Emanuela była bardzo szczupłą dziewczyną, a nienawidziała spanie na piecu. Teraz przynajmniej stało się łatwiej, a potem kobieta spała obok niej i w ogóle nie było miejsca. Emanuela nigdy nie poznała rodziców. Miała tylko babcię, w dodatku bardzo surową. Prowadziła Emanuelę do pierwszej klasy. Dziewczyna była smutna, ponieważ wszyscy wokół byli z rodzicami, a ona z babcią. Cieszyła się tylko, że nauczycielka była miła. Nazywała się Irena Antosik. Kiedyś babcia Emanueli zaprosiła przyjaciółki do domu. Chwaliły babcię dziewczyny:
– Co za Dobra robota. Wychowałaś, wyżywiłaś, zabrałaś do szkoły, chociaż nadal nie wiesz, czy to Twoja wnuczka.
Emanuela usłyszała wszystko, ale udawała, że śpi. Z rozmowy przyjaciół dowiedziała się, że jej matka jest w więzieniu, a ojca od dawna nie ma na tym świecie. Emanuela dobrze się uczyła, aby nie dać się ośmieszyć kolegom i koleżankom z klasy. Kiedyś Emanuela wróciła do domu, już chciała zjeść obiad, gdy usłyszała dzwonek do drzwi. Otworzyła.
Na progu stała szczupła kobieta:
– Kogo Pani szuka?
– Emanuelko, moja córeczko, jak wyrosłaś.
Dziewczyna bardzo się przestraszyła, gdy nieznana kobieta postanowiła ją przytulić. Krzyknęła i babcia przybiegła na jej krzyk.
– Babciu, czy to moja mama?
– Idź, wnuczko, idź na spacer, muszę porozmawiać z ciotką.
– Mogę ją chociaż przytulić? – zapytała kobieta z litością.
– Nie – odpowiedziała ostro staruszka. – To ja ją od pieluch wychowałam, a Ty ot tak sobie przychodzisz.
Kobieta skinęła głową i zaczęła odchodzić, ale dziewczyna nie mogła tego znieść.
– Mamo, mamo – dziewczynka rzuciła się w jej ramiona.
Długo się przytulały, płakały. Babcia Emaueli również nie mogła powstrzymać łez, ale nadal nie pozwoliła matce być z córką. Od tego momentu minęło wiele lat. Życie Emanueli zmieniło się. Uczyła się bardzo dobrze, ukończyła studia, wyszła za mąż, dała babci prawnuka. Rok później babcia umarła, a Emanuela nigdy nie pamiętała swojej matki. Wydawało się, że to spotkanie było tylko jakimś niezrozumiałym i niepotrzebnym fragmentem jej życia.




