Jak przyszła teściowa skutecznie zepsuła wymarzone wakacje – czyli jak jeden niespodziewany wyjazd d…

Wiesz, samej z córką trochę strach jeździć, rozumiesz przecież dwie kobiety, języka nie znamy, a jakby coś się stało… machnęła ręką przyszła teściowa. A z wami dwojgiem już raźniej. No i będziemy się trzymać razem w razie czego.
Ach, jeszcze nie wiedziałam, jak bardzo razem miałam być przez te dni…

Było mi przykro, westchnęłam tylko.

Plany na wakacje układaliśmy z Michałem, Wiktorią i Karolem już od pół roku.

Brat mojego narzeczonego i jego żona tworzyli parę idealnych towarzyszy podróży można z nimi było wyskoczyć do baru, do Zakopanego, czy choćby na Mazury, bo zawsze wszystko się między nami zgadzało: humor i marzenie o spokojnym, wygodnym odpoczynku.

Dwa razy w poprzednim roku wspólnie wyjeżdżaliśmy i oba wyjazdy dały nam masę radości.

A teraz…

Nie, nie przyszło mi do głowy, by mieć żal do przyszłej szwagierki, że akurat się rozchorowała.

Ale przecież nie można mi zabronić się rozczarować?

No cóż, nie poradzimy, westchnął Karol. Będziecie musieli sami z Michałem zwiedzać te zabytki i ruiny.

Też mu było żal odwołanego urlopu, ale zostawić chorą żonę i samemu jechać nie mógł tak podpowiadało sumienie.

Zresztą, nikt go do tego namawiać nie zamierzał.

Tylko szkoda pieniędzy za wycieczkę już nie da się odzyskać całej sumy. I tych rozbitych planów żal.

Wieczorem, przy herbacie, odwiedziła nas mama Michała i Karola.

To nie było nic dziwnego Michał był ze swoją mamą bardzo zżyty.

A pani Helena Szymańska, choć jak to tradycyjna matka lubiła czasem pouczać młodych, była na co dzień całkiem miłą osobą.

Owszem, potrafiła bywać uparta i narzucać swoje zdanie czy porady, jak każda polska teściowa, ale i tak, z opowieści koleżanek, wysnułam wniosek, że trafiła mi się ta najłagodniejsza.

Fakt, że Helena wpadała do nas nawet cztery razy w tygodniu.

Ale tylko raz na jakiś czas próbowała przekazać mi sekrety gospodarki domowej.

I niektóre jej rady nawet mi się przydały, więc za dużą krzywdę jej nie uważałam.

Kiedy więc zaproponowała wspólne wakacje, zgodziłam się przychylnie.

Miała zabrać swoją młodszą córkę, Zuzannę, odkupić od syna i synowej miejsca na wycieczkę, no i razem z Michałem oraz ze mną polecieć do Grecji, by wygrzać stare kości i zobaczyć trochę świata.

Samej z córką to strach jechać, no rozumiesz przecież dwie kobiety, języka nie znamy, a jakby się coś stało… powtórzyła przyszła teściowa. A z wami dwojgiem, to już inaczej. Będziemy blisko, w razie czego.

Nie miałam pojęcia, jak bardzo miałyśmy być blisko.

Gdybym wtedy wiedziała Nigdy nie zgodziłabym się na takie towarzystwo przyszłej teściowej i szwagierki.

Ale z drugiej strony dobrze, że przed ślubem zobaczyłam prawdziwe twarze zarówno rodziny Michała, jak i jego samego, a nie dopiero wtedy, gdy papiery byłyby już podpisane. Można powiedzieć, że wyszłam z tej lekcji bez poważnej straty.

Powiedziałam przyjaciółkom o naszych planach, a one wyraziły powątpiewanie w moją zdrową rozsądek.

Z teściową (!) na wakacje? Przecież ona ci spuści piekło na głowę, będzie cię pouczać i zmusi Michała, żeby tylko wokół niej tańczył!

A jeszcze z córką! mówiły. Będziecie musiały ją zabawiać.

Odpierałam, że Zuzanna to już dorosła dziewczyna, ma dziewiętnaście lat, i nie potrzebuje rozrywek z udziałem rodziny.

W życiu codziennym ledwie się do siebie odzywałyśmy. Zawsze tylko dzień dobry, do widzenia, czasami poprosiła przy obiedzie, by podać jej sól to był szczyt naszej rozmowy.

Trudno sądzić, by nagle zapragnęła wspólnego spędzania czasu na wakacjach.

A pani Helena Wiadomo, urlop trzeba będzie planować z uwzględnieniem jej wieku, ale czy to będzie takie straszne?

Nawet gdyby były jakieś drobiazgi to tylko dwa tygodnie.

A później, jeśli rzeczywiście coś będzie nie tak, przecież już nikt mi nie każe z nią jechać następnym razem będę miała dobry powód.

Bo przecież niegrzecznie jest odmówić, zanim się nie spróbuje, prawda?

Poza tym dziewczyny nie znały mojej teściowej i oceniały przez pryzmat własnych, które były, cóż, nieprzystępne i kłótliwe.

Przy tym same powtarzały, że z moją przyszłą teściową i całą rodziną Michała wyjątkowo mi się poszczęściło.

A jednak teraz radziły mi czym prędzej zrezygnować z rodzinnego urlopu.

Ale co miałam zrobić, jeśli Helena już była cała w skowronkach, a Michał zadowolony na myśl, że pokaże mamie Grecję?

Pierwszy sygnał ostrzegawczy dostałam już w samolocie.

Zuzanna wybrała miejsce przy oknie i nikt nie miał nic przeciwko.

Ja, przyzwyczajona do wyjazdów służbowych, nie robiłam z tego problemu.

Michał nie interesował się widokami wolał pokładowe filmy.

A ja wolałam siedzenie przy przejściu, żeby swobodnie wstać w razie potrzeby, nie przeszkadzając sąsiadom.

Po drugiej stronie przejścia usiadła pani Helena była wyraźnie zdenerwowana, a kiedy trafiliśmy na turbulencje, z trudem powstrzymywała łzy.

Nie mogłam jej odmówić, gdy poprosiła, by się z nią zamienić miejscami, żeby siedziała przy synu.

Tylko że, gdy wstrząsy się skończyły, nikt nie myślał o oddaniu mi miejsca.

Co więcej, pani Helena z zaintrygowaniem oglądała razem z Michałem ten sam film, a potem ucięła sobie drzemkę z głową na jego ramieniu.

Nie ma co się denerwować tłumaczyłam sobie. Może sama, przeżywszy taki lęk, też nie miałabym głowy do zamian miejsc.

Cultureł głosik podpowiadał jednak, że śpiąca osoba nie budzi się dokładnie w momencie, gdy stewardessy zaczynają serwować posiłek.

A przecież mogła poprosić o zamianę z Zuzanną, która już dawno zasłoniła okno i oglądała film.

Kiedy patrzyłam na tę rodzinną sielankę, rosła we mnie irytacja która tylko się nasiliła po wylądowaniu.

Bo Michał nawet na mnie nie spojrzał, od razu rzucił się pomóc mamie z bagażami, szukał automatu z wodą.

Czułam się, jakbym była tylko dodatkiem do wyjazdu. Kimś z boku, kim nie ma co sobie głowy zaprzątać.

Kochanie, no daj spokój, nie przesadzaj. Przecież nikt cię nie ignoruje.

Mama jest pierwszy raz za granicą, widziałaś, jak się denerwowała…

To po co w ogóle chciała z nami lecieć? tego już nie powiedziałam na głos.

Zresztą, ten głos w głowie, co to mama całe lata wpajała: ustępuj starszym, okazuj współczucie, myśl nie tylko o sobie, odezwał się i przypomniał, że jestem zdrową, młodą kobietą, której nie trzeba hołubić jak dziecka.

A mama Michała naprawdę przeżyła stres, który Michał jako kochający syn próbował jej osłodzić.

Mnie się nic nie stało od tego, że Michał dbał przez chwilę bardziej o matkę niż o mnie.

Nie wiedziałam tylko jeszcze, że to wszystko, co spotkało mnie w samolocie i na lotnisku, to był dopiero wstęp do kłopotów.

Już następnego wieczora bowiem, Helena Szymańska wprowadziła się do naszego pokoju hotelowego niemal jakby zapowiedziały to fanfary.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

14 + 15 =

Jak przyszła teściowa skutecznie zepsuła wymarzone wakacje – czyli jak jeden niespodziewany wyjazd d…