Nie wiem, jak to się stało, że dopiero po trzydziestce założyłem rodzinę. Wszyscy wokół mnie byli pochłonięci wychowywaniem dzieci i radosnymi troskami, a ja pozostawałem na uboczu życia. Dużo pracowałem i byłem bardzo nieśmiały.
Postanowiłem poznać dziewczynę przez Internet. W korespondencji wspomniałem, że nie mam dzieci i że w moim mieszkaniu zawsze było cicho i nudno. Umówiliśmy się na telefon i już czekałem, żeby usłyszeć jej głos.
Niespodziewanie znajomy podrzucił mi do opieki swoje stadko z trójką dzieci. Musiał zawieźć swoją czwartą połówkę do ośrodka zdrowia, a jego żona właśnie skończyła urlop macierzyński, więc nie chciała wziąć zwolnienia lekarskiego.
Kiedy odebrałem telefon, Paulina była bardzo zaskoczona. Bez końca strofowałem chłopców, chroniąc ich przed upadkami i innymi niebezpieczeństwami, a jednocześnie kończyłem ich smakołyki.
Dziewczyna roześmiała się i powiedziała, że byłbym doskonałym ojcem. Muszę przyznać, że nawet ucieszyłem się z nagłego „najazdu” dzieci.
W trakcie korespondencji zdawkowo wspomniałem, że nie dbam jakoś specjalnie o skórę, bo to nie jest zadanie dla mężczyzny. Paulina zaproponowała, żebyśmy porozmawiali przez Skype’a. Z radością się zgodziłem i nie mogłem się doczekać.
Tego samego dnia wpadł do mnie kolega z instytutu, który mieszkał obok. Kiedy dowiedział się o nadchodzącej rozmowie wideo, wybuchł:
– Bez urazy, staruszku, ale masz poważne worki pod oczami! Zaraz przyniosę plastry, zaczekaj.
Kiedy wrócił, przyniósł dwa mokre i zimne plastry, które umieścił pod moimi oczami.
– Super i to jeszcze różowe. – Powiedziałem z oburzeniem.
– No cóż, zdejmiesz je! – Mruknął mój przyjaciel.
Do połączenia było jeszcze daleko, a ponieważ byłem zajęty, zapomniałem o plastrach na twarzy. Posprzątałem mieszkanie, ugotowałem jedzenie i usiadłem, aby zadzwonić. Jakże się śmiała, kiedy pojawiłem się przed nią z różowymi opaskami pod oczami! Po prostu zakochałem się w tym szczerym, tryskającym śmiechu.
– Mówiłeś też, że nie dbasz o swoją skórę. A tutaj, jesteś taki zaawansowany. – Powiedziała dziewczyna i roześmiała się jeszcze głośniej.
Zdałem sobie sprawę, że się zgubiłem. Szczerze mówiąc, byłem coraz bardziej zmęczony tymi wszystkimi SMS-ami i telefonami. Jutro z moją chichotką idziemy do kina na komedię. Chcę znów usłyszeć jej piękny śmiech. Mam nadzieję, że uda nam się coś zdziałać.



