Gala i jej nowa miłość: szczęście po trudnym wyborze. Prezenty dla pary.

Zofia była kochanką. Małżeństwo nie sprzyjało jej losowi do trzydziestki wciąż krążyła po przyjaciołach, a potem postanowiła w końcu poszukać mężczyzny. Nie wiedziała, że Paweł jest żonaty, ale chłopak nie ukrył tego, gdy tylko zauważył, że dziewczyna przywiązała się do niego i zakochała.

Zofia nie wypowiedziała Pawełowi żadnej krytyki. Wręcz przeciwnie zwłaszcza siebie potępiała za tę relację i swoją słabość wobec niego. Czuła się niepełna, bo nie znalazła męża na czas, a czas nieubłaganie uciekał.

Choć nie była gwiazdą piękna, Zofia miała miłą twarz, lekko zaokrąglone kształty, które nadawały jej pewną dojrzałość.

Związek z Pawłem nie prowadził donikąd. Zostać kochanką nie chciała, ale porzucić Pawła nie potrafiła przerażała ją perspektywa samotności.

Pewnego dnia wpadł w jej drzwi kuzyn Szymon, będąc w mieście w trasie służbowej. Zatrzymał się na kilka godzin, bo dawno się nie widzieli. Jedli razem w kuchni, rozmawiali o przeszłości i teraźniejszości, a Zofia opowiedziała mu o swoim życiu, łkając nieco.

Wtedy wpadła sąsiadka z prośbą o ocenę zakupów. Zofia wyszła na dwadzieścia minut. W tym czasie usłyszała dzwonek. Szymon otworzył drzwi, myśląc, że Zofia wróciła, lecz drzwi nie były zamknięte Na progu stał Paweł. Szymon od razu zrozumiał, że to kochanek Zofii. Paweł zbladł, widząc przy niej ogromnego mężczyznę w szortach i koszulce, który przeżuwał kanapkę z kiełbasą.

A Zofia w domu? zapytał z wahaniem Paweł.
Zofia w łazience odgadł Szymon.
Przepraszam, a pan kim jest? nie mógł się wyspacerzować Paweł.
Jestem jej mężem, nieformalnie. A pan? Szymon podszedł bliżej i chwycił Pawła za klatkę piersiową. Czyż nie jest pan tym żonatym facetem, o którym Zofia mi mówiła? Słuchaj mnie. Jeśli jeszcze raz cię tu zobaczę, zrzucę cię ze schodów, rozumiesz?

Paweł wyrwał się z uścisku i pobiegł w dół. Wkrótce wróciła Zofia. Szymon opowiedział jej o wizycie przyjaciela.

Co ty zrobiłeś? Kto cię wezwał? zapłakana Zofia. On już nie wróci.
Usiadła na kanapie i schowała twarz w dłoniach.
Tak, nie wróci, i to dobrze. Przestań marudzić. Mam dla ciebie propozycję w naszej wsi jest wdowiec. Żony nie dopuszczają do jego domu, a on odrzuca wszystkich. Szuka kogoś, kto zostanie z nim chwilę. Po powrocie z delegacji znów do ciebie wpadnę, bądź gotowa. Jedziemy razem, przedstawiam cię.

Jak to? zaskoczona Zofia. Nie, Szymonie, nie mogę. To mnie wstydzi. Nie wiem, skąd to się wzięło

Szymon odparł, że wstyd z fremdami to nie rzecz, a w jej zamyśleniach pojawił się pomysł: Spójrz, coś w stylu. Przez kilka dni Zofia i Szymon pojechali do wsi. Żona Szymona, Łucja, rozłożyła stół w ogródku przy saunie. Przyszli sąsiedzi, przyjaciele i żalowany wdowiec Aleksy. Sąsiedzi znali Zofię od lat, ale z Aleksym spotkała się po raz pierwszy.

Po długich rozmowach Zofia wróciła do miasta, myśląc, że Aleksy był cichy i skromny. Pewnie martwi się o swoją zmarłą żonę. Biedny człowiek, mało sercowych ludzi.

Tydzień później, w sobotni poranek, dzwonek rozległ się w drzwiach. Zofia nie spodziewała się gości. Otworzyła i zobaczyła Aleksiego z torbą w ręku.

Przepraszam, Zofio, przejeżdżam w pobliżu. Byłem na targu i w sklepach. Teraz, gdy już się znamy, pomyślałem, że wpadnę wymamrotał nieśmiało Aleksy, jakby odczytał przygotowany scenariusz.

Zofia wpuściła go do środka. Zaskoczenie nie opuściło jej, ale zaprosiła go na herbatę, czując, że wizyta nie jest przypadkowa.

Wszystko kupiliście? spytała Zofia.
Zakupy w samochodzie. A to dla ciebie wyciągnął mały bukiet tulipanów.

Zofia wzięła kwiaty, a jej oczy zabłysły. Usiedli przy kuchennym stole, rozmawiając o pogodzie i cenach na targu. Kiedy herbata skończyła się, Aleksy podziękował i przygotowywał się do wyjścia. W przedsionku powoli zsuwał marynarkę, zakładał buty. Tuż przed drzwiami odwrócił się do Zofii i rzekł:

Jeśli odejdę teraz bez słowa, nie wybaczę sobie. Zofio, całą tydzień myślę tylko o tobie. To szczere. Nie mogłem się doczekać weekendu. Wziąłem adres od Szymona

Zofia zarumieniła się i spojrzała w dół.

Właśnie się tak mało znamy odpowiedziała niepewnie.
To nic. Najważniejsze, że cię nie odrzucam? A możemy przejść na ty? dodał, przyznając, że nie jest ideałem. Mam córkę, ma osiem lat, teraz u babci.

Aleksy drżał lekko. Zofia, z nutą marzenia, powiedziała:

Córka to szczęście, zawsze chciałam mieć dziecko.

Zachęcony tym, Aleksy wziął Zofię za ręce, przyciągnął i pocałował. Po pocałunku spojrzał na nią w jej oczach lśniły łzy.

Czy jestem ci nieprzyjemny? zapytał, zdumiony.
Nie, wręcz przeciwnie. Nie spodziewałam się tego słodko i spokojnie. Nie kradnę niczego cudzoziemskiego

Od tego spotykali się co weekend. Dwa miesiące później Zofia i Aleksy pobrali się i zamieszkali w wiosce. Zofia podjęła pracę w przedszkolu. Rok później urodziła córkę. Dwie dziewczynki rosły w ich domu, kochane i bliskie. Miłość i uwaga rozkładały się po równo. Aleksy i Zofia starzyli się w szczęściu, a ich uczucie z każdym rokiem nabierało mocy, niczym wino dojrzewające w piwnicy.

Szymon przy rodzinnych spotkaniach często mrugnął w stronę Zofii:

No i co, Zofcia, jakiego męża ci podsunąłem? Coraz piękniejsza. Nie doradzę ci nic złego słuchaj brata!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy × 2 =

Gala i jej nowa miłość: szczęście po trudnym wyborze. Prezenty dla pary.