Gdzie jest miłość?

Gdzie jest ta miłość?

Karolina była wesołą, energiczną i sympatyczną dziewczyną. Wokół niej zawsze kręcili się chłopacy. Nie śpieszyła się z wyborem, ale im starsza się stawała, tym większe stawiała wymagania.

Mama wychowywała ją sama. Karolina doskonale wiedziała, co to znaczy liczyć każdy grosz. Nie miała wielu rzeczy, które posiadały jej koleżanki i koledzy ze szkoły. Postanowiła, że wyjdzie tylko za kogoś majętnego.

Pewnego dnia poznała mężczyznę swoich marzeń: mądrego, przystojnego, z głową pełną pomysłów, z mieszkaniem w Warszawie i nowym samochodem. Czego chcieć więcej? Książę z bajki. Oczywiście, zakochała się. Karolina była ładna, ale poza urodą nie miała wiele do zaoferowania. Młodość i uroda to też atut, choć jeszcze tego nie rozumiała.

Zakochała się. A jak się nie zakochać, gdy ktoś cię rozpieszcza, spełnia zachcianki, a wszyscy wokół patrzą z zazdrością?

Pewnego dnia przyprowadziła wybranka do domu, by poznał mamę. Była pewna, że musi jej się spodobać. Każda matka pragnie dla córki najlepszego. A co może być lepszego? Będzie żyła jak pączek w maśle. Taki kandydat to marzenie. Gdy jednak narzeczony wyszedł, mama wyraziła zupełnie inne zdanie.

— Tak, to porządny człowiek. Tylko nie wiem, co on w tobie widzi. Jesteś młoda i ładna, ale takich dziewczyn jest pełno. Dlaczego wybrał akurat ciebie? Och, córko, lepiej byś znalazła kogoś skromniejszego. Jesteście z różnych światów. Do tego jest od ciebie znacznie starszy. Pewnie był żonaty, ma dzieci. Nie przewracaj oczami. Teraz wydaje ci się, że to nie ma znaczenia. Zapamiętaj moje słowa – nie będziesz z nim szczęśliwa.

— To się jeszcze okaże — odparła dumnie Karolina. — A z żoną rozwiódł się dawno. Syn mieszka za granicą.

— Będziesz musiała się bardzo starać, żeby sprostać jego oczekiwaniom. Pamiętasz historię o Kopciuszku? Książę zakochał się w niej na balu, gdy wyglądała jak królewna. Tylko w bajce mógł ją poślubić, nie zwracając uwagi na jej przeszłość. A o czym będziecie rozmawiać? Ona o gotowaniu, a on o polityce? Macie różne tematy, pasje, cele. I pewnego dnia i tak wybierze sobie kogoś ze swojej sfery. Albo społeczeństwo go do tego zmusi. Będzie się wstydził za ciebie. Jesteście z różnych światów — westchnęła mama. — Pobawi się tobą i rzuci.

— Nie spodziewałam się tego po tobie, mamo. Myślałam, że się ucieszysz. A ty tylko marudzisz. No i co? Mam nie wychodzić za mąż z obawy, że mnie zostawi?

— Nie jestem przeciwko, tylko… — zaczęła mama, ale Karolina ją przerwała.

— Wyjdę za zwykłego chłopaka, takiego jak ja. Czy to gwarantuje, że się nie rozwiedziemy? Nie odradzaj mi, mamo, już podjęłam decyzję. Będę szczęśliwa, póki będę. Chociaż spróbuję życia bez ciągłego myślenia o pieniądzach.

— Może masz rację — poddała się mama. — Daj Boże, żeby ten czas szczęścia trwał jak najdłużej — westchnęła.

Karolinie pochlebiało, gdy kobiety spoglądały na Tomasza z podziwem, rzucając jej zazdrosne spojrzenia. Przyjeżdżał po nią do pracy, a koledzy z biura przeciągali szyje, patrząc za nimi. Ale wybrał ją, więc znaczy, że kocha. A miłość przecież wszystko pokrywa. Co tam mówił św. Paweł o miłości?

Tomasz zrobił jej piękne oświadczyny, podarował pierścionek z brylantem – nie byle jaki, ale aż siedmiokaratowy, oszałamiająco piękny i drogi. Kręciło jej się w głowie od miłości i szczęścia. Nie, u nich będzie inaczej, nie tak, jak się bała mama. Karolina była tego pewna.

Nadszedł czas wyboru sukni ślubnej. Czekała na tę chwilę, przeglądała strony internetowe, wyszukiwała wymarzone fasony. Ale ceny przyprawiały ją o dreszcze. Umówili się, że w najbliższy weekend pójdą do salonu ślubnego. W ostatniej chwili Tomasza zatrzymały jednak sprawy służbowe. Dał jej kartę, żeby kupiła najpiękniejszą suknię i nie oszczędzała.

Mamy nie zabrała ze sobą. Przyzwyczajona do oszczędzania, tylko by wzdychała na widok cen. A bliskiej przyjaciółki, która pomogłaby jej wybrać, nie miała. Poszła więc sama.

Gdy zobaczyła rzędy śnieżnobiałych sukien, na moment zamarła, jakby wkroczyła do bajki. Tak właśnie wyobrażała sobie swoją przyszłość. Ale gdy spojrzała na cenik pierwszej z brzegu sukni, zrobiło jej się słabo. Tyle nie zarabiała przez trzy miesiące. Poczuła się jak intruz, który nie ma prawa przebywać w tak ekskluzywnym salonie.

Drgnęła ze strachu, gdy podeszła do niej sprzedawczyni, oferując pomoc. Kobieta patrzyła na nią z góry, z pobłażliwym uśmiechem. Karolina poczuła ukłucie obrazy – ta od razu ją przejrzała. Wzięła się w garść i zaczęła nerwowo opisywać wymarzoną suknię. Jak każda dziewczyna, od dziecka wyobrażała sobie tę jedną, wyjątkową. Nawet ją rysowała.

Sprzedawczyni zaczęła pokazywać suknie, od których Karolinie zaparło dech w piersiach. Postanowiła nie patrzeć na ceny. Tomasz kazał nie oszczędzać. Powinien być z niej dumny. Ale wybór okazał się trudniejszy, niż myślała. Każda była piękna, każda by ją ozdobiła. Zaczęła przymierzać i wkrótce zapomniała o całym świecie. Uśmiechy obsługi przestały być pobłażliwe – stały się pełne szacunku.

Jakie to przyjemne nie liczyć groszy, wybierać to, co się podoba. Gdyby tylko Tomasz tu był. Siedziałby, popijając kawę jak w amerykańskich filmach, a ona wychodziłaby do niego w kolejnej olśniewającej kreacji. On tylko lekko marszczyłby brwi, a sprzedawczynie rzucałyby się szukać innej, jeszcze bardziej godnej jej…

W końcu wybrała suknię. Leżała na niej idealnie. Żeby narzeczony jej nie zobaczył, a mama nie zemdlała na widok ceny, zostawiła ją w salonie do dnia ślubu. Suknia podkreślała jej naturalną urodę i smukłą sylwetkę.

Wesele wyprawili w modnej restauracji pod Warszawą, z pokazem fajerwerków i żywą muzyką grającą do białego rana.

— O, i szczęściarą jesteś, Karolciu — wzdychały z zazdroKarolina spojrzała na odbicie w lustrze, uśmiechnęła się do siebie i pomyślała, że tym razem, bez względu na wszystko, pokocha przede wszystkim siebie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

czternaście + 13 =

Gdzie jest miłość?