Elena miło zmywała naczynia po śniadaniu, gdy zadzwoniła teściowa Raisa. Półroczny Artur spokojnie spał w wózku na balkonie, więc można było spokojnie porozmawiać.

Elena myła naczynia po śniadaniu, gdy zadzwoniła teściowa Róża. Półroczny Bartek spokojnie spał w wózku na balkonie, więc mogły spokojnie porozmawiać.

„Elenko, kochanie, mam do ciebie prośbę” zaczęła kobieta z pewnym wahaniem. „Bardzo chciałabym zobaczyć wnuka. Może przyjadę do was?”

Elena nie wyczuła podstępu. Teściowa mieszkała na zachodzie kraju i widywały się rzadko. Od narodzin syna kontaktowały się tylko przez telefon.

„Oczywiście, Róziu, przyjeżdżaj. Bartka koniecznie trzeba zobaczyć, bo tak szybko rośnie.”

„A na ile mogę? Na tydzień, na przykład?”

„Tak, jak najbardziej” życzliwie zgodziła się synowa. „W salonie jest rozkładana kanapa, będzie wygodnie.”

Teściowa ucieszyła się i zaanimowała:

„Och, dziękuję, kochana. W takim razie za parę dni przyjadę. Bilety już kupiłam na wszelki wypadek.”

Elena się uśmiechnęła. Po rozmowie opowiedziała mężowi Wiktorowi o nadchodzącej wizycie.

„Dobrze, niech przyjeżdża” przytaknął. „Dawno nie widziałem matki.”

Trzy dni później Elena dostała wiadomość od teściowej:

„Przyjeżdżam dziś, nie trzeba mnie witać, dojadę taksówką.”

Synowa przygotowała kanapę w salonie, kupiła więcej jedzenia, nawet ciasto.

Róża pojawiła się wieczorem z dwiema dużymi torbami i szerokim uśmiechem. Ale za jej plecami w korytarzu majaczyła męska postać.

„Elenko, poznaj” rzekła teściowa z werwą. „To Władysław, mój przyjaciel. On też miał sprawy w Warszawie, więc postanowiliśmy przyjechać razem i przy okazji się przedstawić.”

Elena zdezorientowana patrzyła na nieznajomego mężczyznę koło sześćdziesiątki. Siwy, w wytartym garniturze, ze starą walizką w ręce.

„Dzień dobry” wydukała.

„Miło mi” odparł Władysław, wyciągając dłoń. „Róża tak wiele o was opowiadała.”

Synowa zaprowadziła gości do salonu, próbując pojąć, co się właściwie dzieje.

Elena ukradkiem spytała teściową:

„Róziu, a gdzie Władysław będzie mieszkał? Nie mówiłaś, że przyjedziecie we dwoje.”

„A co w tym złego?” zdziwiła się Róża. „Kanapa duża, zmieścimy się. Władek jest niewymagający.”

Elena stała pośrodku salonu, przetwarzając sytuację. Dwupokojowe mieszkanie, które wynajmowali z mężem, było przeznaczone dla trzech osób. A tu nagle pięcioro.

„Róziu, ale ja przygotowałam wszystko dla jednej osoby. Mamy małe dziecko, miejsca jest mało.”

Teściowa już rozpakowywała torbę:

„Elenko, nie martw się. Jesteśmy skromnymi ludźmi, wiele miejsca nie zajmiemy. Prawda, Władek?”

Mężczyzna przytaknął, rozglądając się po mieszkaniu z zainteresowaniem:

„Porządne lokum. Dzielnica przyzwoita, transport blisko. Idealne do szukania pracy.”

„Do szukania pracy?” powtórzyła Elena.

„Tak, postanowiłem się urządzić w Warszawie” wyjaśnił Władysław. „W naszej wsi perspektyw nie ma, a tutaj można coś znaleźć.”

Elena poczuła, że kręci jej się w głowie. Więc nie przyjechał na kilka dni.

„A na jak długo planujecie zostać?”

„No, jak wyjdzie” spokojnie odparła Róża. „Władkowi potrzeba czasu, żeby się z pracą określić.”

Elena, nie okazując dezorientacji, poszła do kuchni przygotować kolację. Do przedpokoju właśnie wrócił Wiktor.

„Cześć, jak leci? Matka przyjechała?”

„Przyjechała. I nie sama.”

Mąż zatrzymał się:

„Jak to nie sama?”

„Z adoratorem. Idź poznaj Władysława.”

Wiktor wszedł do salonu, gdzie Róża pokazywała towarzyszowi rodzinne zdjęcia w telefonie.

„Mamo, nie uprzedzałaś, że przyjedziesz z gościem.”

„Witku, synku” ucieszyła się kobieta. „W końcu się poznacie. Władek, to mój syn.”

Mężczyźni uścisnęli dłonie. Władysław przyjaźnie się uśmiechał:

„Róża dużo o was opowiadała. Dobrą rodzinę stworzyliście.”

„Dziękuję” sucho odpowiedział Wiktor. „Mamo, możemy porozmawiać?”

Wyszli do kuchni. Elena udawała, że jest zajęta gotowaniem, ale słuchała rozmowy.

„Mamo, oszalałaś? Przywozić obcego mężczyznę do naszego mieszkania?”

„Witku, nie krzycz. Władek to dobry człowiek, przyjaźnimy się od pół roku.”

„Przyjaźnijcie się na zdrowie, ale nie u nas!”

Róża się obraziła:

„Widzę, jak to jest. Matka tylko przeszkadza. A myślałam, że syn się ucieszy.”

Wiktor westchnął:

„Mamo, nie o to chodzi. Trzeba było uprzedzić. Mamy dziecko, rutynę, potrzebny jest spokój.”

„Będziemy cicho” obiecała teściowa. „I nie na długo. Władkowi tylko trzeba czasu, żeby się w mieście zadomowić.”

Ostatecznie Wiktor ustąpił. Wyrzucić matkę z towarzyszem byłoby nie w porządku, a Elena milczała, nie nalegając.

Pierwsze dni minęły względnie spokojnie. Róża zajmowała się wnukiem, Władysław przeglądał ogłoszenia o pracę. Ale wkrótce zaczęły się problemy.

Rano kolejka do łazienki. Władysław długo się golił. Róża gotowała śniadanie dla wszystkich, nie pytając o preferencje. Wieczorem goście oglądali telewizję w salonie, a małżeństwo z dzieckiem tłoczyło się w sypialni.

„Elenko, widziałem, że macie laptopa?” z

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 × trzy =

Elena miło zmywała naczynia po śniadaniu, gdy zadzwoniła teściowa Raisa. Półroczny Artur spokojnie spał w wózku na balkonie, więc można było spokojnie porozmawiać.