Nie wiem od czego zacząć. Ja nawet nie pamiętam, kiedy to się zaczęło i dokładnie od jak dawna ze smutkiem wracam do domu. Tak naprawdę teraz w pracy czuję się znacznie lepiej niż w domu, a przecież powinno być na odwrót. Szef myśli, że tak bardzo zależy mi na pracy i martwię się losem firmy, skoro zostaję często po godzinach. Nawet współpracownicy dziwnie już na mnie patrzą i myślą, że chcę się podlizać, zdobyć awans. Gdyby i szef, i oni wszyscy wiedzieli, dlaczego tak postępuję, na pewno byliby w szoku. Nie powiem, że w pracy jest raj na ziemi, ale w domu miałam piekło, więc w porównaniu z tym było i tam naprawdę dobrze.
Mąż mnie nie bije, nie dręczy psychicznie, jest normalny. Poza tym w domu czeka na mnie mój kochany kot. Mimo tego nie mogę znieść przebywania w nim, jest mi po prostu tak bardzo źle. Pewnie ludzie powiedzą, że mi się w głowie poprzewracało i być może tak jest, sama już nie wiem!
Ta miłość, która była między mną a mężem gdzieś zniknęła. Naprawdę kiedyś żywiłam do niego ogromne uczucie, ale teraz to wszystko gdzieś przepadło. Czasami mam wrażenie, że go kocham i nienawidzę jednocześnie. Wkurza mnie jego głos, wkurza mnie sposób, w jaki chodzi a nawet to, kiedy się o mnie troszczy. Wszystko mnie w nim wkurza i nie mogę znieść jego obecności!
Wstyd przyznać, ale czasami tylko szukam powodu, żeby się z nim pokłócić, nawet gdy nie ma powodu i wymyślam jakieś pretensje znikąd, byleby tylko dał mi spokój, nie zbliżał się do mnie i nic do mnie nie mówił.
Może to ja jestem złą osobą i wszystko psuję? Być może w ogóle nie zasłużyłam na mojego męża, który naprawdę się stara, ale ja nie jestem w stanie tego docenić. Nie wiem, jak powiedzieć mężowi, że już go nie kocham, nie mogę i nie chcę z nim mieszkać. Najwyraźniej jestem wielkim tchórzem.



