Ela zmywała naczynia po śniadaniu, gdy zadzwoniła jej teściowa, Halina. Sześciomiesięczny Tymek spokojnie spał w wózku na balkonie, więc można było swobodnie porozmawiać.
Elu, kochanie, mam do ciebie prośbę zaczęła kobieta z daleka. Bardzo chciałabym zobaczyć wnuka. Może przyjadę do was?
Ela nie wyczuła podstępu. Teściowa mieszkała na zachodzie kraju i widywały się rzadko. Od narodzin syna rozmawiały tylko przez telefon.
Oczywiście, Halino, przyjeżdżaj. Tymka koniecznie musicie zobaczyć, bo tak szybko rośnie.
A na jak długo mogę? Na tydzień, na przykład?
Tak, spokojnie zgodziła się synowa. W salonie jest rozkładana sofa, będzie wygodnie.
Teściowa uradowana zakrzątnęła się:
Oj, dziękuję, kochana. To za parę dni przyjadę. Bilety już kupiłam, na wszelki wypadek.
Ela się uśmiechnęła. Po rozmowie powiedziała mężowi, Jakubowi, o planowanej wizycie.
Dobrze, niech przyjeżdża zgodził się. Dawno nie widziałem matki.
Trzy dni później Ela dostała wiadomość od teściowej:
Dziś przyjeżdżam, nie trzeba mnie odbierać, dojadę taksówką.
Synowa przygotowała sofę w salonie, kupiła więcej jedzenia, a nawet tort.
Halina pojawiła się wieczorem z dwiema wielkimi torbami i szerokim uśmiechem. Ale za jej plecami w korytarzu majaczyła męska postać.
Elu, poznaj rzuciła teściowa wesoło. To Władysław, mój przyjaciel. Jemu też do Warszawy było w interesach, więc postanowiliśmy przyjechać razem i przy okazji się przedstawić.
Ela zdezorientowana patrzyła na nieznajomego mężczyznę około sześćdziesiątki. Siwy, w zniszczonym garniturze, ze starą walizką w ręce.
Dzień dobry mruknęła.
Bardzo mi miło odparł Władysław i wyciągnął dłoń. Halina tak wiele o was opowiadała.
Synowa zaprowadziła gości do salonu i próbowała zrozumieć, co się właściwie dzieje.
Ela dyskretnie zapytała teściową:
Halino, a gdzie Władysław będzie mieszkał? Nie mówiliście, że przyjeżdżacie nie sami.
A co w tym złego? zdziwiła się teściowa. Sofa duża, zmieścimy się. Władek jest niewymagający.
Ela stała pośrodku salonu i próbowała przetrawić sytuację. Dwuipokojowe mieszkanie, które wynajmowali z mężem, było przeznaczone dla trzech osób. A tu nagle pięcioro.
Halino, ale ja przygotowałam wszystko dla jednej osoby. Mamy małe dziecko, miejsca jest mało.
Teściowa już rozpakowywała torbę:
Elu, nie martw się. Jesteśmy skromnymi ludźmi, wiele miejsca nie zajmiemy. Prawda, Władek?
Mężczyzna kiwał głową i oglądał mieszkanie z zainteresowaniem:
Ładne lokum. Dzielnica porządna, komunikacja blisko. Idealne do szukania pracy.
Do szukania pracy? powtórzyła Ela.
Tak, postanowiłem się ustatkować w Warszawie wyjaśnił Władysław. W naszej wsi perspektyw nie ma, a tutaj można coś znaleźć.
Ela poczuła, że zaczyna się jej kręcić w głowie. Wychodzi na to, że nie przyjechał na kilka dni.
A na jak długo planujecie zostać?
No, jak wyjdzie spokojnie odparła Halina. Władkowi potrzebny jest czas, żeby się z pracą ustalić.
Ela, nie okazując po sobie dezorientacji, poszła do kuchni przygotować kolację. Do przedpokoju właśnie wrócił Jakub z pracy.
Cześć, jak leci? Matka przyjechała?
Przyjechała. I nie sama.
Mąż się zatrzymał:
Jak to nie sama?
Z kawalerem. Idź poznaj Władysława.
Jakub wszedł do salonu, gdzie Halina pokazywała swojemu towarzyszowi rodzinne zdjęcia w telefonie.
Mamo, nie mówiłaś, że przyjedziesz z gościem.
Kubusiu, synku uradowała się kobieta. Wreszcie się poznacie. Władek, to mój syn.
Mężczyźni uścisnęli dłonie. Władysław przyjaźnie się uśmiechał:
Halina dużo o was opowiadała. Dobrą rodzinę stworzyliście.
Dziękuję sucho odpowiedział Jakub. Mamo, możemy porozmawiać?
Wyszli do kuchni. Ela udawała, że jest zajęta gotowaniem, ale słuchała ich rozmowy.
Mamo, oszalałaś? Przywozić obcego faceta do naszego mieszkania?
Kubuś, nie krzycz. Władek to dobry człowiek, przyjaźnimy się już pół roku.
Przyjaźnijcie się na zdrowie, ale nie u nas!
Halina obraziła się:
No i proszę. Matka tylko przeszkadza. A myślałam, że syn się ucieszy.
Jakub westchnął:
Mamo, nie o to chodzi. Trzeba było uprzedzić. Mamy dziecko, rutynę, potrzebujemy spokoju.
Będziemy cicho obiecała teściowa. I nie na długo. Władkowi tylko trzeba czasu, żeby się w mieście zadomowić.
Ostatecznie Jakub się poddał. Wyrzucać matkę z kawalerem było niezręcznie, a Ela milczała, nie nalegając.
Pierwsze dni minęły względnie spokojnie. Halina krzątała się przy wnuku, Władysław przeglądał ogłoszenia o pracę. Ale wkrótce zaczęły się problemy.
Rano kolejka do łazienki. Władysław długo się golił. Halina gotowała śniadanie dla wszystkich, nie pytając, co kto woli. Wieczorem goście oglądali telewizję w salonie, a małżeństwo z dzieckiem tłoczyło się w sypialni.
Elu, widziałem, że macie laptopa? zainteresował się Władysław przy kolacji. Muszę wysłać CV.
Mamy odpowiedziała Ela. Tylko sami z niego korzystamy. Do pracy.
A ja trochę się podepnę. Sprawa ważna.
Mężczyzna zasiadł przy komputerze w salonie i spędzał tam większość dnia. Dzwonił do potencjalnych pracodawców, i to całkiem głośno.
Tak, doświadczenie duże. W Poznaniu byłem zastępcą kierownika działu. Co znaczy wiek? Jeszcze ze mnie pracownik, oj, pracownik.
Tymek budził się od głośnych rozmów i płakał. Ela kołysała go, uspokajała, a Władysław kontynuował rozmowy.
Przepraszam, to wnuczek płacze. Malutki jeszcze, rozumiecie.
Halina próbowała pomagać z dzieckiem, ale jej metody wychowawcze różniły się od tych Eli:
Elu, po



