Pamiętam, że kiedyś Grażyna Kowalska, nie będąc żoną, od lat pośród przyjaciółek wędrowała po mieście, aż trzydziestkę skończyła i postanowiła w końcu poszukać mężczyzny, z którym mogłaby zawiązać trwały związek. Nie wiedziała jeszcze, że Paweł Nowak, którego spotkała, jest już w związku małżeńskim, ale pewnego dnia sam nie potrafił już tego ukrywać, gdy tylko zobaczył, że Grażyna przywiązała się do niego i darzy go uczuciem. Nie wyrzuciła mu żadnego zarzutu; przeciwnie, samej siebie ganiła za to, że pozwoliła sobie na taką słabość i że nie udało jej się jeszcze znaleźć męża, a czas nieubłaganie uciekał. Nie była najpiękniejsza, lecz miałaby urok niewinnej, lekko zaokrąglonej sylwetki, co nadawało jej pewien dojrzały wdzięk.
Związek z Pawłem nie prowadził donikąd. Grażyna nie chciała pozostać jedynie kochanką, lecz nie umiała wyrwać się od niego bała się samotności. Pewnego dnia wpadł do niej z wizytą kuzyn Sławek Wiśniewski, który przyjechał do Krakowa w ramach krótkiej delegacji służbowej. Zatrzymał się u siostry na kilka godzin; przy wspólnym posiłku rozmawiali, jak w dawnych latach, o wszystkim i o niczym, o życiu codziennym. Grażyna opowiedziała mu o swej sytuacji, łzami podkreślając każdy szczegół.
Wtem drzwi otworzyła sąsiadka, prosząc Grażynę o krótką chwilę, aby ocenić swoje zakupy. Gdzieś w tym czasie zadzwonił dzwonek. Sławek podszedł otworzyć, myśląc, że to Grażyna wraca, lecz drzwi nie były zamknięte. Na progu stał Paweł, który zobaczył przy niej dużego mężczyznę w dresie i koszulce, żującego kanapkę z wędliną.
Czy Grażyna jest w domu? spytał nieśmiało Paweł.
Grażyna jest w łazience odgadł od razu Sławek.
Przepraszam, kim pan jest? nie mógł się pozbierać Paweł.
Jestem jej mężem cywilnym. A pan? wtrącił Sławek, chwytając Pawła za koszulę. To nie ten mąż, o którym mi Grażyna opowiadała? Słuchaj, jeśli jeszcze raz cię tu zobaczę, spadam cię ze schodów, rozumiesz?
Paweł, uwolniony z uścisku kuzyna, pobiegł w dół. Wkrótce wróciła Grażyna. Sławek opowiedział jej o niespodziewanym gościu.
Coś namieszałeś! Kto cię zaprosił? rozpłakała się Grażyna. On już nie wróci.
Usiadła na kanapie i zakryła twarz dłońmi. Sławek otarł ją po ramieniu i rzekł:
Nie wróci, i to dobrze. Dość już narzekać. Mam dla ciebie propozycję w naszym wsiutku jest wdowiec, którego nie chce się wziąć w mąż. On jeszcze szuka kogoś, kto go przyjmie. Po następnym powrocie z delegacji przyjadę znów, zabiorę cię tam i przedstawimy się. Co ty na to?
Grażyna wzburzyła się:
Nie, Sławku, nie mogę. Nie chcę spać z cudzym mężem, to hańba. Nie mogę przyjechać
Hańba z cudzym mężem, a nie z wolnym? Niech cię nie zwabiają. Warto, bo nasz drugi przyjaciel, Lidia, ma urodziny.
Kilka dni później Grażyna i Sławek pojechali do wsi. Żona Sławka, Lidia, rozłożyła stół w ogrodzie przy łaźni. Na rodzinny przyjęcie przybyli sąsiedzi, przyjaciele i wdowiec Aleksy Kaczmarczyk. Grażyna znała już sąsiadów, ale z Aleksym spotkała się po raz pierwszy.
Po długich rozmowach Grażyna wróciła do Krakowa. W myślach oceniła Aleksego był cichy i nieśmiały. Chyba troszczy się o swoją żonę. Biedny człowiek, mało serca wśród tych ludzi pomyślała.
Tydzień później, w niedzielę, usłyszała pukanie. Nie spodziewała się gości. Otworzywszy drzwi, zobaczyła Aleksiego z torbą w ręku.
Przepraszam, Grażyno, przejeżdżam po rynku, wpadłem po zakupy. Teraz, gdy się znamy, pomyślałem, że wpaść i przywitać się powiedział niepewnie.
Zaprosiła go do środka. Zaskoczenie nie opuszczało jej, ale podała mu herbatę, czując, że wizyta nie jest przypadkowa.
Czy już wszystko kupiłeś? zapytała Grażyna.
Tak, w samochodzie. A to dla ciebie wyciągnął z torby mały bukiet żółtych tulipanów i podał jej.
Kwiaty rozświetliły jej oczy. Usiedli przy stole, rozmawiając o pogodzie i cenach na targu. Gdy herbata zniknęła, Aleksy podziękował i ruszył w stronę drzwi. W progu, powoli wkładając marynarkę i buty, odwrócił się do Grażyny i rzekł:
Gdybym odszedł teraz, nie wybaczyłbym sobie tego. Cały tydzień myślę tylko o tobie, obiecuję. Wziąłem twój adres od Sławka
Grażyna poczerwienieje i odwróciła wzrok.
Znamy się jeszcze tak słabo odpowiedziała.
To nic, nic. Czy mogę zwrócić się do ciebie na ty? Nie jestem ideałem. Mam córkę, osiem lat, u babci.
Grażyna, z nutą marzenia, powiedziała:
Dziecko to szczęście. Zawsze chciałam mieć córkę.
Aleksy, podbudowany jej słowami, chwycił jej dłonie i pocałował. Po pocałunku w jej oczach pojawiły się łzy.
Czy jestem ci nieprzyjemny? zapytał niepewnie. Wydaje się
Nie, wręcz przeciwnie. Nie spodziewałam się tego Czułam się słodko i spokojnie. Nie kradnę nic od nikogo
Od tego czasu spotykali się co weekend. Po dwóch miesiącach Grażyna i Aleksy wzięli ślub i zamieszkali we wsi. Grażyna podjęła pracę w przedszkolu. Rok później urodziła córeczkę, a potem drugą obie były kochane i otoczone troską. Miłość Grażyny i Aleksego dojrzewała jak dobre wino, a ich radość rosła z każdym dniem.
Sławek, przy rodzinnych spotkaniach, często mrugał do Grażyny:
No i co, Grażynko, jaki mąż ci się udał? Coraz piękniejsza! Nie podpowiem złego, słuchaj brata!



