Dzień, w którym dowiedziałam się, że moja siostra wychodzi za mąż za mojego byłego męża Byłam żoną …

Słuchaj, muszę Ci coś opowiedzieć to historia z tych, których sama bym nie wymyśliła, gdybym nie przeżyła. Wyobraź sobie, byłam żoną przez siedem lat. Poznałam Bartka jeszcze na studiach, zamieszkaliśmy razem, wspólnie urządzaliśmy swoje miejsce, kupowaliśmy meble, powoli budowaliśmy sobie takie zwyczajne, polskie życie. Wszystko wyglądało stabilnie. Do czasu.

Wszystko się skończyło, kiedy odkryłam, że Bartek ma inną. Zaczęłam coś podejrzewać przez jakieś dziwne smsy, wymówki, zmiany w jego rutynie i niezwykle pilne wyjazdy służbowe. W końcu, przyparta do muru, przyznał się i powiedział mi wprost, że już nie jest ze mną szczęśliwy. Rozwód przyszedł szybko, nie miałam siły walczyć o coś, co już nie istniało. Byłam rozbita i nie miałam ochoty widywać się nie tylko z nim, ale też z całą swoją rodziną. Wyjechałam z Polski, praktycznie urwałam kontakt ze wszystkimi. Potrzebowałam przerwy od tego wszystkiego.

Przez te lata nie wiedziałam nic o jego życiu. Zablokowałam go wszędzie. Nie pytałam nikogo, a i nikt z rodziny nie kwapił się, żeby mi cokolwiek opowiadać. Byłam pewna, że Bartek nie funkcjonuje już wśród moich bliskich.

Po jakimś czasie wróciłam do Polski i zaczęłam ostrożnie odbudowywać relacje rodzinne. Spotkania na urodzinach, obiady, rozmowy przez telefon nic niezwykłego, żadnych sygnałów, że coś się dzieje. Nie miałam pojęcia, do czego dojdzie.

Z siostrą, Kingą, zawsze byłyśmy na poprawnych relacjach. Nigdy jakoś super blisko, niby gadałyśmy ogólnie, ale rzadko coś prawdziwego o sobie mówiłyśmy.

No i parę miesięcy temu dzwoni do mnie Kinga i mówi, że musimy się spotkać. Umówiłyśmy się na kawę w centrum, ona ewidentnie zdenerwowana. Pewnie, jestem ciekawa. Siada, patrzy na mnie i mówi, że wychodzi za mąż, i bardzo chce, żebym była jej świadkową. No to pytam od razu a kto jest tym szczęśliwcem?

Na chwilę zamilkła, unika mojego wzroku, po czym wypowiada jego imię. Bartosz. Mój były mąż. Dosłownie zgłupiałam i kazałam jej powtórzyć. Potwierdziła, że chodzi o niego, wyjaśniła, że są razem od dwóch lat. Dwa lata! Czyli zaczęli być razem zaraz po moim rozwodzie. To znaczy Bartek odszedł ode mnie i przeszedł prosto do mojej siostry.

Spytałam, czy rodzina wie. Odpowiedziała, że tak na początku było dziwnie, ale wszyscy się przyzwyczaili. Teraz Bartosz jest znowu częścią rodziny, tyle że jako jej partner. No i powiedziała, że mi nie mówili, bo nie wiedzieli jak to ugryźć, bo byłam wtedy bardzo przybita.

Tego samego dnia zadzwoniłam do mamy. Przyznała, że rzeczywiście wszyscy już wiedzieli, ale zdecydowali, że lepiej będzie mi nie mówić, żeby nie wywoływać kłótni. Poprosiła mnie, żebym zachowała się dojrzale i nie psuła ślubu, bo wszystko już jest zorganizowane i nie chcą zamieszania.

Odmówiłam bycia świadkową. Nawet nie odpowiedziałam, czy przyjdę na wesele.

Od tamtej pory praktycznie nie utrzymuję kontaktu z rodziną. Ślub się odbywa, Kinga wciąż jest z Bartkiem, a ja według nich jestem niedojrzała, bo nie potrafię się z tym pogodzić.

I właśnie się zastanawiam czy naprawdę to ja jestem tą niedojrzałą?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

siedemnaście + 6 =

Dzień, w którym dowiedziałam się, że moja siostra wychodzi za mąż za mojego byłego męża Byłam żoną …