Dziękuję za niezapomniane chwile w małżeństwie z Twoim synem – przynoszę go z powrotem do Ciebie!

Dziękuję Ci za doświadczenia, które zbieram w małżeństwie z Twoim synem. Oddaję go właśnie teraz do Twoich rąk.

Droga teściowo!

Smutno mi, że nie mogę zwracać się do Ciebie jako mama, tak jak marzyłam, kiedy poznałyśmy się i kiedy Marek oświadczył się mi. Oczywiście bardzo chciałam wyjść za mąż moje najbliższe przyjaciółki od lat są żonami i z zazdrością patrzą, jak żyją ze swoimi mężami, troszczą się o siebie, okazują wzajemny szacunek i miłość.

Marzyłam o rodzinie, w której mężczyzna zawsze stoi przy mnie, w której znajdę oparcie, w której dorastają dzieci, a my razem się nimi opiekujemy. Marzyłam też o tym, by dbać o męża, by czuł moją miłość i by mógł ze mną rozmawiać o wszystkim.

Kiedy po raz pierwszy dostrzegłam, jak traktujesz swojego syna, pomyślałam, że właśnie takie wychowanie wyhodowało w nim człowieka, którego potrzebuję. Przed ślubem wypowiedziałaś jedno zdanie, które nakreśliło przyszłe perspektywy: Mój syn przyzwyczajony jest do zajmowania się tylko jedną kobietą. To krótkie zdanie jest esencją tego, co włożyłaś w niego od dzieciństwa.

Marek nigdy nie odmawia biegania do apteki po tabletki dla Ciebie, nawet jeśli apteka stoi kilka kroków od Twojego domu, a zakup leków nie sprawia trudności. Kiedy Twoje drzwi wejściowe skrzypią, mój mąż pędzi je nasmarować, więc nie martwisz się o tak poważny problem. To, że wszystkie drzwi w naszym mieszkaniu w Warszawie skrzypią w różnych tonacjach, nie przysparza mu kłopotów, podobnie jak opadające drzwi szafy.

Kiedy Marek odwozi mnie do domu, zamiast zabrać Cię na wspólny spacer po Łazienkach, wywołujesz aferę, zarzucając mi bezduszność, lenistwo i przyzwyczajenie do wygodnego życia. A przecież naprawdę wygodniej jest jechać samochodem niż pociągiem PKP, a ciągnięcie wypchanych siatek samemu nie jest najlepszym pomysłem. Ale Tobie jednak zależy na oddechu świeżego powietrza.

Mój mąż jest wspaniałym synem. Kiedy nie mogłaś zasnąć i w środku nocy podzieliłaś się ze mną swoim złym samopoczuciem, nie myśląc o tym, że oboje musimy rano iść do pracy, on pośpiesznie łapie taksówkę, bo wieczorem trochę wypił i nie chce ryzykować prawa jazdy. Zamiast podziękować, mówisz, że nie ma nic złego w powstrzymaniu się od picia, jeśli Twoja matka potrzebuje pomocy w nocy. Oczywiście możesz powstrzymać się od wszystkiego, nie tylko od alkoholu, bo on jest Twoim synem, a ja jestem tylko jego żoną.

Gratuluję Ci, że nie oddajesz mi pola w relacji z synem, choć to dziwne dzielić się mężczyzną. Ty nie chcesz się nim dzielić z nikim.

Dzięki Bogu, że nie mamy dzieci. Nie zorientowałyby się od razu, ale też nie mogłyby prosić o tatusia, o jego czas, bo babcia ma pierwszeństwo. Twój troskliwy syn nie wsparł mnie nawet wtedy, gdy naprawdę tego potrzebowałam; zrobiła to moja przyjaciółka, rozumiejąc, że depresja nie przyniesie mi nic dobrego. A ja tak bardzo liczyłam na choć kilka słów wsparcia, współczucia i zrozumienia od Twojego syna, lecz on zamiast tego znów rzuca się, by pomagać Tobie.

Tak, przyznaję, przegrywam; nie mogę stać się dla niego tym, kim Ty jesteś, choć bardzo się staram. Szkoda, że wszystkie moje starania pozostają niezauważone przez Twojego syna. On naprawdę zakochany jest w jednej kobiecie w Tobie. Słowa miłości, które wypowiadał do mnie, były jedynie formalnością, protokołem narzeczeńskim.

Chcę być potrzebna mężczyźnie, nie potrzebuję błyszczącego, idealnego męża, niech nie układa wszystkiego w sztywne kolejności, jak robi to Twój syn, niech czasem wraca do domu po alkoholu z kolegami z pracy, na co Twój syn nigdy sobie nie pozwala. Najważniejsze, żebym była potrzebna, żebyś martwił się moimi porażkami i cieszył się moimi sukcesami.

Bardzo się cieszę, że zdaje sobie sprawę, że mój mąż nigdy nie będzie takim człowiekiem. Nie mieliśmy z nim dzieci, bo nie potrzebujesz silnych emocji, Twój syn oszczędzał Twoje serce, tylko Twoje i nikogo innego. To właśnie ta gospodarność skłoniła mnie do zajścia w ciążę. Teraz mam w swoim życiu drugiego człowieka i małego chłopca, który przyjdzie na świat za trzy miesiące.

Obiecuję, że wychowam tego chłopca na prawdziwego mężczyznę, ale nie w Twoim rozumieniu tego słowa. Dziękuję Ci za doświadczenie, które zdobywam w małżeństwie z Twoim synem. Oddaję go Tobie, zdrowego, troskliwego i opiekuńczego. Bądźcie szczęśliwi.

Twoja była synowa, Jadwiga.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewięć + 20 =

Dziękuję za niezapomniane chwile w małżeństwie z Twoim synem – przynoszę go z powrotem do Ciebie!