Gdy byłeś na delegacji

Danusiu, jestem w domu, wyjdź mnie przywitać!

Lucek?! Co Ty tak wcześnie? Przecież miałeś wrócić dopiero za trzy dni

Kobieta około trzydziestki wyszła do przedpokoju, nerwowo zawiązując jedwabny szlafroczek i patrząc zdezorientowana na stojącego w drzwiach męża.

Chciałem zrobić niespodziankę, Danusiu. Widzę, że się udało! Albo nie bardzo się cieszysz? wysoki, barczysty facet uśmiechał się od ucha do ucha, zadowolony z efektu wtargnięcia.

Cieszę się, bardzo! Idź od razu do kuchni, zaraz Ci wszystko podgrzeję

Lucek, cały szczęśliwy z siebie, kiwnął żonie i skierował się do kuchni. Na stole czekało zaskakujące bogactwo: truskawki, czekolada, gorąca kolacja dopiero co wyciągnięta z piekarnika Jakby specjalnie dla niego.

Ale się nawydziwiałaś, Danuta! I skąd wiedziałaś, że wrócę? Ty to masz szósty zmysł!

Naładował sobie talerz z górką i zaczął pałaszować kolację. Danuta nie pokazywała się jeszcze w kuchni, ale Lucek uznał, że pewnie zmienia sukienkę dla ukochanego męża. Dziewczyny już tak mają…

Lucek, ja… My…

No Danusia, co za pychotka to Twoje pieczyste! Surówka, naleśniki palce lizać… Andrzej?!

Odwrócił się i zobaczył żonę, trzymającą pod ramię jego rodzonego brata, Andrzeja. Danuta patrzyła winna w podłogę, a Andrzej, w szortach i podkoszulku, przecierał oczy, jakby go dopiero co obudzili.

Tak, Lucku, ja. Cześć, braciszku…

No cześć. To teraz mi może łaskawie wytłumaczycie, co tu się wyrabia? Chociaż chyba już nie trzeba…

Lucek, ja Już od dawna chciałam Ci powiedzieć. Zakochałam się w Twoim bracie Andrzeju i chcę z nim być. Wybacz. wystrzeliła jednym tchem Danuta, rzucając spod byka spojrzenie na już raczej byłego męża.

Lucek wypuścił talerz z rąk. Z brzękiem poleciał po płytkach kawałek schabowego i niedopitą surówkę.

No i rozumiem Czyli, jak mniemam, właśnie?

Tak, byliśmy teraz razem.

Wspaniale, po prostu bajecznie, Danuta! I Ty, Andrzejku, też zuch z Ciebie! Kochani moi, do rany przyłóż! Ach, to dlatego taki wyżer przygotowałaś I dla kogo!

Danuta nie śmiała podnieść wzroku. Bała się, że już nie wykrztusi ani słowa, jeśli popatrzy mężowi w oczy.

A Iga? Co z córką?! Wie już coś?

Nie, nie wie. Jest na razie u sąsiadki, ogląda bajki.

O, a często ją tak na przechowanie wysyłasz?

Od pół roku już prawie

Pytania Lucka się skończyły. I emocje mu się wyczerpały. Zmęczony po podróży, nie miał ochoty na sceny. Z natury był stoikiem i długo nie umiał się na ludzi obrażać, ale jak go ktoś już doprowadził, to lepiej było go omijać szerokim łukiem. Tu jednak był raczej zdezorientowany niż wściekły. Tylko na chwilę zgłupiał.

Masz dziesięć minut, żeby stąd zniknąć. Czas start. powiedział, popijając herbatę. Nawet nie spojrzał na brata.

Ciekawe, czym ona się tak tym moim Andrzejem zachwyciła? Wygląd ten sam, pieprzyki te same Do roboty nie garnie się, rozumu też za dużo nie ma Straci na nim, no ale jak chce! rozmyślał Lucek, parząc się herbatą.

Nie odejdę, póki nie dostanę zgody postawił się Andrzej.

Zgody na co, wyjaśnij?

Na rozwód Daj spokój Danucie, nie kocha Cię.

No przecież widzę, kto tu kogo kocha prychnął Lucek. Chcecie rozwodu? Proszę bardzo, ale będzie w sądzie! Zobaczę, jak się na adwokatów rzucicie…

Lucek Danuta chwyciła go za nadgarstek. Proszę, rozstańmy się po ludzku. Ty dobry chłop jesteś…

Lucek pokręcił głową.

Nie ma sprawy. Ale bratem już mi nie jesteś, Andrzeju Zbigniewowiczu.

Mamy jeszcze jedną prośbę…

No, co jeszcze?

Daj nam mieszkanie po rozwodzie, Lucku! Danuta wyciągnęła uroczy uśmiech, głaszcząc męża po ręce. Iga się przywiązała do tego miejsca, ma przyjaciółki w szkole Jak podzielimy mieszkanie, na nowe nie starczy nam nawet na kredyt Zostanie nam powrót na wieś…

Lucek oparł brodę na splecionych dłoniach. Danuta, widząc, że się waha, zaintonowała jeszcze delikatniej:

Lucku, tyś złoto Zrób prezent córce. Przecież jesteś zaradny, jeszcze zarobisz kupę kasy, z takimi dochodami! Proszę Cię, Lucku, jedynaczka przecież!

Spokojnie, Danusia, uciął mąż. Mam lepszy pomysł.

Jaki?! ucieszyła się Danuta, już zacierając ręce. Co, może samochód też nam zostawisz? Iga by się ucieszyła

Iga będzie mieszkała ze mną.

Co?! Danuta aż się zakrztusiła. Co, zwariowałeś?! Z dziećmi się nie znasz! Ciągle na wyjazdach Przecież ona ledwo pamięta, jak masz na imię.

To zaraz sprawdzimy, rzekł Lucek i ruszył do drzwi.

Po paru minutach wrócił z dziesięcioletnią dziewczynką, Igą, która właśnie skończyła trzecią klasę. Trzymała Lucka za rękę jakby od tego zależało jej życie i była cała w skowronkach.

Po co ją tu przyprowadziłeś? Żeby ją wciągnąć w te wasze przepychanki?! zirytowała się Danuta.

Ale Lucek nie odpowiedział, tylko usiadł przy stole, posadził córkę na kolanach i zaczął rozmowę:

Igulko, kochanie, możesz odpowiedzieć mi szczerze na parę pytań?

Jasne! rozpromieniła się dziewczynka.

Tylko przysięgnij, że będziesz odpowiadać uczciwie, bo pogadamy jak dorośli.

Tak jak z tymi panami w Twoim biurze?

Tak jak z nimi.

Dziewczynka kiwnęła głową, aż jej się włosy rozczochrały.

Powiedz, mama Cię bije? Zdarzyło się ostatnio?

Na to pytanie Iga spuściła wzrok i zaczęła nerwowo bawić się fałdką w sukience.

Co ty sobie wyobrażasz?! wrzasnęła Danuta. Zwariowałeś? Zostaw dziecko w spokoju!

Cicho, Danuto. Rozmawiam z córką uciął Lucek i pogłaskał Igę po głowie. Nie bój się. Obiecałaś uczciwość.

Dziewczynka skinęła główką. Łzy pojawiły się w jej oczach. Rzuciła się ojcu na szyję i wyszeptała mu szeptem w koszulę:

Tak, trzy razy mnie biła! Za trójkę, za rozlane mleko I za to, że nakrzyczałam na wujka Andrzeja. Oni się całowali, jak Cię nie było

No już, spokojnie, już jestem, nie płacz! uspokajał ją ojciec. Teraz mama już Ci krzywdy nie zrobi.

Wszystko kłamie! protestowała Danuta. Nawet jej nie tknęłam

Czyli kawalerkę i samochód chcesz dla dobra córki? ironizował Lucek. Igulko, jeszcze jedno pytanie?

Dobrze

Gdybyś mogła wybrać, z kim chcesz zostać ze mną czy z mamą, to kogo byś wybrała?

Dziewczynka się zawahała, patrząc raz na ojca, raz na matkę. Danuta próbowała rzucać uśmiechy, nawet wyciągnęła ręce.

Ale obiecasz, że nie będziesz już wyjeżdżał na długo?

Obiecuję! odpowiedział Lucek bez wahania.

W takim razie chcę mieszkać z Tobą, tatusiu!

Ty! wrzasnęła Danuta, zamierzając się na córkę, ale Lucek przytulił ją mocniej i osłonił sobą. Andrzej przez całe przedstawienie gapił się w podłogę, nie odzywając się ani słowem.

No to pogadane. Danuto, nie zobaczysz jej już więcej oznajmił Lucek i poszedł z córką do pokoju.

Po niedługim czasie zapakowali rzeczy Igi do torby Lucka. Jego walizka i tak była już prawie spakowana po delegacji. Od razu pojechali do hotelu na drugim końcu Krakowa, który Lucek często rezerwował przy okazji delegacji.

Kilka miesięcy później odbyła się sprawa w sądzie. Biorąc pod uwagę brak stałych dochodów u Danuty i nowego męża, oraz fakt, że nie mieli mieszkania i warunków do wychowywania dziecka, sędzina zdecydowała, że Iga zostanie z ojcem. Tym bardziej, że dziewczynka jasno powiedziała, że chce mieszkać z tatą. I tylko z nim.

Lucek zgodnie z planem podzielił mieszkanie. Swoją część sprzedał. Matce pozwolono widywać córkę w weekendy, ale na co dzień Iga mieszkała z tatą w ich nowym mieszkaniu. Lucek tak pozmieniał grafik, że nie jeździł już w trzymiesięczne delegacje A Iga zaczęła się uśmiechać znacznie częściej i to było cenniejsze niż jakiekolwiek złotówki czy kariera.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 + 2 =

Gdy byłeś na delegacji