Dzień, w którym dowiedziałam się, że moja siostra wychodzi za mojego byłego męża. Byłam w siedmiolet…

Słuchaj, muszę Ci opowiedzieć, co się ostatnio wydarzyło chodzi o moją rodzinę, no i o moją siostrę. Pamiętasz, że byłam siedem lat mężatką? Z Michałem poznaliśmy się, gdy byliśmy jeszcze młodzi, razem wynajmowaliśmy kawalerkę na Pradze, powoli kupowaliśmy meble na raty, układaliśmy sobie życie. Myślałam, że wszystko jest w porządku, codzienność jak u wszystkich praca, dom, obiad. Ale potem zaczęły się krętactwa, wyjazdy służbowe, wiadomości w telefonie o dziwnych godzinach, wymówki bez sensu. Zapytałam wprost, no i się przyznał że ktoś inny pojawił się w jego życiu. Powiedział, że nie jest już szczęśliwy, że się wypalił. Rozwód poszedł szybko. Byłam totalnie rozbita i wtedy zerwałam kontakt nie tylko z nim, ale praktycznie ze wszystkimi od nas. Pakowałam walizkę, wyjechałam do Berlina, urwałam wszelkie rozmowy, nawet z mamą czy ojcem. Nie chciałam wiedzieć nic o jego życiu i zaczęłam powoli układać sobie świat od nowa, już bez niego i bez tego całego bagażu.

Nie śledziłam, co się z nim dzieje, wyciszyłam nawet rodzinę na Messengerze. Uznałam, że skoro nie mam już z nim nic wspólnego, nie powinno go być także w ich życiu. A potem, po paru latach, wróciłam. Na początku delikatnie jakieś spotkania na imieninach, rodzinne obiady, krótkie rozmowy z mamą przez telefon. Wydawało mi się, że wszystko się już unormowało, że nikt nie próbuje wracać do tamtej historii i nikt mi nie powie a pamiętasz.

Aż trzy miesiące temu zadzwoniła do mnie siostra moja rodzona siostra, Wioletta. U nas w domu zawsze byliśmy… może nie skłócone, ale nigdy za blisko. gadałyśmy, żartowałyśmy, ale takie sekrety czy przemyślenia zawsze zostawiała dla siebie. Umówiłyśmy się w kawiarni na Nowym Świecie, była strasznie spięta. Patrzy mi w oczy i mówi: Wyszłam za mąż. Chciałabym, żebyś była moją świadkową. Pytam: Za kogo?. Przez chwilę cisza. Odpowiada: Za Michała. Mówię: Słucham?! A ona powtarza. Okazało się, że są razem od dwóch lat. Dwa lata! Czyli zaczęli zaraz po naszym rozwodzie. Czyli… on nie tylko mnie zostawił, ale od razu przeszedł do mojej siostry!

Pytałam ją, czy rodzina wie. Powiedziała, że tak. Na początku było wszystkim nieswojo, ale potem już się przyzwyczaili i zaakceptowali. Teraz Michał znów jest częścią rodziny, ale tym razem już nie jako mój mąż, tylko jej facet. Podobno bali się mi powiedzieć, bo nie wiedzieli jak no i przez moje trudniejsze momenty. Ten sam dzień zadzwoniłam do mamy. Przyznała, że wiedzieli wszyscy i po prostu uznali, że lepiej nie mówić, żeby nie robić afery. Poprosiła mnie, żebym zachowała się dojrzale, nie wywoływała rodzinnej awantury. Szykują już wesele, nikt nie chce dodatkowego napięcia.

Odmówiłam i nie chciałam być jej świadkową, nawet nie potwierdziłam, czy się pojawię. Od tamtej pory rozmawiam z nimi tylko, gdy już naprawdę muszę. Wesele się odbędzie, Wioletta dalej jest z Michałem. A ja? Teraz wychodzi na to, że jestem ta niedojrzała, bo nie potrafię się pogodzić.

Czasem się zastanawiam czy faktycznie może to ze mną jest coś nie tak?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

7 + dziewięć =

Dzień, w którym dowiedziałam się, że moja siostra wychodzi za mojego byłego męża. Byłam w siedmiolet…