– I co teraz, on będzie z nami mieszkać? – zapytał mąż żonę, patrząc na syna…

I co, on teraz będzie z nami mieszkał? zapytał Zbigniew swoją żonę, patrząc na syna…

Teresa Nowak wróciła do domu i bardzo się zdziwiła, widząc syna w przedpokoju. Kuba od dwóch lat mieszkał ze swoją żoną oddzielnie, a z rodzicami widywali się najwyżej kilka razy w miesiącu, w weekendy. A dziś przecież środa.

Coś się stało? od razu zapytała Teresa, zamiast się przywitać.

A ty się nie cieszysz, że mnie widzisz? próbował zażartować Kuba, ale widząc surowe spojrzenie mamy, odpowiedział cicho: Od Magdy się wyprowadziłem…

Jak to się wyprowadziłeś? spytała stanowczo Teresa.

Z natury była twarda, dowcipy rzadko ją bawiły. Praca w zakładzie poprawczym odcisnęła na niej swoje piętno.

Pokłóciliśmy się… wymamrotał Kuba, wyraźnie dając do zrozumienia, że nie chce o tym rozmawiać.

I co? spojrzała mu prosto w oczy Za każdym razem będziesz przybiegał do mnie po sprzeczce z żoną?

Rozwodzimy się! wyrzucił z siebie Kuba.

Teresa nie odwracała wzroku, pokazując, że oczekuje wyjaśnień. Westchnąłgłęboko:

Ona chciała, żebym więcej pomagał w domu. A ja, przecież wracam po pracy zmęczony…

I co, ręce ci opadają, żeby żonie pomóc? nie zamierzała go wspierać.

Powiedziałem jej, że kobieta jest od ogniska domowego, więc to ona powinna się tym zajmować.

Teresa aż wywróciła oczami:

Skąd ci się wzięły takie starodawne poglądy? zapytała zirytowana.

Ona też zawsze ciężko pracowała, chciała teraz usiąść, zjeść spokojnie kolację z mężem, odpocząć po pracy, a tu jeszcze taki średniowieczny problem. Całe życie byli z Zbigniewem zespołem pracowali razem, dom prowadzili razem, dzieci wspólnie wychowali i nigdy nie dzielili obowiązków według płci. Nagle Kuba odkrył w sobie „prawdziwego mężczyznę”.

Odpowiedz mi! podniosła głos, tak że gdyby Kuba był młodszy, pewnie by się rozpłakał Skąd ci się to wzięło? W co ty grasz? Co ty, węgiel już cały wydobyłeś? Ty i Magda oboje pracujecie, oboje zarabiacie, to i w domu razem ogarniacie, proste! Chyba nie kazałeś jej rzucić pracy? Nie? To po co te wywody? Widziałeś choć raz, żebyśmy my z ojcem przez sprzątanie się kłócili? Bo mamy rozum idziemy przez życie równo, pomagamy sobie.

W tym momencie z pracy wrócił Zbigniew. Widząc syna, nie krył zdziwienia:

Coś się stało?

Jakby się umówili z pytaniem… pomyślał Kuba, a głośno powiedział:

Rozwodzimy się z Magdą…

Głupek rzucił krótko Zbigniew i poszedł rozpakować zakupy.

Zbyszek, nasz syn to jednak gamoń… powiedziała Teresa i w kilku słowach opowiedziała mężowi powód kłótni.

I co, on teraz z nami zostaje? zapytał Zbigniew, po czym zwrócił się do Kuby:

Wiesz, pierwotne znaczenie słowa małżonek jest związane z zaprzęgnięciem. Bo małżeństwo to jak wspólna bryczka obowiązki rodzinne ciągniecie razem, na równo. Jeśli jeden odpuszcza, drugi musi ciągnąć za dwóch. A wtedy, albo jeden padnie, albo bryczka się rozwali.

Kuba zamyślił się, ale jeszcze był wściekły na żonę. Liczył na wsparcie rodziców, tymczasem oni stanowczo się od niego odwrócili. Teresa i Zbigniew dalej krzątali się po kuchni, rozpakowywali zakupy wyraźnie pokazywali, że nie będą się nim teraz zajmować.

Patrząc na ich zgodę, Kuba nie rozumiał, jak mogą być tak stanowczy w życiu, a wobec siebie tak łagodni.

Co tu jeszcze stoisz? Idź się pogodzić z żoną! powiedział twardo Zbigniew I zapomnij o tych głupotach, kto komu co jest winien. Szanujcie się i pomagajcie sobie, tylko to się liczy. Już, idź, my z mamą mamy swoje sprawy.

Kuba wyszedł z domu rodziców zaskoczony nie takiego przyjęcia się spodziewał. Ale za to złość na Magdę minęła i zaczynał rozumieć, że to i jego wina, przecież tak naprawdę mogłoby to być śmieszne nieporozumienie. Zrozumiał jedno: bardzo chciałby mieć kiedyś taką rodzinę, jaką mają jego rodzice.

Bo w życiu, jeśli chce się szczęścia, trzeba brać odpowiedzialność za siebie nawzajem i nie wolno zapominać, by zawsze iść przez życie ramię w ramię.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

14 − cztery =

– I co teraz, on będzie z nami mieszkać? – zapytał mąż żonę, patrząc na syna…