Jak niesamowicie boli…

Jakże boli…
Kinga rozmawiała przez telefon, gdy do gabinetu zajrzał Tomek. Jagoda, zmrużyła oczy w stronę Kingi, dając do zrozumienia, że rozmowa jest ważna i nie mają dla niego czasu. Głowa Tomka zniknęła za zamkniętymi drzwiami.

Minęło dziesięć minut, zanim Kinga skończyła rozmowę i odłożyła komórkę.

– A do ciebie Tomek wpadał – powiedziała Jagoda.

– Dlaczego do mnie? Może do ciebie? – zapłonęła Kinga.

– Jestem zamężna. Nie widzisz, jak na ciebie patrzy?

– Jak? – Kinga uniosła głowę znad monitora.

– Z zainteresowaniem – odparła kokieteryjnie Jagoda.

Oczywiście, Kinga widziała. Nie była ślepa. Tak, sympatyczny, akurat jej typ. Gdyby nie ta różnica wieku…

Pracy było tyle, że Kinga odmówiła wyjścia z Jagodą na obiad. Do gabinetu wszedł Tomek i postawił na biurku kubek kawy.

– Odpocznij. Dużo roboty? – zapytał.

– Tak, jak zawsze – Kinga wdzięcznie się uśmiechnęła i zrobiła łyk gorącej kawy.

– Może wieczorem kino?

– Przepraszam, mam małą córeczkę – Kinga znów sięgnęła po kubek, nie patrząc na Tomka.

– Wiem. Możesz zostawić ją u babci na wieczór?

Kinga podniosła wzrok na Tomka. W końcu zrobił pierwszy krok, a nie tylko gapił się jak zahipnotyzowany. Sympatyczny, uśmiechnięty. Gdyby był choć kilka lat starszy, nie wahałaby się ani chwili.

Wyglądała znacznie młodziej niż wskazywał wiek, ale i tak różnica między nimi była widoczna. Po bolesnym rozwodzie Kinga latami nie patrzyła na mężczyzn. Bała się kolejnych błędów i rozczarowań. Czas, jak wiadomo, leczy rany, gasi ból i ostrożność. Kinga czuła, że jest gotowa na nowy związek. Ale czy z Tomkiem?

– No i co, był? – spytała Jagoda, gdy wróciła z obiadu.

– Kto? – Kinga udawała, że nie rozumie.

– Dlaczego się przed nim wzbraniasz? Fajny chłopak. Gdybym nie była mężatką…

– Nie mów głupot – przerwała jej Kinga. – Strasznie jestem od niego starsza.

– No i co? Wyglądasz młodziej niż jesteś. A kontakt z mężczyzną zawsze dobrze robi kobiecie, szczególnie samotnej. Wiadomo, że i tobie się podoba. Jak tylko się pojawi, oczy ci się świecą, rumienisz się i uśmiechasz częściej. Mówię nieprawdę?

Kinga nie odpowiedziała.

– Już kilka lat jesteś sama. Mówiłaś, że czas, że gotowa jesteś na nowy związek. Posłuchaj mojej rady – zanim znajdziesz faceta w swoim wieku, Tomek wpadnie w łapki jakiejś lalce. Odwzajemnij jego uczucia. Chociaż dla zdrowia, dla humoru.

Kinga milczała. A może Jagoda ma rację? Może jednak pójść z nim do kina?

Zadzwoniła do mamy i umówiła się, że po pracy zawiezie do niej Zosię. Film skończy się późno, nie chciała budzić córki w nocy, odbierze ją rano, przed przedszkolem. Mama zmrużyła oczy i spojrzała na Kingę uważnie, ale nic nie powiedziała.

Wieczór minął cudownie. Kinga dawno nie była w kinie, nie mówiąc już o koncertach czy innych rozrywkach. Zakończył się w łóżku. W sumie była na to gotowa. Po co zwlekać? Była wolna, on też. Dla zdrowia, tak dla zdrowia.

– No i jak? Jak było? – spytała następnego dnia Jagoda. – Nie udawaj, że nie wiesz, o co chodzi. Cała się świecisz.

Kinga nie odpowiedziała. Dała do zrozumienia, że nie zamierza rozmawiać o swoim życiu osobistym. Ale tajemnica nie potrwała długo. Tomek wpadał do gabinetu, rzucał Kingi obiecujące spojrzenia, od których serce zaczynało jej walić, a myśli uciekały. Jagoda oczywiście to widziała, odwracała wzrok i uśmiechała się porozumiewawczo.

Romans rozkręcał się. Spotykali się codziennie. U niej. Tomek mieszkał z mamą. Najpierw przychodził, gdy Zosia już spała, a wychodził, zanim dziewczynka się obudziła. Czasem zostawał dłużej. Zresztą Zosia nie pytała, dlaczego rano w kuchni siedzi znajomy mamy i pije kawę. Nawet jej się to podobało. Gdy był, mama nie podnosiła na nią głosu, gdy Zosia marudziła przy ubieraniu.

Gdy Kinga wychodziła za mąż, mąż często mówił, że na razie wystarczy im jego mieszkanie, ale gdy będą dzieci, trzeba sprzedać oba i kupić większe. Ale Kinga się upierała. To dar od ojca krótko przed śmiercią. Tak, małe, ale nigdy nie wiadomo, jak życie się potoczy. I okazało się, że mieszkanie się przydało.

Gdy w jej życiu pojawił się Tomek, Kinga sama zaczęła myśleć o większym mieszkaniu. Córka rośnie, wiele rozumie. Problem w tym, że Kinga po rozwodzie kupiła używany samochód i jeszcze nie spłaciła kredytu.

– Nie myślałaś o kredycie hipotecznym? – zapytał kiedyś Tomek.

– Myślałam, ale jeszcze mam raty za auto.

Kingi nie podobała się ta rozmowa. Jak długo potrwa ich związek? Lata lecą, kobieta szybko się starzeje. Fajnie, gdy ludzie starzeją się razem. Ale Tomek dopiero wchodzi w męską siłę, a jak długo Kinga będzie wyglądać tak jak teraz? Jeszcze trochę, a różnica między nimi stanie się bardziej widoczna. No cóż, jest kosmetyka, zabiegi, operacje plastyczne. Ale to drogie.

I tak nie dogoni młodości. Wiele razy widziała w filmach, jak bohaterki rujnują się, by wyglądać młodziej, a efekt zawsze ten sam – kochanek i tak odchodzi. Wpuści się w kredyt, a potem zostanie sama i będzie spłacać do końca życia, ledwo wiążąc koniec z końcem.

Ale Tomek podobał się jej z dnia na dzień coraz bardziej. Gdy któraś dziewczyna się do niego uśmiechnęła, zazdrość wbijała się w serce Kingi jak ostry kolec, zamazując myśli. Jak tu się nie zakochać, nie zazdrościć, gdy serce jest wolne i pragnie miłości? W końcu jeszcze młoda.

Więc Kinga nie wiedziała, co robić. Czekała, zwlekała.

Pewnego dnia Tomek wyjechał na dwa dni w delegację. W pracy nie było nic pilnego, co mogłoby ją oderwać i ułatwić rozstanie. W przerwie obiadowej Kinga postanowiła się przespacerować, ubrała się i wyszła. Pogoda była spokojna, sucha, ale synoptycy zapowiadali śnieg w najbliższych dniach.Ale kiedy następnego dnia spotkała się z Dymitrem na kawie, poczuła, że może właśnie to jest nowy początek, którego tak bardzo potrzebowała, i uśmiechnęła się do niego szczerze, odsuwając bolesne wspomnienia gdzieś daleko za sobą.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 × jeden =

Jak niesamowicie boli…