Dziś powiedziałeś, że się ze mną ożeniłeś, bo jestem praktyczna! No i co? wzruszył ramionami. To źle?
Znowu w tym starym szlafroku? Marek spojrzał z niesmakiem na Alinę, zapinając mankiet koszuli, jakby szykował się do bitwy.
Zamarła z kubkiem kawy w dłoniach. Para unosiła się cienką strużką, parząc palce, ale ich nie odsunęła.
On wygodny.
No tak, wygodny prychnął, poprawiając kurtkę przed lustrem. Jak wszystko u ciebie.
Alina spuściła wzrok. Kawa przestała parować. Powierzchnia zczerniała, odbijała sufit jak popsute lusterko.
Marku, ty
Co? sięgnął już po klucze, metal zadźwięczał o obrączkę.
Nic.
Drzwi zatrzasnęły się tak mocno, że zatrzęsła się półka z porcelaną.
***
Poznal



