Co za dziecko w czterdziestym pierwszym roku życia! krzyczał na Kingę mąż. W twoim wieku kobiety już zostają babciami. Kinga, nie rób głupstw.
Dobrze, widać twoim zdaniem można pluć na nasze opinie, już to zrozumiałem. A czy pomyślałaś o tym dziecku?
Nie chcę tańczyć na jej weselu z kroplówką pod pachą!
A jeśli coś nam się stanie, gdy będzie mała? W ogóle, rozważ to dobrze. Albo się z tobą rozwiodę!
Kinga z mężem żyła już dwadzieścia lat. Za Jacka wyszła bardzo młodo, jeszcze jako studentka.
Przez wszystkie te lata Kinga wierzyła, że mąż to jej najbliższa osoba, oparcie i ochrona. Nigdy by nie pomyślała, że Jacek kiedyś się przeciw niej zwróci.
Ostatnio w rodzinie Kingi wybuchł poważny skandal przyczyną było niespodziewane późne dziecko.
Jacek stanowczo sprzeciwiał się kolejnemu potomstwu:
Kinga, oszalałaś? Na starość postanowiłaś zostać matką? Mamy trzech wspaniałych synów, Kuba już studiuje, a Bartek i Tomek kończą ósmą klasę. To ci mało?
A co dzieci o nas pomyślą?! Że rodzice oszaleli?
Jacku, całe życie marzyłam o córeczce upierała się Kinga. Skoro Bóg dał nam dziecko, dlaczego miałoby się nie urodzić?
A jeśli znów będzie chłopiec, to będziemy próbować do piątego? wściekł się Jacek.
Jestem pewna, że to dziewczynka.
Synowie też nie poparli Kingi. Gdy dowiedzieli się o nowym członku rodziny, Bartek i Tomek kategorycznie oświadczyli, że nie zamierzają dzielić pokoju z kimś jeszcze.
Najstarszy, Kuba, też wyraził swoje zdanie:
Mamo, ty sama się nie boisz w twoim wieku? A jeśli coś ci się stanie?
Wszystko będzie dobrze uspokoiła go Kinga. Nie jestem jeszcze taka stara!
Właściwie taka sytuacja zdarzyła się w życiu Kingi już raz. Kiedy spodziewała się drugiego dziecka, mąż też nie był zachwycony.
Kuba miał wtedy trzy i pół roku, pieniędzy brakowało. Mieszkali z rodzicami Jacka, a Kinga często kłóciła się z teściową.
Ale gdy lekarze powiedzieli, że będą bliźniaki, wszystko się zmieniło. Teściowa dała Jackowi pieniądze na wkład własny do mieszkania. Mąż stał się troskliwszy.
Bartek i Tomek, ku zaskoczeniu wszystkich, okazali się spokojnymi dziećmi, a Kinga nawet się wysypiała.
Kuba bardzo się ucieszył, że będzie miał z kim się bawić, więc zajmował się braćmi, dając matce trochę wytchnienia.
Teraz też Kinga miała nadzieję, że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wszystko samo się ułoży.
Jednak już w trzecim tygodniu zaczęły się problemy na pracy robiło jej się niedobrze.
Kinga od ponad dziesięciu lat pracowała jako stylistka paznokci, więc przywykła do zapachów lakierów i olejków.
Ale teraz nawet widok kolorowych flakoników wywoływał mdłości.
Leki nie pomagały, stan się nie poprawiał, więc musiała zrezygnować z pracy.
Kinga całe dnie leżała wyczerpana, nie mając sił nawet umyć naczyń. O sprzątaniu nie było mowy.
Jedzenie dla rodziny też trzeba było kupować, co nie podobało się Jackowi i chłopcom.
Po zwolnieniu Kingi w budżecie domowym zrobiło się ciasno.
Jacek, pracując jako felczer na pogotowiu, zaczął brać podwójne dyżury, żeby zarobić więcej.
Najstarszy syn przeniósł się na wieczorowe studia, a w dzień dorabiał jako sprzedawca w sklepie elektronicznym.
Codziennie Kinga widziała w oczach rodziny wymówki. Nawet jej rodzice nie poparli jej, mówiąc, że w jej wieku rodzić dziecko to ryzyko.
Sąsiadki szeptały za jej plecami, gdy wychodziła do sklepu. Kinga czuła się niepewnie.
Nadszedł drugi trymestr i Kinga musiała przejść kolejne badanie.
Lekarz na USG wpatrywał się w monitor z poważną miną, mówiąc pielęgniarce jakieś liczby. Kinga leżała nieruchomo, bojąc się nawet oddychać.
Po pół godzinie nie wytrzymała i zapytała:
Doktorze, chłopiec czy dziewczynka?
Dziewczynka. Ale jest pewien problem.
Co się stało? przestraszyła się Kinga.
Proszę się nie martwić, ale muszę powiedzieć. U dziecka występuje wada cewy nerwowej, to poważna patologia.
W 23. tygodniu cewa powinna być zamknięta, a u pani córki jest otwarta. Dziecko może być niepełnosprawne.
Kinga rozpłakała się:
Czy nie da się pomóc mojemu dziecku? Może są jakieś leki?
Lekarz odwrócił wzrok i milczał.
Kinga wyszła z gabinetu i powoli wlokła się korytarzem. Czas jakby się zatrzymał nie widziała ani nie słyszała nic wokół.
Jak we śnie wróciła do domu, ale nie miała siły wyjść z samochodu i wybuchnęła płaczem.
Gdy się trochę uspokoiła i otarła łzy, weszła do mieszkania. Jacek był w domu, podgrzewał obiad w mikrofalówce i oglądał wiadomości.
Dzieci były na dworze.
Dobry moment, żeby porozmawiać pomyślała Kinga.
Byłam dziś na USG zaczęła. Lekarz powiedział, że to dziewczynka. Ale są problemy ze zdrowiem.
Jakie problemy? zaniepokoił się Jacek.
Wada cewy nerwowej.
I co powiedział doktor?
Nic Lekarka zaproponowała usunięcie ciąży, ale nie zgodziłam się i nie wzięłam skierowania. Nie mogę się na to zdecydować! To przecież moja córka!
Zwariowałaś? Wiesz, co to oznacza? Dziecko będzie niepełnosprawne, jeśli w ogóle przeżyje. Jutro pójdziemy razem do lekarza, sam wezmę skierowanie.
Nigdzie nie pójdę, Jacku. I nie próbuj mnie przekonać
W takim razie nie licz na mnie! Nie będę patrzył, jak ty się męczysz i dziecko męczysz!
Jacek zerwał się od stołu i poszedł do sypialni. Wyciągnął dużą torbę sportową i zaczął pakować swoje rzeczy.
Jacku, co robisz? zalała się łzami Kinga. Zostawiasz mnie? Uciekasz od problemów? Córka to nie tylko moja, ale i twoja! Jak możesz być tak obojętny?
Nie zamierzam tego znosić! Zgodziłem się, kiedy chciałaś zostawić dziecko, myślałem, że wszystko będzie dobrze. Ale teraz nie będę pobłażał twoim kaprysom!
Myślałaś o naszych starszych dzieciach? Widziałaś kiedykolwiek dzieci z niepełnosprawn



