Dawno, dawno temu Michał mieszkał we wsi, przez którą dzisiaj przejeżdżali. Chciał chociaż na chwilę zanurzyć się w odległym dzieciństwie. Poprosił Marcelinę, czyli swoją żoną, żeby zaczepili po drodze o dawny dom jej rodziców. Akurat jechali do dzieci i ten dom znajdował się po drodze. Na podwórku było mnóstwo kolorowych, posadzonych kwiatów. Widać, że teraz mieszka tam już ktoś inny. Michał patrzył z podwórka na ulicę i wydawało mu się, że idzie tam Weronika. To była o dwa lata od niego młodsza dziewczyna, w której był szaleńczo zakochany. Był wtedy w ostatniej klasie i zamiast skupić się na nauce, bo myślał tylko o ukochanej.
Ona jednak nie zauważała spojrzeń, którymi obdarowywał ją zakochany w niej chłopak. Pewnego dnia, kiedy w szkole odbywała się jakaś zabawa, Michał po raz pierwszy zaprosił Weronikę od tańca. Od tego czasu zaczęli chodzić ze sobą za rączke i byli wręcz nierozłączni. Chodzili razem do szkoły, spędzali także po niej czas, nawet w szkole nie odpuścili sobie żadnej przerwy. Jakiś czas później dziewczyna powiedziała, że jest w ciąży, ale ona nie chce babrać się w pieluchach i ma inne ambicje życiowej, niż siedzieć w domu z dzieckiem w tym wieku. Michał był zaskoczony tą wiadomością, poza tym bolało go to, że chciała się pozbyć ich dziecka. Może i był młody, ale szaleńczo kochał swoją wybrankę więc wierzył, że wszystko uda się im razem pokonać.
W domu opowiedział rodzicom o swoim problemie. Ojciec wściekł się i powiedział, że nie tak go wychował i mógł myśleć, co robi, więc teraz niech radzi sobie sam. Na koniec wyrzucił go z domu. Michał szedł załamany przed siebie, chociaż sam nie wiedział za bardzo, gdzie się podział. Kierował się nad rzekę. Po drodze spotkał swoją ciotkę, która widziała, że z chłopakiem ewidentnie dzieje się coś niepokojącego. Zaprowadziła go więc do swojego domu. Tam Michał opowiedział jej o wszystkim. Ciotka Maryla zaczęła go uspokajać i powiedziała, że może zatrzymać się u siebie. Następnego dnia poszła do dziewczyny i jej rodziców, próbując ją przekonać, aby nie usuwała dziecka, bo ona się nim zajmie, a ona potem będzie mogła ze swoim życiem zrobić, co tylko będzie chciała.
Ciocia Maryla obiecała Michałowi, że pomoże mu w opiecie nad jego dzieckiem, skoro tak bardzo mu na tym zależy. Będzie także mógł dalej się uczyć, może też pracować, a ona w tym czasie będzie dbała o dziecko. Michał więc zamieszkał u ciotki Maryli i faktycznie – bardzo pomagała chłopakowi we wszystkim, stała się dla niego także oparciem psychicznym.
Weronika urodziła córkę i natychmiast zrzekła się do niej praw, oddając ją ojcu. Dzięki ciotce chłopak mógł kontynuować edukację, a potem znalazł pracę w swojej specjalizacji. Udało mu się kupić mieszkanie na kredyt, więc przeprowadził się do miasta, jednak nie zapomniał o swojej starej już i schorowanej ciotce, którą zabrał ze sobą. Rok później poznał Marcelinę, którą później poślubił. Kobieta urodziła mu dwóch synów. Marcelina bardzo dobrze traktowała córkę Michała, w zasadzie jak własną córkę. Ciotka Maryla była blisko Michała do ostatniego dnia swojego życia. Dziś wraz z żoną jadą na ślub do najmłodszego syna.
Wspomnienia pobudzone dawną wsią powoli odchodzą w zapomnienie. Życie jest niezrozumiałe. Rodzice odwrócili się od syna, ale ciotka, która jest daleką krewną chłopaka, stała się mu najbliższą osobą, która była w pobliżu przez całe życie.


