Jak wychować dziecko, aby nie zestarzeć się w biedzie

Moja mama jest bardzo miłą i pomocną osobą. Pewnego dnia, gdy pojechałam ponownie odwiedzić rodziców, zobaczyłam, że zamiast maszyny do pieczenia chleba, na jej miejscu stoi wazon z kwiatami. Pomyślałam, że urządzenie jest zepsute i zapytałam mamę, dlaczego nie poprosiła mnie, żebym zaniosła je do warsztatu, bo przecież dobrze wiem, jak lubi piec chleb i nam też często dawała. Potem mama poprosiła mnie, żebym usiadła i opowiedziała mi smutną historię, od której zabolało mnie serce.

Mama zaczęła mi opowiadać o cioci Teresie, była jej przyjaciółką, miała 68 lat, od trzech lat była wdową i od tego czasu jej życie stało się bardzo trudne. Ma dwie córki, dorosłe i odnoszące sukcesy, które mają własne firmy i mieszkają w nowo wybudowanych mieszkaniach. Odwiedzają matkę bardzo rzadko i to z pustymi rękami. Chociaż nasi rodzice często spędzali razem czas, nie zaprzyjaźniłam się z dziewczynkami, wydawały mi się aroganckie i nie dzieliły się zabawkami. Rodzice Ani i Kasi bardzo je rozpieszczali, swego czasu ciocia Tania i jej mąż żyli całkiem nieźle, dziewczynki ubierały się modnie, zdobyły wyższe wykształcenie, miały dobry start w życiu. W chwili ślubu każda z nich miała małe mieszkanie. Rozpoczęły swoje własne życie i rzadko odwiedzały rodziców, ale łatwiej było żyć z dwuosobowych emerytur, a ich ojciec na emeryturze jeszcze trochę pracował. Po śmierci głównego żywiciela rodziny, dziewczynkom nie przyszło do głowy, że matce trudno będzie przeżyć z samej emerytury, bo wszystko, co zaoszczędzili, zostało przekazane dzieciom i wnukom, a córki dobrze o tym wiedziały.

Ciocia Teresa okresowo pożyczała od mamy pieniądze, a potem musiała się czuć nieswojo i przestała prosić ją o pomoc. Ale pewnego dnia, mama zobaczyła straszny obrazek, na którym jej przyjaciółka stoi przy metrze i prosi przechodniów o pieniądze na kawałek chleba. Mama rozpłakała się i poszła do domu. Nie chciała zawstydzić koleżanki i udawała, że tego nie widzi. Po konsultacji z ojcem postanowili jej trochę pomóc. Ciocia miała urodziny i dali jej swoją maszynę do pieczenia. Oprócz tego kupowali mąkę, sól, cukier, masło, trochę mięsa, jajka, jednym słowem, kupowali to, co niezbędne. Potem mama zaczęła częściej odwiedzać koleżankę, żeby zobaczyć, czego nie ma, i pomóc jej w zakupach, bo ciocia Teresa nie chciała przyjąć żadnych pieniędzy.

Zastanawiam się, jak dzieci mogą być tak niewdzięczne. Jedzą w restauracjach, jeżdżą do kurortów, nie widzą, jak żyje ich matka i że w lodówce jest pusto? Jak można tak lekceważyć swoich rodziców, dzięki którym ma się wszystko? Nie rozumiem…

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

6 + cztery =

Jak wychować dziecko, aby nie zestarzeć się w biedzie