Jak moja teściowa została bez dachu nad głową, bo odmówiłam utrzymywania szwagra z rodziną i wynajmo…

Jak moja teściowa została bez dachu nad głową

Jestem przekonany, że naprawdę nie mamy obowiązku utrzymywać rodziny mojego szwagra ani wynajmować im mieszkania. Od razu powiem jestem właścicielem trzypokojowego mieszkania w centrum Łodzi, które kupiłem jeszcze przed ślubem z Zuzanną, i które wtedy było w opłakanym stanie. Do dziś pamiętam, jak drzwi wejściowe nie były nawet osadzone na zawiasach, tylko oparte o framugę. Najważniejsze jednak było dla mnie to, że cena była przystępna, a resztę spraw remontowych załatwialiśmy sukcesywnie. Ale do rzeczy.

Poznałem moją żonę, gdy większość mieszkania była już po generalnym remoncie, dwa pokoje były urządzone, nawet kilka nowych mebli stało już na swoich miejscach. Powiem krótko: jak na nasze możliwości komfortowo.

Zuzanna, kobieta o typowo słowiańskiej urodzie, mieszkała wówczas sama, a ja wynajmowałem małą kawalerkę na Bałutach. Po kilku miesiącach znajomości zdecydowaliśmy się zamieszkać razem w moim mieszkaniu, a po ślubie jeden z pokoi przerobiliśmy na pokojik dla dzieci. Najpierw pojawił się na świecie nasz syn, a dwa lata później urodziła się córka, Aleksandra.

Nasze wspólne życie układało się naprawdę dobrze aż do jesieni, gdy nagle zjawiła się u nas teściowa. Przyjechała późnym wieczorem z torbami, cała zapłakana.

Mogę się u was na trochę zatrzymać? szlochała. Twój brat zaciągnął jakąś pannę do mojego mieszkania. Może się dogadają i będzie z tego coś poważnego Ale nie martw się, długo nie zostanę, pomogę ci z dziećmi powiedziała do Zuzanny. Odbiorę je ze szkoły, ugotuję obiad Przecież nie mam nikogo prócz ciebie!

Jak moglibyśmy jej odmówić? Przyjęliśmy ją i oddaliśmy jej największy pokój. Od lat była już na emeryturze, faktycznie często pomagała nam z dziećmi, jak obiecała, ale do siebie zaglądała rzadko jej młodszy syn urządził tam całkiem własne życie. Szwagier mieszkał w jej jednopokojowym mieszkaniu z nową żoną i dwójką dzieci: starszy chłopiec był jej z poprzedniego związku, a młodsze mieli razem.

Wiele lat temu szwagier, Paweł, ożenił się zaraz po maturze z Lucyną. Rodzice sprzedali mieszkanie, a za pieniądze kupili dla siebie kawalerkę, a młodym dali dwupokojowe mieszkanie. Niedługo potem ojciec Zuzanny ciężko zachorował i zmarł.

Paweł i Lucyna doczekali się dwójki dzieci, ale ich małżeństwo szybko się rozpadło. Paweł oddał rodzinie mieszkanie, a jego była żona mieszka tam teraz z nowym mężem i trójką dzieci. Szwagier wrócił wtedy do matki.

Mamo, zamieszkam u ciebie, muszę się jakoś pozbierać, a potem znajdę coś swojego zapewniał ją wtedy. Ale szybko do siebie zaprosił nową partnerkę, z którą doczekał się jeszcze jednego dziecka.

Teściowa co weekend przywoziła wnuki z rodzin obojga synów i od byłej synowej, i od obecnej partnerki Pawła. Mieszkanie pełne było dzieciaków, hałasu i chaosu.

Po roku uznaliśmy z Zuzanną, że czas, żeby teściowa rozwiązała tę sprawę mieszkaniową. Gdy tylko zaczęliśmy rozmowę, teściowa rozkleiła się i zaczęła płakać.

Musiałem od serca pogadać z Pawłem, żeby się wyprowadził z mieszkania matki. Ten jednak stanowczo odmówił, tłumacząc się niską pensją i dużą liczbą dzieci, dodając, że nie stać go na wynajem nawet najmniejszego mieszkania w Łodzi. Co ja mogłem poradzić?

Ostatnio moje relacje z teściową znacznie się pogorszyły. Wieczorami nawet nie chciało mi się wracać do domu po pracy. Postawiłem sprawę jasno przed Zuzanną: musi porozmawiać z matką i znaleźć jej mieszkanie, bo inaczej będę zmuszony złożyć pozew o rozwód.

To ją zszokowało, bo sama nie wiedziała, gdzie miałaby upchnąć własną matkę przecież nie wyrzuci jej na zewnątrz! Zaproponowałem wynajęcie kawalerki dla teściowej mieliśmy na to fundusze, bo coś tam zawsze się odłoży w złotówkach. Ale teściowa uparcie odmawiała, żądając, żebyśmy wynajęli dwupokojowe mieszkanie dla Pawła i jego rodziny, a ona wróci do siebie.

To już była przesada. Powiedziałem wprost: jeśli teściowa nie wyprowadzi się w ciągu tygodnia, wystawię jej rzeczy pod drzwi. Co innego mam zrobić?

Nie czuję się w żadnym stopniu odpowiedzialny za utrzymywanie rodziny szwagra. Tym bardziej nie zamierzam zapewniać im mieszkania.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

20 − jeden =

Jak moja teściowa została bez dachu nad głową, bo odmówiłam utrzymywania szwagra z rodziną i wynajmo…