Dziś rano 18-letnia dziewczyna urodziła córeczkę. Po wszystkim napisała oświadczenie, zamówiła taksówkę i bez wahania opuściła szpital położniczy… Jednak nawet nie mogła sobie wyobrazić, co wydarzy się dalej

Dzisiejszego ranka osiemnastoletnia dziewczyna o imieniu Bronisława urodziła córeczkę. Zaraz potem napisała oświadczenie, wezwała taksówkę i wyszła ze szpitala położniczego, nie spoglądając za siebie. Nawet przez myśl jej nie przeszło, jakie niezwykłe rzeczy mogą czekać na nowo narodzone dziecko w tej dziwnej przestrzeni szpitalnej jakby czas się rozciągał tu inaczej.

Gdy wieczorem razem z mężem, Jarosławem, przyjechaliśmy do szpitala na ulicy Pięknej w Warszawie, nasze serca biły gwałtownie w oczekiwaniu czwartego dziecka. Nasza rodzina i tak już była pełna, głośna, zatopiona w plątaninie codziennych dźwięków, jakby mieszkali z nami stada wróbli.

Warto tutaj wspomnieć, że nasze drugie i trzecie dzieci siostry bliźniaczki: Dobrochna i Bogusława pojawiły się niespodziewanie, bo nigdy w rodzinie nikt nie miał bliźniąt. Od tamtej pory przy każdej ciąży żartowaliśmy, czy znów nie będą bliźnięta. Po drugim badaniu USG lekarze jednak uspokoili: Tym razem spodziewajcie się jednej gwiazdy!

Poród był szybki, jakby rzeczywistość zapomniała włączyć czas na ten moment. Nasza czwarta córka urodziła się zdrowa i pokornie wtuliła się w pościel, czekając na ramiona. Mąż opłacił specjalny pokój dla mnie z góry, więc po śniadaniu leżałyśmy tam razem, zagubione w miękkich snach.

Po kilku godzinach, podczas nocnej odysei snów, przyszła do mnie główna pielęgniarka, pani Elżbieta Nowak, z twarzą pełną troski. Mamy drobny problem zaczęła szeptać uroczyście, jakby mówiła o czymś zakazanym.

Tego samego dziwnego poranka Bronisława, ta młoda dziewczyna, po porodzie nie mogła chodzić jej kroki były ciche jak ruszające się ściany we śnie a jednak unikała wszystkiego, co mogłoby zatrzymać ją na ten czas choćby na moment dłużej. Uciekła więc, znów zostawiając coś za plecami, o czym nie chciała myśleć.

Dziewczynka, którą zostawiła, była zdrowa jak letni deszcz, z oczami szeroko otwartymi na świat. Patrzyłam na nią przez szybę i pomyślałam niewyraźnie: Zawsze marzyłaś o bliźniaczkach Może przygarnij tę maleńką duszyczkę?

Możemy wpisać, że to ty ją urodziłaś szeptała Elżbieta, jakby pewien fragment rzeczywistości można było zamienić miejscami niczym fiszki w książce. Ale kręciłam głową: nie chciałam, by dziecko trafiło do domu dziecka. Czy to życie dla maleńkiej istoty? To łamie serce tak, jak pęka lód na Wiśle wczesną wiosną Ale przecież to wbrew prawu.

Oficjalna procedura adopcyjna? Może trwać miesiącami, a i tak nie daje żadnej gwarancji. W tym czasie maleństwo musiałoby trafić do domu dziecka, miejsca pełnego snów biednych i niechcianych.

Cała ta sytuacja była jak mgła w chłodny poranek gęsta i nieprzenikniona. Elżbietę znałam od lat, była dobrą, ciepłą kobietą, z którą można było rozmawiać o wszystkim nawet poza szpitalem, podczas spacerów po Saskiej Kępie.

Może dlatego miała odwagę zaproponować coś tak trudnego, nie do końca jasnego, jak czyn, o którym nie mówi się głośno przy herbacie.

Młoda dziewczyna, Bronisława, wybrała samotność i natychmiastowy powrót do cieni swojego mieszkania; jej córeczka była zdrowa i rozmarzona, gotowa na opiekę. Oficjalna droga była długa i wyboista, nieprzewidywalna jak meandry rzeki. Główna pielęgniarka chciała pomóc, kierując się prostą ludzką dobrocią i współczuciem wobec bezbronności nowego życia.

W tej historii, w której granice rzeczywistości i snu stapiają się ze sobą, czuć kruchość i delikatność ludzkich losów przy narodzinach nowego człowieka. Bo narodziny nie są tylko radością to także niepokój, nadzieja, a czasem mrugnięcie losu w postaci nieznanej szansy na bliskość.

Bo czasem życie ukazuje się nam jako sen, w którym ludzie muszą wybierać ludzką godność, nawet jeśli rzeczywistość zdaje się rozpływać jak mgła o świcie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 × pięć =

Dziś rano 18-letnia dziewczyna urodziła córeczkę. Po wszystkim napisała oświadczenie, zamówiła taksówkę i bez wahania opuściła szpital położniczy… Jednak nawet nie mogła sobie wyobrazić, co wydarzy się dalej