ją w końcu sprzedamy warzywa kupimy na targu.
Oczy jej się zaszkliły. Nie poznaję cię, Zbyszek
Sam siebie nie poznaję, Mariolu. Tak bardzo się bałem cię stracić Teraz będę cię szanował i kochał jeszcze mocniej, jesteś dla mnie najważniejsza na świecie
Ona tylko się uśmiechnęła przez łzy. Może właśnie musiało się to wydarzyć, żebyś tak to poczuł i powiedział na głos. Chodźmy do domu Ja też cię kochamZbyszek wziął ją za rękę i razem ruszyli powoli w stronę domu, przechodząc przez skwer pełen kwitnących krzewów. Powietrze pachniało świeżością lata, a słońce było już nisko, robiąc długie cienie na chodniku. Mariola ścisnęła mocniej jego dłoń. Przez chwilę milczeli po prostu byli. Bez słów, które czasem tylko przeszkadzają.
W drzwiach ich starego mieszkania, zanim weszli do środka, Zbyszek zatrzymał się i spojrzał jej w oczy: Mariolciu, od dziś wszystko będzie inaczej. Będziesz ze mną szczęśliwa obiecuję. Uśmiechnęła się i po policzku popłynęła jej cicha łza ulgi. Zbyszek delikatnie ją otarł.
Wieczorem, gotując razem kolację, śmiali się z własnych nieporadności cebula krojona przez Zbyszka była za grubo, ale nikt się tym nie przejmował. Radio cicho grało w tle, a oni czuli, jak powoli odnajdują się na nowo nie w obowiązkach, nie w rutynie, lecz w słowach, spojrzeniach, dotyku.
Gdy później siedzieli przy stole, naprzeciwko siebie, Zbyszek pierwszy raz od dawna spojrzał na Mariolę naprawdę uważnie i zobaczył nie tylko swoją żonę, ale też kobietę, dzięki której cały jego świat miał sens. Powiem ci coś głupiego, zażartował niepewnie. A może zaczniemy zapisywać w kalendarzu dni, kiedy się kochamy?
Roześmiała się, a w jej oczach znów zatańczył ten dawny blask. Zacznijmy byleby nie zabrakło nam miejsca na kartkach, Zbyszek.
I właśnie wtedy oboje zrozumieli, że czasami nawet największy strach, jeśli się przez niego przejdzie razem, może otworzyć drzwi do szczęścia, na które wcześniej się nie odważyli.
Za oknem huczał już ciepły, letni wieczór, który zapowiadał nowy początek.


