Dziewczynko, do kogo ty idziesz?” – zapytałam.

Dziewczynko, do kogo idziesz? zapytałam.

Szukam mamy, nie widziałaś jej? mała, sześcioletnia dziewczynka spojrzała na mnie uważnie.

Zamyśliłam się. W tym bloku mieszkałam niedługo, a na ile wiedziałam, mieszkanie, przed którym stała, od dawna stało puste.

Ale tam nikt nie mieszka odparłam.

W odpowiedzi wybuchnęła płaczem i usiadła na schodach.

Ciociu, bardzo nam potrzeba mamy! Tylko ona może wszystko naprawić, tata bardzo za nią tęskni.

Stałam zdezorientowana, nie wiedząc, jak pomóc tej dziwnej istocie. Nie miałam dzieci, więc nie znałam się na takich sytuacjach Przytulić? Zaprosić na herbatę? Ale czy poszłaby z obcą kobietą?

Wtedy zadzwonił mój telefon. Poprosiłam dziewczynkę, by poczekała, i pobiegłam odebrać. Gdy wróciłam zniknęła bez śladu.

Cały wieczór myślałam o niej. Postanowiłam zadzwonić do gospodyni i zapytać o sąsiadów.

Tam od lat nikt nie mieszka powiedziała pani Helena. A czemu pytasz?

Przyszła dziś dziewczynka, szukała mamy

Sąsiadka zamilkła, jakby coś sobie przypominając.

To pewno Natalii córka ale ona już nie żyje. Mąż został sam z dzieckiem. Nie wytrzymał w tym mieszkaniu, wyprowadził się. Od tamtej pory stoi puste.

Wiesz, Kasiu, mieszkają niedaleko. Jeśli wróci, odprowadź ich do domu. podała mi adres.

Z czasem ta historia zaczęła blednąć. Pracowałam, wracałam późno, wyjeżdżałam wczesnym rankiem.

Aż pewnego grudniowego wieczoru znów usłyszałam ciche pukanie i łkanie. Rzuciłam się do drzwi stała tam, ta sama szarooka dziewczynka, płacząca.

Co się stało? Gdzie twój tata?

W domu, a ja szukam mamy szepnęła.

Przypomniałam sobie o zapisanym adresie. Poprosiłam, by weszła i poczekała, a sama pobiegłam szukać kartki. Gdy wróciłam, spała już zwinięta w kłębek na fotelu. Ostrożnie przeniosłam ją na kanapę i zadzwoniłam do gospodyni.

Pani Heleno, przepraszam, że niepokoję Pamięta pani tę dziewczynkę? Jest u mnie. Chciałam ją odprowadzić, ale zasnęła. Boję się, że ojciec będzie szukał

Kasiu, mieszkam niedaleko nich. Spróbuję podejść. Bądź w kontakcie.

Odłożyłam słuchawkę i mimowolnie przyglądałam się śpiącemu dziecku. Poprawiłam niesforny kosmyk, pogładziłam po ramieniu.

Tak bardzo marzyłam o własnych dzieciach Z mężem żyliśmy w zgodzie, aż nadszedł czas, by zacząć starać się o potomstwo. Zaszłam w ciążę niemal od razu, ale stres i przepracowanie sprawiły, że poroniłam. Drugi raz też się nie udało. A potem już nigdy.

Mąż odszedł. Wiem, że w nowej rodzinie ma córkę, ale wymazałam go z życia, razem ze wspólnymi znajomymi.

Tak żyłam od siedmiu lat sama, w wynajętych mieszkaniach.

Moje rozmyślania przerwało ciche pukanie. Otworzyłam drzwi i nie uwierzyłam własnym oczom. Na progu stał mój były mąż.

Marcin? Skąd ty się tu wziąłeś?

Przyszedłem po córkę Czekaj, Słoneczna 8, tak?

Tak. To twoja córka? Wejdź, śpi. Zaprosiłam go do kuchni, postawiłam czajnik.

Nie przeszkadzamy? Obudzę Oliwię i zabiorę do domu.

Niech śpi. Co się wam stało? Ona już kilka razy przychodziła pod to mieszkanie.

Marcin przetarł zmęczone oczy i zaczął opowiadać:

Kilka lat temu mieszkaliśmy tu z Agnieszką. To mieszkanie dostała po dziadku. Wkrótce zaszła w ciążę, byłem w siódmym niebie Ale gdy nadszedł poród, zaczęły się komplikacje. Nie udało się jej uratować. Prosiła mnie, bym zadbał o dziecko

Przykro mi pogładziłam go po ramieniu. Widziałam, jak walczył ze łzami, ale one i tak spływały po jego twarzy, jakby po latach wreszcie dał upust bólowi.

W salonie rozległ się tupot małych stóp.

Tatusiu?

Marcin rzucił się do córki, przytulił mocno.

Oliwka, tak się martwiłem Dlaczego uciekłaś?

Chcę znaleźć mamę

Znajdziemy ją, ale później. Chodź do domu.

Dziękuję, Kasiu. Marcin podał mi wizytówkę. Dzwoń, jeśli Oliwka znów tu przyjdzie. Mieszkamy niedaleko, drogę już zna.

A skąd wiedziała o tym mieszkaniu?

Sam jej pokazałem. Musiałem zabrać kilka rzeczy. Zobaczyła zdjęcia Agnieszki na ścianach i od tamtej pory marzy o spotkaniu z mamą. Powiedziałem, że tylko wyjechała, ale kiedyś wróci

Wyszli. Po kilku dniach Marcin do mnie zadzwonił. Tak znów zaczęliśmy się spotykać w weekendy chodziliśmy we trójkę do parku, kawiarni, kina. Oliwka przywiązała się do mnie, a raz nawet nazwała mamą.

Kasiu powiedział pewnego dnia Marcin Wyprowadź się do nas. Dość już wynajmowanych kątów. Oliwka za tobą tęskni, ciągle pyta.

A ty?

Ja też spuścił wzrok i ujął moje dłonie. Bardzo za tobą tęskniłem. Wybacz mi wszystko

Od tamtej pory jesteśmy razem. Wychowujemy nasze małe szczęście Oliwię. Codziennie dziękuję losowi za ten bezcenny dar bycie kochaną żoną i matką.

I choć Oliwka nie jest moją krwią, to nie przeszkadza mi obdarzać ją całą niewykorzystaną miłością, jaką noszę w sercu

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziesięć − 5 =

Dziewczynko, do kogo ty idziesz?” – zapytałam.