Gdy zobaczyła, kogo tym razem przyniósł mąż, śmiała się tak głośno, że trzy kociaki, które przybiegły na hałas, schowały się za jej nogami.

Widząc, jakiego tym razem przyniósł mąż zwierzaka, żona tak się śmiała, że trzy kocięta, które przybiegły na hałas, schowały się za jej nogami. Kotka, gdy dostrzegła swoje dzieci, wyrwała się z ramion mężczyzny i zaczęła je lizać

Kierowca niewielkiego dostawczego busa, który codziennie rozwoził najróżniejsze drobne zamówienia, otrzymał listę adresów i zadań na kolejną zmianę. Za miastem działała mała baza z dziesięcioma podobnymi samochodami: tu była parking, miejsce do przekąszenia czegoś i urządzenie rejestrujące wejścia i wyjścia pracowników.

Po zajęciu miejsca za kierownicą uruchomił silnik. Stary bus, jak zwykle, hałasował, drgał i prychał. W przerwie na lunch zgasił go i już zamierzał podążyć w stronę stołów, kiedy nagle usłyszał dziwny, niezrozumiały dźwięk spod maski.

Jakby pasek zaczął piszczeć albo wentylator coś zahaczył choć auto było wyłączone. Westchnął, rzucił okiem na pozostałych kierowców wygodnie rozsiedli się przy obiedzie, ale postanowił sprawdzić. Podniósł maskę i niemal zabrakło mu tchu. Na pokrywie wentylatora, tuż przy kratce chłodnicy, siedział maleńki czarny kociak, uwalony smarem, i żałośnie miauczał.

Mężczyzna poczuł, że nogi mu się ugięły. Oparł się o burtę, na sekundę wyobrażając sobie, co by zobaczył, gdyby maluch dostał się do pracujących części silnika. Wziął się w garść, ostrożnie wydobył kociaka, zatrzasnął maskę i wrócił do szoferki.

W domu żona od razu zrobiła mu awanturę:

Ty łobuzie! Auto przed wyjazdem nie sprawdzasz? A gdybyś przygniótł tego kota? Możesz nie wracać do domu, jeśli to się powtórzy! Jasne?!

Mężczyzna próbował się tłumaczyć, rozkładając ręce, a kociak tymczasem rozkosznie mruczał w ramionach żony, po czym szybciutko trafił do łazienki. Stamtąd popłynęły czułe szeptania, pieszczoty i dźwięki cmokania.

Mężczyzna westchnął ciężko. Próbował sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz tak mu okazywano czułość. Gdy zorientował się, że nie pamięta, wyszedł z domu i wrócił do pracy.

Następnego dnia, nauczony doświadczeniem z dnia poprzedniego, otworzył maskę czysto. Potem przykucnął, by zajrzeć od spodu. I tam

Tam siedział rudobiały kociak! Jak tylko kierowca się pochylił, maluch radośnie zamiauczał i podbiegł do niego. Mężczyzna podniósł drugiego znaleziska i zdezorientowany próbował zgadnąć, skąd się tu wziął i co teraz zrobić. Przypomniawszy sobie groźby żony, skierował samochód z powrotem do domu.

Tym razem żona nie krzyczała. Wręcz przeciwnie, spojrzała na męża z uznaniem i zauważyła, że po dwudziestu latach to chyba jego pierwszy naprawdę rozsądny czyn.

Brawo! powiedziała z uśmiechem i zabrała drugiego kociaka do łazienki. Dołączył do nich i wczorajszy.

Dzień minął mężczyźnie gładko jak po maśle. Czuł się niezwykle zadowolony i pewny siebie. Wieczorem rodzina na kolacji była już w czwórkę dwa kocięta wyraźnie wybrały żonę, wdrapywały się jej na ręce, drapały i psociły, a ona śmiała się czysto i szczerze, jak za młodości. Dla tego śmiechu kiedyś ją pokochał.

Kolejnego poranka znów ostrożnie zajrzał pod samochód.

O matko boska! szepnął.

Tam siedział trzeci kociak szary, z białymi łatkami. Podniósł i tego malucha.

Wieczorem żona zaprowadziła męża do znanej w okolicy wróżki, Zofii, kobiety-maga. Ta, po obejrzeniu mężczyzny, wydała opinię: dwa uroki, trzy klątwy i zły wzrok. Wyszło miesiąc pracy i dwa tysiące złotych.

Następnego ranka mężczyzna już strach miał podchodzić do auta. Długo palił papierosa, zbierając się w sobie, w końcu zajrzał pod podwozie. Patrzyła na niego dorosła szara kotka z obwisłymi sutkami oczywista matka tych trzech malców.

No i co teraz? zapytał zrezygnowany. Znowu coś zrobiłem źle?

Z westchnieniem otworzył drzwi kabiny. Kotka zamiauczała i zgrabnie wlazła do środka.

Gdy wniósł do domu dorosłą kotkę-mamę, żona śmiała się tak długo i zaraźliwie, że trzy kocięta, przybiegłszy na hałas, przestraszyły się jej śmiechu i skryły za nogami. Kotka zauważyła swoje dzieci, oswobodziła się i natychmiast zaczęła je lizać.

Mężczyzna patrzył na to ze szczerym zdziwieniem, jakby pierwszy raz widział coś podobnego.

Co ona wyprawia? zwrócił się do żony.

Ależ ty naiwny! śmiała się żona, Maria. Jeszcze nie rozumiesz? Kotka po prostu znalazła bezpieczny dom dla swoich dzieci i dla siebie.

Żona pochyliła się, pogłaskała kotkę-mamę po boku i pokręciła głową.

Przez całe moje życie nie spotkałam takiego sposobu! To wymaga wyjątkowego kociego sprytu.

Pod koniec tygodnia żona oświadczyła, że mąż jedzie na ryby. Zaskoczony, na chwilę zabrakło mu słów, a potem oczy miał jak spodki.

Jedź, jedź rzekła zdecydowanie. Zapraszam koleżanki, więc nie przeszkadzaj nam w domu. Jasne?

Rozumiem odparł, nie wiedząc, czy się cieszyć czy martwić takim obrotem. Ale, nie oszukujmy się, jego zdanie kompletnie nikogo nie interesowało w tej chwili.

Tuż przed wyjściem żona podeszła i pocałowała go.

Zawsze wiedziałam, że jesteś cudowny powiedziała.

Wyszedł na ganek i spojrzał dookoła.

Boże, jak tu pięknie! szeptał. Czemu wcześniej tego nie zauważyłem?

Ptaki śpiewają. I nie tylko na gałęziach także w jego wnętrzu coś zaczęło pogwizdywać.

Tymczasem koleżanki już przychodziły, każda z własną butelką i smakołykami. Gdy wszystkie usiadły, centralnie na stole rozsiadła się duża szara kotka-mama. Panie nalały szampana i wzniosły toast:

Za mądrą gospodynię, która potrafiła zapewnić dzieciom i sobie doskonałe miejsce!

Potem już nikt nie pamiętał, za co był kolejny toast. Kotka rozciągnęła się na obrusie, mrużąc zadowolona oczy. Doskonale wiedziała: tu ją kochają, tu jest jej dom.

Na kanapie cicho spały jej trzy kocięta, przytulone do siebie i spokojnie posapywały.

Do tego zmierzam. Toast prosty:

Niech zdrowie dopisuje mądrym kobietom i ich mężom, którzy mają ogromne szczęście żyć u ich boku.

I tego życzę także Wam wszystkim.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

3 + 11 =

Gdy zobaczyła, kogo tym razem przyniósł mąż, śmiała się tak głośno, że trzy kociaki, które przybiegły na hałas, schowały się za jej nogami.