Grażyna już dawno zauważyła dziwne zachowanie Bartłomieja. Spał osobno, gdzieś w nocy wychodził, wracał dopiero rano, udając, że nigdzie nie był. Żona postanowiła śledzić męża, i udawała, że idzie spać, dlatego położyła się już ubrana pod kołdrą. Usłyszała, jak mężczyzna wyszedł na zewnątrz i wyszła zaraz za nim. Przez kilka minut Grażyna nie straciła męża z oczu, ale nagle gdzieś skręcił i żona straciła trop. Grażyna wróciła do domu ze smutnymi myślami w głowie: „może przełknąć tę gorzką pigułkę? Ale co z synem?”. Wróciła do domu, nie chciała już spać. Poszła do kuchni, upiekła ciasto, potem położyła je na stole. Bartłomiej po prostu je uwielbia. Kiedy Bartek wrócił, natychmiast się zawahał.
– Grażyna? Już się obudziłaś?
– Tak, zdecydowałam upiec Ci ciasto.
„A teraz pomyśli, że ja, raz mu urządzam awantury i mam napady złości, a teraz upiekłam mu najsmaczniejsze jedzenie”. Tej nocy wszystko się zmieniło. Życie wróciło do zwykłego rytmu. Mężczyzna nigdzie nie poszedł, a Grażyna rozkwitła na jego oczach. Syn przyjeżdżał jeszcze częściej, przywoził prezenty, wszystko było dobrze. Tak spędzili całą zimę. Ale z pierwszym dniem wiosny, zauważając, że żona śpi, Bartłomiej znowu gdzieś poszedł. Ale Grażyna nie spała. „Znowu się zaczęło…”ale to było coś nowego: mężczyzny nie było od miesięcy. Kiedy wrócił, spakował swoje rzeczy, stanął u progu i powiedział:
– Mam tam syna, wiesz?
– Co mnie to obchodzi?
– Przepisałem Ci to mieszkanie. Mieszkaj tutaj.
Po tym Grażyna nie mogła znaleźć sobie miejsca. Ryczała w nocy, dobrze, że chociaż syn często dzwonił. Ze zmarnowaną głową poszła do pracy.
Przyjaciółki zaleciły jej znalezienie sobie drugiegomęża, ale jej to nie było w głowie. Minęło kilka miesięcy i Bartłomiej załamał się. TKobieta, widząc mężczyznę w drzwiach, natychmiast zapytała:
– Na jak długo?
– Na zawsze.
Grażyna nie pytała o nic więcej. Wrócił i to było najważniejsze. Wydawało się, że szczęście wróciło. Ale wieczorem pukanie do drzwi i mężczyzna znów zniknął. Kiedy wrócił wieczorem, Grażyna zdążyła już spakować jego rzeczy.
– Nie wracaj. Wiele lat później syn zadzwonił i powiedział, że ojciec nie żyje. Grażyna oczywiście płakała, ale nie poszła na pogrzeb. Z mężem już dawno nic jej nie łączyło.

