Gosia z przyjaciółką Kasią wyszły ze szkoły. Nie miały ochoty wracać od razu do domu, więc Gosia zaproponowała:
– Kasia, chodźmy na spacer do parku!
– No dobra, póki jeszcze widno! zgodziła się Kasia.
Park oczywiście leżał zupełnie nie po drodze, ale czemu nie wykorzystać pięknego dnia?
…Szły alejką, zazdrosnym okiem spoglądając na szczęśliwe zakochane pary. Nikt na nie nie zwracał uwagi. Skręciły w boczną ścieżkę i nagle zobaczyły mężczyznę i kobietę. Trzymali się w objęciach, a on coś jej szeptał do ucha. Kobieta uśmiechała się rozpromieniona.
Choć mężczyzna stał do nich plecami, widać było, że nie jest już młody.
Kasia obojętnie na nich spojrzała, ale nagle zauważyła, że Gosia wpatruje się w nich szeroko otwartymi oczami, jak zahipnotyzowana.
– Gosiu, co z tobą? Gosiu!
– Nic, nic. Chodźmy odparła Gosia nagle i szybko ruszyła przed siebie.
Wyszły z parku. Gosia milczała, zatopiona w myślach. Pożegnały się i rozeszły do domów.
…Gosia szła do domu z pochyloną głową. Nie mogła uwierzyć w to, co widziała. Przed oczami wciąż miała szczęśliwą twarz tej kobiety pod drzewem i mężczyznę, który szeptał jej do ucha, nie zauważając nawet… własnej córki!
– Tato, jak mogłeś? Przecież zawsze wydawałeś mi się ideałem. A ty masz kochankę? Nie uwierzyłabym, gdybym nie widziała tego na własne oczy! myślała dziewczyna.
…Wróciła do domu późno.
– Siadaj jeść! burknęła matka. Ciebie i ojca nie sposób doczekać się w porę.
– Zaraz, tylko umyję ręce! odparła Gosia jakoś dziwnie.
Długo siedziała w łazience. Wyszła. Ojca wciąż nie było. Zjadła kolację i poszła do swojego pokoju.
Usiadła przed laptopem, ale nie mogła się skupić. Wciąż widziała tę scenę z parku. Nie chciała wierzyć, że to prawda.
– To mój tata. Czy naprawdę w życiu dorosłych zdrada i oszustwo to norma? Czego mu brakuje? Czy naprawdę zostawi mnie i mamę dla tej… tu przyszła jej do głowy pewna myśl.
– Ta jego kochanka chyba nie wie, że ja istnieję. Myśli, że oddam jej mojego tatę?
Drzwi się otworzyły.
– Przepraszam, kochanie! Ciężki dzień usłyszała głos ojca.
– Wcześniej ciężkie dni miałeś tylko pod koniec miesiąca odparła matka, a w jej głosie czuć było narastającą kłótnię. Teraz masz je chyba codziennie.
– Ewo, no przecież wiesz…
Jak zwykle wszedł do pokoju córki, chcąc ją pocałować na dobranoc, ale Gosia go odsunęła.
– Idź, kolacja wystygnie!
– Córeczko, co się stało?
– Ze mną? Nic. A z tobą?
Ojciec spojrzał na nią uważnie. Chciał coś powiedzieć, ale się rozmyślił i poszedł do kuchni.
Cały wieczór Gosia spędziła w swoim pokoju, układając plan, jak odzyskać tatę. Zasnęła z tą myślą.
Obudziły ją głosy rodziców:
– Wojtku, gdzie się wybierasz?
– Do pracy. Pilna sprawa.
– Dzisiaj sobota, mógłbyś spędzić czas z rodziną.
– Nie na długo. Wrócę przed obiadem, pójdziemy gdzieś razem.
Gosia wyszła z pokoju, przeciągając się i udając, że dopiero wstała.
– A ty gdzie? od razu zapytała matka.
– Mamo, mam zajęcia dodatkowe. I już się spóźniam!
– Co to w ogóle jest? oburzyła się matka. Wszyscy ciągle zajęci.
Ale Gosia już zniknęła w łazience. Wyszła i zaczęła się szybko ubierać, widząc, że ojciec już stoi w przedpokoju. Uśmiechnął się:
– Córeczko, odprowadzę cię na zajęcia!
– Gosiu, chociaż kawę wypij! zawołała matka z kuchni. Już zrobiłam.
– Idź, ja poczekam! ojciec był dziwnie uprzejmy, jakby czuł się winny.
Gosia wpadła do kuchni, stojąc, szybko wypiła kawę. Wypadła do przedpokoju:
– Chodźmy, tato!
Przez chwilę szli w milczeniu, aż w końcu ojciec zaczął:
– Córeczko, jesteś na mnie obrażona?
– Nie, tato! To pewnie ten mój wiek nastoletni zawahała się na sekundę. Kocham cię, tato!
– Ja ciebie też, córeczko.
– Najbardziej na świecie?
Zauważyła, jak ojciec drgnął, podejrzliwie na nią spojrzał, ale w końcu odparł:
– Najbardziej na świecie!
Szli, uśmiechając się, ale unikali spojrzenia.
– Dobrze, tato, ja tu skręcam. Czekam na ciebie na obiad. Obiecałeś, że weekend spędzimy razem.
Gosia poszła w stronę szkoły, ale po chwili zawróciła i schowała się za krzakiem. Upewniwszy się, że ojciec się nie ogląda, ruszyła za nim.
Miała nadzieję, że pójdzie do pracy, ale skręcił w inną stronę.
Szli długo. Ojciec ani razu się nie obejrzał. W końcu stanęli przed jakimś blokiem. Ojciec zatrzymał się przy drzewie, wyjął telefon i zadzwonił.
Kobieta wyszła po pięciu minutach. Gosia mimowolnie westchnęła:
– Jaka ona piękna! pomyślała. Naprawdę jest dla niego ważniejsza niż my z mamą?
Kobieta podbiegła, pocałowała go, i ruszyli razem pod rękę.
Dziewczyna szła za nimi, obserwując z dal



