Elena spokojnie zmywała naczynia po śniadaniu, gdy zadzwoniła jej teściowa, Krystyna. Półroczny Tomek spał spokojnie w wózku na balkonie, więc mogły spokojnie porozmawiać.

Ela zmywała naczynia po śniadaniu, gdy zadzwoniła teściowa, Halina. Półroczny Kacper spokojnie spał w wózku na balkonie, więc można było spokojnie porozmawiać.

„Elu, kochanie, mam do ciebie prośbę” zaczęła kobieta z daleka. „Bardzo chciałabym zobaczyć wnuka. Może przyjadę do was?”

Ela nie wyczuła podstępu. Teściowa mieszkała na zachodzie Polski i widywały się rzadko. Od narodzin syna kontaktowały się tylko przez telefon.

„Oczywiście, Halinko, przyjeżdżaj. Kacpra koniecznie musisz zobaczyć, bo tak szybko rośnie.”

„A na ile można? Na tydzień, na przykład?”

„Tak, spokojnie” życzliwie zgodziła się synowa. „W salonie jest rozkładana kanapa, wygodnie się śpi.”

Teściowa ucieszyła się i zaczęła się krzątać:

„Oj, dziękuję, córeczko. To za parę dni przyjadę. Bilety już kupiłam, na wszelki wypadek.”

Ela się uśmiechnęła. Po rozmowie powiedziała mężowi, Tomaszowi, o nadchodzącej wizycie.

„Dobrze, niech przyjeżdża” zgodził się. „Dawno matki nie widziałem.”

Trzy dni później Ela dostała wiadomość od teściowej:

„Dziś przyjeżdżam, nie trzeba mnie odbierać, dojadę taksówką.”

Synowa przygotowała kanapę w salonie, kupiła więcej jedzenia, a nawet tort.

Halina pojawiła się wieczorem z dwiema dużymi torbami i szerokim uśmiechem. Ale za jej plecami w korytarzu majaczyła męska postać.

„Elu, poznaj” energicznie powiedziała teściowa. „To Zbigniew, mój przyjaciel. Jemu też do Warszawy było trzeba w interesach, więc postanowiliśmy przyjechać razem i przy okazji się przedstawić.”

Ela zmieszana spojrzała na nieznajomego mężczyznę około sześćdziesiątki. Siwy, w zniszczonym garniturze, z podniszczoną walizką w ręce.

„Dzień dobry” wymamrotała.

„Bardzo mi miło” odpowiedział Zbigniew i wyciągnął rękę. „Halina tak wiele o was opowiadała.”

Synowa zaprowadziła gości do salonu i próbowała zrozumieć, co się właściwie dzieje.

Ela ukradkiem zapytała teściową:

„Halinko, a gdzie Zbigniew będzie mieszkał? Nie wspominałaś, że przyjedziecie we dwoje.”

„A co w tym złego?” zdziwiła się teściowa. „Kanapa duża, zmieścimy się. Zbyszek nie wymagający.”

Ela stała pośrodku salonu i próbowała ogarnąć sytuację. Ich dwupokojowe mieszkanie, które wynajmowali z mężem, było przystosowane dla trzech osób. A teraz nagle miało być ich pięcioro.

„Halinko, ale ja przygotowałam wszystko dla jednej osoby. Mamy małe dziecko, miejsca niewiele.”

Teściowa już rozpakowywała torbę:

„Elu, nie martw się. Jesteśmy skromni, dużo miejsca nie zajmiemy. Prawda, Zbyszku?”

Mężczyzna skinął głową i rozglądał się po mieszkaniu z zainteresowaniem:

„Fajne lokum. Dzielnica przyzwoita, komunikacja blisko. Do szukania pracy idealne.”

„Do szukania pracy?” powtórzyła Ela.

„Tak, postanowiłem się w Warszawie zatrudnić” wyjaśnił Zbigniew. „W naszej wsi perspektyw brak, a tutaj można coś znaleźć.”

Ela poczuła, że zaczyna mieć zawroty głowy. Wychodziło na to, że nie przyjechał na kilka dni.

„A na jak długo planuje pan zostać?”

„No, jak wyjdzie” spokojnie odparła Halina. „Zbyszkowi potrzeba czasu, żeby z pracą się rozgryźć.”

Ela, nie okazując zmieszania, poszła do kuchni przygotować kolację. Do przedpokoju właśnie wszedł Tomasz, wracając z pracy.

„Cześć, jak tam? Matka przyjechała?”

„Przyjechała. I nie sama.”

Mąż się zatrzymał:

„Jak to nie sama?”

„Z jakimś panem przyjechała. Idź się poznaj z Zbigniewem.”

Tomasz wszedł do salonu, gdzie Halina pokazywała swojemu towarzyszowi rodzinne zdjęcia na telefonie.

„Mamo, nie mówiłaś, że przyjedziesz z gościem.”

„Tomku, synu” ucieszyła się kobieta. „W końcu się poznacie. Zbyszku, to mój syn.”

Mężczyźni uścisnęli dłonie. Zbigniew przyjaźnie się uśmiechał:

„Halina wiele o was opowiadała. Dobrą rodzinę stworzyliście.”

„Dziękuję” sucho odpowiedział Tomasz. „Mamo, możemy porozmawiać?”

Wyszli do kuchni. Ela udawała, że jest zajęta gotowaniem, ale słuchała ich rozmowy.

„Mamo, oszalałaś? Przywiozłaś obcego faceta do naszego mieszkania?”

„Tomku, nie krzycz. Zbyszek porządny człowiek, od pół roku się przyjaźnimy.”

„Przyjaźnijcie się na zdrowie, ale nie u nas w domu!”

Teściowa się obraziła:

„Ot, co się okazuje. Matka tylko przeszkadza. A myślałam, że syn się ucieszy.”

Tomasz westchnął:

„Mamo, nie o to chodzi. Po prostu trzeba było uprzedzić. Mamy dziecko, tryb dnia, potrzebny spokój.”

„Będziemy cicho” obiecała teściowa. „I nie na długo. Zbyszkowi tylko trzeba czasu, żeby się w mieście rozeznać.”

W końcu Tomasz się ugiął. Wyrzucanie matki z jej towarzyszem byłoby nie w porządku, a Ela milczała, nie naciskając.

Pierwsze dni minęły względnie spokojnie. Halina zajmowała się wnukiem, Zbigniew przeglądał ogłoszenia o pracę. Ale wkrótce zaczęły się problemy.

Rankiem kolejka do łazienki. Zbigniew długo się golił. Halina gotowała śniadanie dla wszystkich, nie pytając, co kto woli. Wieczorami goście oglądali telewizję w salonie, a małżeństwo z dzieckiem tłoczyło się w sypialni.

„Elo, widziałem, że macie laptopa?” zainteresował się Zbigniew przy kolacji. „Muszę wysłać CV.”

„Mamy” odpowiedziała Ela. „Tylko my z niego korzystamy. Do pracy.”

„A ja tylko na chwilę. Sprawa ważna.”

Mężczyzna zasiadł przy komputerze w salonie i spędzał tam większość dnia. Dzwonił do potencjalnych pracodawców, i to całkiem głośno.

„Tak, doświadczenie duże. W Poznaniu zastępcą kierownika działu byłem. Co znaczy wiek? Jeszcze ze mnie pracownik pierwszorzędny.”

Kacper od głośnych rozmów się budził i płakał. Ela kołysała go, uspokajała, a Zbigniew kontynuował rozmowy.

„Przepraszam, to wnuczek

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewiętnaście − osiemnaście =

Elena spokojnie zmywała naczynia po śniadaniu, gdy zadzwoniła jej teściowa, Krystyna. Półroczny Tomek spał spokojnie w wózku na balkonie, więc mogły spokojnie porozmawiać.