Gdzie jest miłość?

Gdzie jest miłość?

Ania była radosną, energiczną i sympatyczną dziewczyną. Wokół niej zawsze kręcili się chłopcy, ale ona nie śpieszyła się z wyborem. Im starsza się stawała, tym wyższe stawiała wymagania swojemu wybrankowi.

Mama wychowywała ją sama. Ania dobrze wiedziała, co to znaczy liczyć każdą złotówkę. Nie miała wszystkiego, co miały jej koleżanki i koledzy z klasy. Postanowiła więc, że wyjdzie tylko za bogatego mężczyznę.

I w końcu go spotkała – mądrego, przystojnego, z perspektywami, z własnym mieszkaniem i samochodem. O czym jeszcze marzyć? Książę z bajki. Oczywiście, zakochała się. Ania była ładna, ale poza sobą samą nie miała nic wartościowego. Młodość i uroda też są towarem, ale ona jeszcze tego nie rozumiała.

Zakochała się. A któż by się nie zakochał, gdy jest się obsypywanym komplementami, spełnianym każde życzenie, gdy wszyscy wokół patrzą z zazdrością?

Pewnego dnia przyprowadziła swojego wybranka do domu, by przedstawić go mamie. Była pewna, że musi jej się spodobać. W końcu każda matka chce dla córki jak najlepiej. A co może być lepszego? Będzie żyć jak pączek w maśle. O takim mężu można tylko pomarzyć. Ale kiedy mężczyzna wyszedł, mama wyraziła zupełnie inną opinię.

– Tak, to porządny kandydat. Tylko nie wiem, co on w tobie widzi. Jesteś młoda i ładna, ale takich jak ty jest mnóstwo. Dlaczego wybrał akurat ciebie? Och, córeczko, lepiej byłoby, gdybyś znalazła kogoś skromniejszego. Jesteście z zupełnie innych światów. Do tego jest od ciebie znacznie starszy. Pewnie był żonaty, ma dzieci. Nie przewracaj oczami. Teraz ci się wydaje, że to nie ma znaczenia. Zapamiętaj moje słowa – nie będziesz z nim szczęśliwa.

– To się jeszcze okaże – odparła dumnie Ania. – A z żoną rozwiódł się dawno temu. Syn mieszka za granicą.

– Będziesz musiała skakać przez płotki, żeby sprostać jego oczekiwaniom. Pamiętasz bajkę o Kopciuszku? Książę zakochał się w niej na balu, gdy była wystrojona i olśniewająca. W bajce zostaje księżniczką, choć pochodzi z zupełnie innego świata. Ale o czym mieliby ze sobą rozmawiać? Ona o gotowaniu i sprzątaniu, a on o sprawach państwowych? Macie inne rozmowy, inne zainteresowania, inne cele. I pewnego dnia wybierze kogoś ze swojego świata. Nawet jeśli nie zechce, społeczeństwo go do tego zmusi. Będzie się za ciebie wstydził. Jesteście zbyt różni – westchnęła mama. – Pobawi się tobą i porzuci.

– Nie spodziewałam się tego po tobie, mamo. Myślałam, że będziesz szczęśliwa. A ty wiecznie niezadowolona. I co? Mam nie wychodzić za mąż? Bać się, że mnie zostawi?

– Nie jestem przeciwko, tylko… – zaczęła mama, ale Ania ją przerwała.

– Wyjdę za zwykłego chłopaka, takiego jak ja. Ale czy to gwarantuje, że się nie rozstaniemy? Nie odradzaj mi tego, mamo, moja decyzja jest już podjęta. Będę szczęśliwa, póki to potrwa. Chociaż doświadczę życia, w którym nie muszę myśleć o pieniądzach.

– Może masz rację – poddała się mama. – Oby ten czas trwał jak najdłużej – westchnęła.

Anię pochlebiało, gdy kobiety zerkały na Krzysztofa, a potem rzucały jej zazdrosne spojrzenia. Przyjeżdżał po nią do pracy, a koleżanki z biura obracały głowy, patrząc za nimi. Ale wybrał ją, więc musi ją kochać. A miłość przecież przekracza wszelkie bariery. Co tam mówił święty Paweł o miłości?

Krzysztof zrobił jej piękne oświadczyny, wręczył pierścionek z brylantem – nie malutkim, ale imponującym, siedmiokaratowym. Ania kręciła się jak w tańcu z miłości i szczęścia. Nie, u nich będzie inaczej niż przewidziała mama. Była o tym przekonana.

Nadszedł czas wyboru sukni ślubnej. Ania długo na to czekała, przeglądała strony internetowe, marzyła. Ale ceny przyprawiały ją o dreszcze. Umówili się, że w weekend wybiorą się do salonu ślubnego, ale w ostatniej chwili Krzysztofa zatrzymały sprawy w pracy. Dał jej kartę, by kupiła najpiękniejszą suknię i nie oszczędzała.

Nie zabrała ze sobą mamy. Przyzwyczajona do oszczędzania, na pewno by wzdychała i chwytała się za serce na widok cen. A bliskiej przyjaciółki, która pomogłaby jej wybrać, Ania nie miała. Poszła więc sama.

Gdy stanęła przed rzędami śnieżnobiałych sukien, na chwilę zamarła, jakby wkroczyła do baśni. Tak właśnie wyobrażała sobie swoją przyszłość – jak bajkę. Ale kiedy spojrzała na cenę pierwszej z brzegu sukni, zrobiło jej się słabo. Tyle nie zarabiała nawet przez trzy miesiące. PoczPóźniej zrozumiała, że prawdziwa miłość nie przychodzi z pieniędzmi, ale z człowiekiem, który kocha cię taką, jaką jesteś.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiemnaście − jedenaście =

Gdzie jest miłość?