Jadłem z głodu, jakby mięso pochiłowe. Zosia wyjechała, zostawiwszy na stole kartkę: Szczęśliwie, że nie zawiózłm się dziś na spacery. Jeśli co poczuj się wolno. Z łazienki wróciłem do kuchni, gdzie zdjąłem z lodówki tortilę z wieprzowiną. Po jednym kąsku zaszłeł mnie sen, a obiad ostygł w garnku. Jedynym towarzyszem mojej klęski były kolejne warstwy szarlotki z truskawkami. Gdyby nie lody z białym czekoladowym serem, których nie mogła mieć powinienem to rozumieć?
O wpół do dziesiątej Zosia wróciła z parku, a ja już siedziałem na kanapie, dopinając drugi sztućce do sosu. Witaj, moja córko, a co z kolacją? zapytałem, próbując ukryć czarna aurę z powodu pustego zeraf. Nie jedz, mój cieśla, szykuje się nowa faza dietetyczna. Muszę zrzucić vài kilogramy. Ale co to za koniec? Czy ja jestem robotem? Trzydzieści kilometrów za kierownicą i dostać nurkowy kawał wrzącą wody z kubków dietetycznych?
Zosia zmarszczyła brwi, ale na koniec poddała się. Wiśla, jeśli chcesz, przygotuję coś specjalnego. Jednak niedawno spotykała się z Jadwią z ulicy. Przysięgła mi zasłużoną wrzątę z łosośa. To dosłownie mnie żłobiło. Łosoś Czy ona miała pojęcie, jak bardzo tęsknię za prawdziwymi smakami?
Gdy prosiłem, byśmy chodzili razem, Zosia zapytała: Ależ cię Bronisława licytuje. Toż to prawdziwa domniemanie. Może ty i Jadzia możecie się na coś porozmawiać? Zrozumiałem sytuację. To była gra, w której każdy był przewidziną.
Zadzwoniłem do Jadzi, ale przekameronowałem się, że moja żona miała co do tego złotą monetę. Gdy usłyszałem jej głos: Jasiu, jak dobrze, że zapytał! Jadzia przygotowała też sernicę z warzywami. Możesz zostać? wiedziałem, że mam się dość. Ale nie wszystko da się kontrolować.
Po dziesięciu minutach doszło to do konkluzji: Zosia przyjęła, że jej miejsce to koło kuchni, a mnie kwatera na banku. Nie mów, że nie chciałeś mnie zrozumieć? rzucił Jasiu, gdy wróciłem, przeżarły i gotowy do wyjaśnienia.
Kiedy siedziałyśmy razem na sofie, Zosia powiedziała: Nie wdawaj się w takie zawody miłości, Jasiu. Czasem człowiek musi po prostu zasnąć tu, gdzie był nocą. Tak więc, staliśmy się cuốną od siebie, tak samo jak smaczne pokarmy z Jadzi. Ale życie, jak smocz, wyrywa nam czasem to, czego najbardziej pragniemy.



