Wieczorem Rafał wybrał się do sklepu na zakupy. Wychodząc ze sklepu zauważył portfel na progu. Podniósł go i natychmiast schował do torby. Pokręcił głową niepewnie i zapytał samego siebie w duchu: „czy ktoś to widział?”. Rozejrzał się dla pewności przy wejściu do sklepu. Był pewien, że jeśli ktoś się zorientuje, to po niego wróci, ba, wręcz przybiegnie, więc stał tam jeszcze jakiś czas w oczekiwaniu na kogoś. nikt jednak nie przyszedł. Rafał zdecydował się więc wrócić do domu. Usiadł na kanapie, odetchnął i wyjął portfel z torby. W środku było około 4 tysięcy złotych. Przeliczył dokładnie i było nawet ponad cztery tysiące, dokładnie cztery tysiące dwieście złotych. Aż na tę sumę zakręciło mu się w głowie, a potem zaczął marzyć – chciał pojechać do sanatorium, albo po prostu nad morze, bo nie byłam nad nim od młodości. A może wszystkie pieniądze powinien dać synowi, aby dołożyć mu do wkładu własnego na kredyt hipoteczny?
Nie wiedział jeszcze, co z tym zrobić, ale był pewien, że bardzo mu to pomoże. Znowu wyjął z portfela całą sumę, ponownie przeliczył. Nagle zauważył w portfelu jakiś skrawek papieru, na którym był zapisany jakiś numer telefonu. Teraz wręcz zamarł. Co miał zrobić? Położył portfel na parapecie, aby był widoczny. Myślał ciągle, jak postąpić. Z jednej strony pokusa była bardzo wielka, żeby je wziąć, z drugiej strony miał też na uwadze to, że może ktoś bardzo potrzebuje tych pieniędzy. W końcu na czyimś nieszczęściu nie da się zbudować własnego szczęścia. Zdecydował się więc wybrać numer. Okazało się, że to był numer do cukierni, w której zamówiono duży tort weselny. Powiedzieli, że takiego zamówienia dokonała Marta Krupińska i dali do niej numer telefonu. Staruszek do niej zadzwonił i opowiedział o portfelu, a kobieta powiedziała, że pieniądze wraz z portfelem dała swojemu synowi, aby ten zapłacił za tort i kupił inne rzeczy do ślubu.
Miał się ożenić w przyszłym tygodniu. Wziął portfel ze wszystkimi pieniędzmi i włożył go do kieszeni obcisłych dżinsowych szortów. Ostrzegła go, że portfel może wypaść, ale ten tylko machnął ręką i proszę bardzo – zgubił go! Kobieta była bardzo wdzięczna Rafałowi i z wdzięcznością zaprosiła go na wesele syna. Rafał podał jej swój adres i godzinę później przyjechał do niego wysoki chłopak. Dał mu portfel i powiedział na koniec, żeby zawsze słuchał matki. Chłopak uśmiechnął się z poczuciem winy i wyszedł. Rafał był bardzo szczęśliwy, że nie uległa pokusie, ale postąpił właściwie.



