Natalia zawsze uwielbiała rolę matki – delikatnej, czułej i życzliwej. Już w dzieciństwie ulubioną zabawą dziewczynki było opiekowanie się lalkami. Często będąc w pracy z mamą, nauczycielką przedszkola, Natalia chętnie zajmowała się dziećmi. Kiedy dorosła, dziewczynka stała się bardzo uważna, troskliwa i współczująca. Matka zezwoliła jej na posiadanie psa, ale tylko na jej odpowiedzialność. Zawsze odżywiony i szczęśliwy, mały przyjaciel zamieszkał u życzliwej pani.
Dziewczyna była odpowiedzialna za wszystko, najpierw za naukę, potem za pracę. Natalia była bardzo ładna, a jej życzliwość i chęć pomocy przyciągały chłopców. Pewnego dnia poznała wesołego Pawła, który był duszą towarzystwa. Spotykali się dosyć krótko i postanowili wziąć ślub, zakładając założenie rodziny.
Z biegiem czasu Paweł i Natalia nie mieli dzieci. Wyniki badań nie wykazały żadnych problemów u żadnego z nich. W końcu pogodziła się z faktem, że nie zostanie matką, lecz los się do niej uśmiechnął i uświadomiła sobie, że może spodziewać się dziecka. Po omdleniu wykonała test, który dał wynik pozytywny.
Kiedy urodziła się Zuzia, świeżo upieczeni małżonkowie, ani na chwilę nie zostawili dziecka bez opieki. Niebieskooki maluch stał się dla nich oczkiem w głowie. Zuzia była bardzo podobna do Pawła, te same wielkie niebieskie oczy i pękaty nos. Natalia była bardzo szczęśliwa.
Wkrótce dziewczynka poważnie zachorowała. Zaniepokojeni rodzice natychmiast udali się do lekarza, który w porę podał dziewczynce leki. Poprawa nie nastąpiła, wręcz przeciwnie, choroba postępowała. Zuzia dzielnie walczyła przez długi czas, ale choroba była silniejsza. Mała dziewczynka niestety zmarła, a zszokowana Natalia, nie mogła w to uwierzyć.
– Ona po prostu śpi, to niemożliwe. Dlaczego jej nie przykryjesz, zamarznie na śmierć – powiedziała mama, zakładając skarpetkę na jej małą stópkę. Natalia długo żegnała się z dzieckiem, śpiewając jej piosenki, połykając łzy, które, jak się wydawało, już się skończyły.
Kobieta miała wrażenie, że to już koniec. Często śniła o swojej małej córeczce, która była nieszczęśliwa bez matki. Paweł nie wytrzymał podwójnego smutku. Nie dość, że stracił córeczkę, to jeszcze jego żona bardzo się zmieniła. Nie mogąc znieść tego ciężaru, spakował się i wyjechał z domu. Jedyną osobą, która wspierała pogrążoną w smutku kobietę, była jej matka. Cały czas była przy córce, słuchała jej i pomagała.
– Mamusiu, ona jest tam zupełnie sama. Moja córeczka jest sama w ciemności, jest jej bardzo zimno – szepnęła kobieta drżącym głosem. Mamusia płakała razem z Natalią. Tak właśnie należy postępować, wypłakać wszystkie łzy, a potem próbować żyć dalej.
W obawie, że Natalia straci rozum z powodu żałoby, kobieta zabrała córkę do domu dziecka, który znajdował się w pobliżu. Zawsze brakowało tam personelu, a porzucone dzieci potrzebowały ciepła i opieki. Natalia poczuła się lepiej, przytulała każde dziecko, ubierała je, strzygła wszystkie dziewczynki, rozpieszczała je przyniesionymi przez siebie smakołykami.
Pewnego dnia, do domu została przyjęta nowa dziewczynka, wyglądająca na około dwa lata. Wchodząc do pokoju, tupnęła niepewnie nogą i spojrzała na swój nowy dom. Kiedy Natalia zobaczyła dziewczynkę, oniemiała. Była bardzo podobna do jej Zuzi, te same niebieskie oczy i zadarty nosek. Kobieta była pewna, że los zwrócił jej małego aniołka, który odszedł do nieba.
Od tego czasu „matka wielodzietna” z radością biegła do pracy, aby zobaczyć dzieci, a zwłaszcza dziewczynkę. Sieroty pokochały ją jak własną matkę, a Natalia oddała im całą niewygasłą czułość, jaka w niej była. Po stracie córeczki, kobieta myślała, że umrze. Zamiast tego dała porzuconym dzieciom nowe życie, pełne uwagi, troski i miłości.



