Dziecko, które stopniowo stawało się moje

Od dłuższego czasu jestem w związku z miłym mężczyzną. On i ja jesteśmy w tym samym wieku, chodziliśmy do tej samej szkoły i kiedyś byliśmy przyjaciółmi. Wiedziałam o wszystkich problemach z jego żoną i znałam powody rozwodu, bardzo go wspierałam i wtedy też zaczęliśmy się spotykać. Z małżeństwa z Alicją miał córkę Karolinę, która chciała zostać z matką. Mój partner utrzymuje je, płaci alimenty, a czasami zabiera dziewczynkę do nas.

Od razu powiedziałam mu, że nie będę wydawać własnych pieniędzy – moja pensja nie jest aż tak duża – na jego córkę z innego małżeństwa. Moje stosunki z z Karoliną zawsze były chłodne, choć nigdy jej nie dałam tego poznać.

Partner otwarcie nigdy nie prosił mnie o wydawanie pieniędzy na córkę, ale czasami, gdy wychodził późno, prosił mnie, żebym kupiła Karolinie coś do jedzenia, a także żebym poszła z nią kupić kurtkę. Pieniądze miał oddać mi później, ale to magiczne „później” nigdy nie nadeszło. Na moje pytanie wybuchał śmiechem i mówił: „Cóż, jesteśmy rodziną”.

Cóż, możemy być rodziną, ale nie z jego dzieckiem. Nie rozumiem, od kiedy jego córka stała się moja. Czy nie ma dość pieniędzy od mamusi i tatusia?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

17 + 2 =

Dziecko, które stopniowo stawało się moje