Gdy byłeś na delegacji

Halinko, jestem w domu, witaj!

Łukaszu?! Ty już wróciłeś? Miałeś wrócić dopiero za trzy dni…

Kobieta, około trzydziestki, wyszła na korytarz, pospiesznie zawiązując jedwabny szlafrok, patrząc niepewnie na stojącego w progu męża.

Chciałem zrobić ci niespodziankę, Halinko. Widzę, że się udała! Albo się nie cieszysz? wysoki, barczysty mężczyzna uśmiechał się szeroko, wyraźnie zadowolony z efektu.

Bardzo, bardzo się cieszę! Idź już do kuchni, zaraz ci podgrzeję obiad…

Łukasz, dumny z siebie, skinął głową żonie i ruszył w stronę kuchni. Tam zastał zaskakująco suto zastawiony stół: truskawki, czekolada, gorąca kolacja dopiero co wyjęta z piekarnika… Wszystko jakby przygotowane specjalnie dla niego.

No Halina, przeszłaś samą siebie! Skąd wiedziałaś, że już wrócę? Myślałem, że i jasnowidzką jesteś!

Nakładając sobie pełen talerz, Łukasz zabrał się do jedzenia. Żona wciąż nie wracała do kuchni, ale uznał, że pewnie zakłada jakąś ładną sukienkę dla męża. Stara się…

Łukasz, ja… My…

Halinko, to wszystko jest przepyszne! Ten bigos, a sałatka, a naleśniki… Andrzej?!

Odwróciwszy się, Łukasz zobaczył żonę Halinę, trzymającą pod rękę jego młodszego brata, Andrzeja. Kobieta patrzyła ze wstydem w podłogę, a Andrzej, w krótkich spodenkach i koszulce, przecierał zmęczonym gestem czoło, jakby go właśnie obudzono.

Tak, Łukasz. Witaj, bracie…

Witaj. No, wyjaśnijcie mi, co tu się właściwie dzieje? Choć chyba już tłumaczenie nic nie da…

Łukasz, chciałam ci to wcześniej powiedzieć. Kocham twojego brata, Andrzeja, i chcę być tylko z nim. Przepraszam. Halina wyrzuciła to z siebie jednym tchem, spoglądając na już byłego męża spod przymrużonych powiek.

Na te słowa Łukasz upuścił talerz. Zastawa potoczyła się po podłodze z głośnym brzękiem.

I, jak rozumiem… Przed chwilą…

Tak. Właśnie byliśmy razem.

Świetnie… po prostu „cudownie” Halina! A ty, Andrzeju, gratulacje! Najbliźsi ludzie. Teraz już wiem, dla kogo ten wykwintny obiad… I komu najbardziej zależało.

Halina nie śmiała spojrzeć Łukaszowi w oczy. Bała się, że jeśli tylko uniesie wzrok, cała jej odwaga gdzieś uleci.

A Iga? Co z córką? Wie o tym?

Nie, ona… jeszcze nie wie.

A gdzie teraz jest?

U sąsiadki, ogląda bajki.

Często ją tam zaprowadzasz?

Od pół roku…

Łukaszowi skończyły się pytania. I emocje. Był wyczerpany po podróży i nie widział sensu w robieniu awantury. Z natury był spokojny, nie potrafił się długo gniewać. Ale, jak to się mówi, człowiek do czasu… Ta sytuacja z bliskimi była dla niego szokiem. Stał chwilę zdezorientowany, ale tylko przez moment.

Macie dziesięć minut, żeby was tu nie było. Czas start. powiedział, popijając herbatę. Na brata nie spojrzał nawet przez chwilę.

I co ona w nim widzi? Wygląda tak samo, nawet pieprzyki mają takie same… Pracy się brzydzi, rozumu niewiele… Nic z nim nie zyska, tylko straci. Ale to jej wybór! myślał, sącząc herbatę.

Nie odejdę, dopóki nie uzyskam zgody uparł się Andrzej.

Jakiej zgody chcesz ode mnie?

Na rozwód… Puść Halinę, nie kocha cię już.

Widzę, widzę, kogo kocha moja żona… uśmiechnął się krzywo Łukasz. Chcecie rozwodu? Będzie rozwód, ale sądowy! Zobaczymy, jak roztrwonicie wszystkie swoje pieniądze na adwokatów…

Łukasz… żona położyła dłoń na jego nadgarstku. Proszę, spróbujmy rozstać się spokojnie. Ty zawsze byłeś dobrym człowiekiem…

Łukasz tylko pokręcił głową.

Dobrze, niech będzie. Ale ty, Andrzeju, nie jesteś już dla mnie bratem.

Jeszcze o coś chcieliśmy cię poprosić.

Co tym razem?

Zostaw mi mieszkanie po rozwodzie, Łukasz! Halina uśmiechnęła się czarująco, głaszcząc go po ręce. Iga bardzo się przywiązała do tego miejsca, ma tu przyjaciół… A jeśli będziemy musieli je podzielić, na nowe nas nie stać. Musiałabym wrócić do rodziców na wieś…

Łukasz oparł brodę na splecionych dłoniach i zamyślił się. Gdy zobaczył, że żona go przekonuje, Halina zaintonowała jeszcze piękniej:

Łukasz, mój kochany… Zrób to dla córki. Przecież jeszcze nie raz zarobisz pieniądze, z twoją pensją! Proszę, Łukaszku, dla niej…

Spokojnie, Halina zgasił ją. Mam lepszy pomysł.

Jaki? zapytała rozpromieniona. Chcesz nam też zostawić samochód? Iga byłaby zachwycona…

Iga zostaje ze mną.

Co?! Halina aż nie uwierzyła. Tobie odbiło? Nie masz pojęcia o dzieciach! Cały czas w delegacjach… Ona nawet nie pamięta, jak masz na imię!

Zaraz to sprawdzimy odpowiedział Łukasz i poszedł po córkę.

Po chwili wrócił, trzymając dziesięcioletnią dziewczynkę za rękę. Iga, która właśnie skończyła trzecią klasę, mocno ściskała rękę ojca i uśmiechała się zadowolona.

Po co ją tu przyprowadziłeś? Żeby być świadkiem sceny? zirytowała się Halina.

Łukasz nie odpowiadał. Posadził córkę na kolanach i spokojnie zapytał:

Iguniu, córeczko, mogę ci zadać parę pytań?

Jasne! ucieszyła się dziewczynka, ciesząc się z uwagi ojca.

Obiecaj tylko, że odpowiesz szczerze! Bo chcę rozmawiać z tobą jak z dorosłą.

Tak jak z tymi panami, z którymi gadasz w firmie?

Właśnie tak.

Dziewczynka przytaknęła z powagą.

Powiedz mi, mama cię czasem krzywdzi? Biła cię w tym tygodniu?

Iga zawstydziła się i odwróciła wzrok, nieświadomie drapiąc materiał sukienki palcami.

Zwariowałeś? wrzasnęła Halina. Zostaw dziecko!

Milcz, Halina. Rozmawiam z córką powiedział ostro, głaszcząc córkę po głowie. Nie bój się, Iguniu. Obiecałaś mówić prawdę, pamiętasz?

Dziewczynka kiwnęła głową, w jej oczach pojawiły się łzy. Przytuliła się mocno do ojca i wyszeptała przez łzy:

Tak, mama uderzyła mnie trzy razy! Raz za trójkę z matematyki, raz za rozlany kompot… a trzeci za to, że krzyczałam na wujka Andrzeja. Mama się z nim całowała, jak byłeś w delegacji…

Nie płacz, kochanie, już jest dobrze! starał się uspokoić dziecko Łukasz. Jestem przy tobie. Mama już cię nie skrzywdzi.

Ona wszystko zmyśla! zawołała Halina. Nie dotknęłam jej nawet palcem…

Więc mieszkanie i samochód dla dobra córki chcesz dostać? uśmiechnął się ironicznie Łukasz. Iga, odpowiedz na jeszcze jedno pytanie.

Dobrze…

Gdybyś mogła wybrać, z kim chcesz mieszkać: ze mną czy z mamą, kogo byś wybrała?

Dziewczynka zawahała się, patrząc raz na ojca, raz na Halinę. Halina rozpaczliwie próbowała przyciągnąć córkę do siebie, nawet wyciągnęła ręce.

Obiecujesz, że już nie wyjedziesz na długo?

Obiecuję! odpowiedział od razu ojciec.

Wtedy chcę mieszkać z tobą, tatusiu.

Ty niewdzięczna! zawołała Halina, już podnosząc rękę, ale Łukasz błyskawicznie osłonił córkę, obejmując ją mocno. Andrzej, stojący z tyłu, ani drgnął.

No dobrze, Halina, rozmowa skończona. Nie zobaczysz jej więcej powiedział spokojnie Łukasz i odprowadził córkę do jej pokoiku.

Po kilku minutach Łukasz pomógł Idze spakować rzeczy. Na szczęście jego walizka po delegacji już była gotowa. Od razu pojechali do pensjonatu na drugim końcu Krakowa, który często rezerwował służbowo.

…Po kilku miesiącach odbyła się rozprawa. Biorąc pod uwagę brak stałych dochodów, mieszkania oraz możliwości wychowania dziecka przez Halinę i jej nowego partnera, sąd zadecydował, że córka, Iga, zostanie przy ojcu. Tym bardziej, że dziewczynka sama tego chciała.

Łukasz, jak planował, podzielił mieszkanie, a swoją część sprzedał. Matka mogła widywać się z córką w weekendy, ale Iga mieszkała z ojcem w nowym mieszkaniu. Łukasz całkowicie zmienił harmonogram pracy, żeby poświęcać więcej czasu córce. Skończyły się delegacje trwające miesiącami… A Iga zaczęła częściej się uśmiechać i to liczyło się najbardziej było cenniejsze niż złotówki czy kariera.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

13 − 5 =

Gdy byłeś na delegacji