Gotowy na przebaczenie i powrót – czekać nie będzie!

Myślisz, że będę cię gonić po Warszawie? Mam ciebie w garść, a jedyne, co mi brakuje, to grosik na drobny zakup.
No to kup sobie ten swój drobny zestaw i daj spokój.
Kto cię w ogóle potrzebuje?

Mówią, że co ma trzeźwy w głowie, to i w ręku. Jagoda, wychowana w jedynym w Krakowie, który ma w sobie szczyptę imprezowego ducha, przemówiłaby zupełnie inaczej. Brzmiało by mniej więcej tak: co ma trzeźwy w głowie, to w pijanemu w działaniu. Po kilku kieliszkach nie tylko mówimy, co myślimy, ale też zachowujemy się zupełnie inaczej.

A skoro alkohol rozluźnia wszelkie sztywne ramy, możemy stwierdzić, że po parze szklanek nie gubimy siebie, a wręcz bardziej się odnajdujemy.

Weźmy ojca Jagody Stanisława. Nigdy niczego nie ukrywał, nie krzyczał, nie obrażał. Pił spokojnie, cicho, a w stanie na zakręcie potrafił sprzątać po sobie. Kiedy znów zniknął na wycieczkę do swojego domku nad jeziorem z puszką wódki, Jagoda i Małgosia poznawały go po tym, że wyjeżdżał w towarzystwie butelki i wracał po tygodniu w trybie wstań kichnij znowu śpij. Po powrocie nic nie wskazywało, że coś się zmieniło, a rodzina toczyła się dalej w swoim spokojnym rytmie.

Sąsiadka natomiast miała męża, który zza półkowy podwórka krążył po całym bloku, szukając kłopotów. Dlatego kobieta z dwójką dzieci często przesiadywała u Jagody, narzekając, jak jej mąż jest cichy i spokojny w porównaniu do innych.

Jagoda wiedziała, że przed ojcem w życiu jej matka miałaby innego kochanka, ale rozstała się z nim właśnie z powodu pijańskich zachowań. Mamuśka zawsze powtarzała: jeśli facet przywija to nie koniec świata, po prostu albo się podpiął, albo gra, albo ma inną słabość. W dzisiejszych czasach ludzie tak rozładowują stres. Ale kiedy pod wpływem robi coś nieodpowiedniego, od razu trzeba go wyrzucić, bez drugiej szansy i obietnic, że już nigdy tak nie będzie.

Jagoda nie dawała takiej szansy. Z tego powodu w jej otoczeniu wyrosła reputacja kobiety, co w ogóle nie znosi pijactwa. Sama Jagoda, choć raz na dwa miesiące chętnie napiłaby się jednego kieliszka z przyjaciółmi, była ignorowana przez plotkarzy i nie brana pod uwagę. Po prostu nie pij przy niej i wszystko. Trzeci chłopak Jagody, po dwóch, które odszedły z powodu ich pijackich wybryków, przyznał, że w ogóle nie pije.

Z jednej strony to był cud Jagoda od dziecka obserwowała różne stopnie pijania. Z drugiej, nie było pewności, czy nowy kawaler nie ma jakichś ukrytych słabości. No cóż, można to sprawdzić, mieszcząc się razem; a jeśli coś się nie spodoba, można wyjść, bo teraz już nikt nie zmusza do małżeństwa po pierwszym spotkaniu.

Jagoda oceniła i odkryła, że Nikodem jej nowy przyjaciel jest lepszy niż wódka. Wszystko zaczęło się od imprezy z okazji zdanej sesji. Jagoda kończyła ostatni rok, a Kamil, który skończył rok wcześniej i miał mnóstwo znajomych wśród jej kolegów, wkleił się do grupy.

Gdzie studenci, tam napoje, mało przekąsek, a wypitość szybko wlewa się w głowę, przynosząc pomysły typu zagrajmy w kalambury. Jeden z kolegów zmusił Jagodę do zaśpiewania, argumentując, że zawsze odmawiała karaoke, a nawet gdy udało się ją wciągnąć do knajpy, mikrofon nie trafiał w jej ręce.

Kochani, troszczyłam się o was, przejmowałam się, a wy mi to? myślała Jagoda. Ale nie było co dyskutować, musiała wziąć mikrofon i wyśpiewać przynajmniej jedną zwrotkę, zanim kolega zabrał jej sprzęt. Słuchajcie, sami się prosiliście, więc jedzcie, co macie.

W trakcie zadania przekopiuj notatki wszyscy, w tym nieco chwiejąca się Kacie, wpadli w chaos. Ktoś kwiczał, ktoś tańczył na krzesłach, a moment, w którym wszystko poszło nie tak, Jagoda już nie pamięta.

Wtedy przegrany niepijący Kamil miał zaskoczyć swoją przyjaciółkę Marinę, proponując pocałunek. Jagoda patrzyła z boku, jak Kamil, wciąż trzeźwy niczym szklanka wody, podchodzi do rumianej Małgosi i całuje ją długo, aż ta w końcu odwzajemnia gest. W tym momencie, jakby sprężyna w jej wnętrzu pękła, rozlała się butelka słodkiej, gazowanej napoju, a Jagoda, wykrzykując przekleństwo, wpadła z pokoju na podwórko.

Złapała zimny, gorzki oddech, czując, że zaraz płacze jak małe dziecko. Co się stało? krzyczał Kamil, gdy podjechało taksówka. Jagoda wskazała adres rodzinny, podniosła swoją torbę, w której znajdowały się karty i telefon, i po cichu przeszła do domu.

Mama od razu wyczuła, że coś jest nie tak. Nie zadawała pytań, tylko nalała gorącej herbaty i usiadła obok, obserwując, jak Jagoda łka. Wszystko się ułoży, drogie dziecko, wszystko się zmieli i wyrośnie, jak mąka w chlebie. Tyle razy powtarzała to przysłowie, a Jagoda już nie wiedziała, ile mąki ma w swoim życiu.

Mamo, wracam do domu. Jutro zabiorę rzeczy z jego mieszkania i się przeprowadzę. Dobrze?
Po co pytasz o pozwolenie? Twój dom jest tam, gdzie chcesz, samodzielnie wyprowadzasz się od lat.

Rodzice zawsze trzymają dla niej wolny pokój, meble na miejscu, a ojciec nie wymaga, żeby porządkował ich świat. Gdyby mama wypychała ją kością w tyłek i mówiła: Idź dorosnąć, nie wracaj, Jagoda musiałaby chyba wrócić do Nikodema i spróbować zapomnieć o całym zamieszaniu.

Teraz, z pewnym wsparciem rodziców, czuła się jak na koniu i nie zamierzała tolerować nieodpowiedniego zachowania.

Gdzie ty nocą błąkałaś się? od razu zapytał Nikodem, gdy otworzyła drzwi kluczem.
To już nie twoja sprawa, rzuciła mu Jagoda. Poszła do sypialni, systematycznie pakując rzeczy do dużej kratkowanej torby.

Wystarczy dwa worki, a potem taksówka i zapomnieć o związkach, jak o koszmarze.

Co ty takiego, chciałaś mnie zdradzić? Nie masz ochoty pożegnać się? rzucił Nikodem.
Ty wpadłeś i pocałowałeś moją koleżankę, a potem jeszcze przytulnie, jakby to był coś wielkiego. Jaki to zdrada? To tylko pocałunek, a ja miałam zadanie, więc nie ma winnego.
A gdybyś miał zadanie usiąść na czyimś kolanie albo zatańczyć w bieliźnie? Byłoby OK?
Nie porównuj. Nie dostawałaś takich zadań. Co mi się przydarzyło, to wykonałam. Nie przesadzaj z reakcją.

Rusz się, myśl o czymś innym. Nie potrzebowała już dramatów już nie zamierzała odrabiać relacji.

Myślisz, że będę cię gonić po Warszawie? Mam cię w garść, a jedyne, co mi brakuje, to grosik na drobny zakup.
Kup sobie swój drobny zestaw i zostaw mnie w spokoju.
Kto cię w ogóle potrzebuje?

Jak się okazało, Jagoda w końcu znalazła nowego partnera po pół roku tym razem był naprawdę adekwatny, choć szczęście przytrafiło się dopiero po raz czwarty.

Kamil wciąż, spotykając się z Jagodą na ulicy, próbuje przekonać ją, że to wszystko wymyśliła, że rozpadła się przez własne wyobrażenia, ale on, dobry człowiek, zawsze gotów jest ją wybaczyć i przyjąć z powrotem.

A kto naprawdę cierpi? Kamil. Nie powinien był całować inne dziewczyny, a Jagoda postąpiła słusznie, odchodząc od takiego człowieka.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

3 × trzy =

Gotowy na przebaczenie i powrót – czekać nie będzie!