Weroniko, przecież nic strasznego się nie stało! No, zdarza się tak mężczyznom poniosło go, nie zdążył się zatrzymać. Bądź mądrzejsza. Naprawdę oddasz męża jakiejś dziewczynie? Pomyśli, że cię pokonała! Walcz o rodzinę! przekonywała teściowa.
W sobotni poranek Weronika zawiozła syna do rodziców. Umówiła się, że Tomek przez jakiś czas u nich zostanie.
Wróciwszy do domu, Weronika wyciągnęła z balkonu kartony i zaczęła pakować rzeczy. Najpierw w pokoju dziecięcym.
Układała ubrania, zabawki, książki, zaklejała taśmą i podpisywała. Jeszcze chwila, a w pokoju zostaną tylko meble, których nie planowała zabierać.
Około dwunastej zadzwonił telefon. Weronika spojrzała na ekran teściowa.
Dzień dobry, Danuto.
Witaj, Weroniko. Jarek mi wszystko opowiedział. Rozumiem, że jest ci przykro. Ale może nie spiesz się tak? Poczekaj, ochłoń, przemyśl. Może nie warto od razu niszczyć rodziny? pytała teściowa.
To nie ja niszczę rodzinę, tylko Jarek odpowiedziała Weronika.
Weroniko, nie zdejmuję z niego odpowiedzialności! Ale może na pierwszy raz mu wybaczysz?
O jakim pierwszym razie pani mówi? Pani syn od pół roku spotyka się z koleżanką z pracy, oszukuje mnie. A pani mówi wybacz? Nie powiedziała Weronika.
Weroniko, pomyśl jeszcze. Pozbawiasz Tomka ojca. A Jarek tak kocha syna!
Danuto, Jarek będzie mógł widywać się z Tomkiem, nie zamierzam przeszkadzać. Ale żyć z pani synem już nie chcę. I na tym zakończmy pakuję rzeczy, nie mam czasu.
Weronika zapakowała ostatnie dwa kartony, przeszła do sypialni i zaczęła układać w walizki swoją garderobę.
Teściowa pojawiła się w mieszkaniu dokładnie godzinę później. Danuta jakoś uznała, że w osobistej rozmowie przekona synową, by nie rozbijała rodziny.
Rozmowa toczyła się w kółko:
Weroniko, przecież nic strasznego się nie stało! No, zdarza się tak mężczyznom poniosło go, nie zdążył się zatrzymać.
Bądź mądrzejsza. Naprawdę oddasz męża jakiejś dziewczynie? Pobieżysz się z nią o niego? Ona pomyśli, że cię pokonała!
Danuto, Jarek to nie puchar przechodni, żebym się o niego biła! Proponuje pani, żebym wyzwała tę Kasię na pojedynek? Czy może na ring bokserski? A co ona ma z tym wspólnego? Nie byłoby Kasi, znalazłaby się Ola czy Magda.
Wiesz, powiem ci w tajemnicy, że Zbigniew ojciec Jarka też w młodości grzeszył. Ale ja byłam mądrzejsza od ciebie i zachowałam rodzinę. I patrz jesteśmy razem już prawie trzydzieści pięć lat. Niedługo będziemy obchodzić korale.
Na czym polegała ta mądrość? uśmiechnęła się Weronika.
Nie urządzałam mu awantur. Przeciwnie, byłam czulsza, gotowałam jego ulubione potrawy, interesowałam się jego sprawami, zadbałam o siebie zmieniłam fryzurę, schudłam, witałam go z pracy z uśmiechem tłumaczyła teściowa.
Czasem wiedziałam, że właśnie wraca od tej drugiej, i chciało mi się nie kapcie mu podać, ale wziąć patelnię i walnąć z całej siły. Ale znosiłam to i się uśmiechałam. I patrz, utrzymałam męża. Syn miał ojca, a wnuk dziadka.
Wie pani, Danuto, jest pani niesamowitą kobietą. Ja bym tak nie potrafiła. Niestety, mam zbyt rozwinięte poczucie wstrętu. To, co pani proponuje, jest dla mnie jak jedzenie ze śmietnika odpowiedziała Weronika.
Teściowa wpadła w furię, zerwała się i bez pożegnania wybiegła z mieszkania.
A Weronika pakowała dalej. Wiedziała, że to jeszcze nie koniec, że zarówno Jarek, jak i Danuta będą jej jeszcze psuć nerwy. Dlatego tak się spieszyła, by opuścić to mieszkanie.
Następnego dnia w niedzielę przyjechał jej ojciec, razem szybko załadowali walizki i kartony do busa i pojechali.
W drodze Weronika poprosiła ojca, by zatrzymał się pod domem teściowej, żeby oddać im klucze od mieszkania.
Wyobraź sobie opowiadała następnego dnia Weronika przyjaciółce wczoraj teściowa przez godzinę przekonywała mnie, żebym wybaczyła Jarkowi małe wybryki i nie wnosiła o rozwód.
I jakie argumenty podała? zainteresowała się Kinga.
Standardowe: pozbawiasz dziecko ojca, wszyscy mężczyźni zdradzają, kobiety muszą być mądrzejsze. Potem podzieliła się swoim doświadczeniem, jak ona w takiej sytuacji wróciła męża do rodziny.
I jak? spytała przyjaciółka.
Nie będę ci tego powtarzała, ale uwierz, to kompletny absurd. Ty byś tak nie zrobiła.
Już złożyłaś wniosek?
Tak, jeszcze w piątek odpowiedziała Weronika.
No, nareszcie uwolnisz się od tego Don Juana. Bo przykro było patrzeć na tego kobieciarza powiedziała Kinga.
Co znaczy przykro było patrzeć? Ty wiedziałaś, że on kręci się z tą Kasią? oburzyła się Weronika.
Dokładnie nie, ale podejrzewałam przyznała się przyjaciółka.
A czemu mi nie powiedziałaś? Myślałam, że jesteśmy przyjaciółkami obraziła się Weronika i wstała, by wyjść.
Czekaj! zatrzymała ją Kinga. Najpierw posłuchaj. Po pierwsze, niczego nie byłam pewna. Widziałam to samo co ty, tylko wyciągnęłam inne wnioski. Pamiętasz ten firmowy wyjazd?
Jak Kasia kręciła się wokół Jarka. Ty to widziałaś? A ile razy namawiała się na delegacje, żeby jechać z nim?
Siedzisz w księgowości, wiesz, jak to się stało, że Kasia w ostatniej chwili zastępowała kogoś, kto miał jechać z Jarkiem? Tak, podejrzewałam, ale nic nie mówiłam, bo nie byłam pewna.
Mogłaś chociaż napomknąć.
A gdybym się myliła, a to były tylko moje urojenia? Co byś o mnie pomyślała? Że chcę was poróżnić? Pamiętasz Olę Nowak?
Powiedziała koleżance, że widziała jej męża z inną. Nawet pokazała zdjęcie, jak ją obejmuje.
No i w rodzinie była awantura, ale się pogodzili, a Ola okazała się winna oskarżono ją, że ch



