Krystyna siedziała na ławce na podwórku swojego domu. Kobieta wyglądała na wyczerpaną i wyraźnie zdenerwowaną. Jej synek pojękiwał w wózku, a matka tylko delikatnie poruszała wózkiem nogą, jakby wycofała się ze świata zewnętrznego. Wiktoria i Szymon byli w drodze do sklepu spożywczego. Ta dorosła para (oboje po czterdziestce) od dawna marzyła o własnych dzieciach, ale nigdy się to nie udało. Lubili więc oglądać cudze dzieci.
Przechodząc obok tej sytuacji, Wiktoria od razu zauważyła, że dziecko płacze. Kobieta zatrzymała się, postanawiając pomóc zmęczonej matce w uspokojeniu dziecka. Wiktoria zwróciła się do malucha:
– Daj mamusi trochę wytchnienia, nie płacz. Mamusia jest już zmęczona.
– To niemożliwe! Jak ja mam go dosyć!
Wiktoria była zaskoczona tak ostrą odpowiedzią młodej mamy. Dlaczego dzieci rodzą się ludziom, którzy nie są z nich zadowoleni? Inni przez lata starają się o poczęcie i urodzenie dziecka, ale bezskutecznie.
– Wyglądasz na wyczerpaną. Czy mogę Ci pomóc przy dziecku?
– Jeśli chcesz pomóc, zabierz go. Widzę, że podoba Ci się mój syn.
– Żartujesz sobie? To Twoje dziecko.
– Ja nie żartuję. Możesz go wziąć, jeśli chcesz mieć dziecko. Chłopiec jest zdrowy: lekarze dokładnie go przebadali. Szkoda, że nie zdecydowałam się zostawić go w szpitalu.
Krystyna zakochała się w Adamie, gdy miała zaledwie siedemnaście lat. Naiwna dziewczyna wierzyła w powagę ich związku, a dla chłopaka był to tylko kolejny romans. Kiedy dowiedziała się, że jest w ciąży, natychmiast pobiegła podzielić się tą wiadomością ze swoim ukochanym. Z kolei Adam bezdusznie powiedział:
– To nie mój problem. Sama sobie poradzisz.
Wkrótce chłopak zniknął, zrywając wszelki kontakt. Było już za późno na usunięcie ciąży, więc Krystyna zdecydowała się urodzić dziecko i zostawić je w szpitalu. Dziewczyna wychowywała się w sierocińcu, więc jej syn też mógł: nie było tam tak źle. Wszystko szło zgodnie z planem, dopóki najlepsza przyjaciółka nie zaczęła odwoływać się do instynktu macierzyńskiego Krystyny, próbując przekonać ją, by nie oddawała dziecka.
Udało się zmienić jej zdanie: postanowiła sama wychowywać dziecko. Okazało się to jednak ciężkim brzemieniem, ponieważ nie była w stanie poradzić sobie fizycznie i finansowo. Nie trzeba dodawać, że Krystyna była w złym stanie psychicznym. Młoda matka czuła się związana na zawsze i wydawało jej się, że jej życie dobiegło końca. Wiktoria i Szymon pojawili się właśnie wtedy, gdy zaczęła myśleć o oddaniu dziecka do sierocińca.
Wiktoria wzięła chłopca na ręce i spojrzała mu w oczy. Następnie zwróciła się do męża:
– Szymonie, co Ty na to? Widzę, że dziewczyna jest porządna, nie ma złych nawyków, dziecko jest zadbane.
– Mnie też spodobało się dziecko, zawsze marzyłem o synu. Ale zapytajmy przynajmniej o wiek?
Krystyna natychmiast odpowiedziała:
– Ma trzy miesiące. Waga w chwili narodzin wynosiła trzy kilogramy i siedemset gramów. Masz rację, nie mam złych nawyków. Ojciec chłopca również nie pije i nie pali, pochodzi z porządnej rodziny.
Małżeństwo zaadoptowało dziecko i wspólnie zaczęli ustalać zasady opieki nad nim. Krystyna całkowicie oddała syna, a małżeństwo odnalazło długo oczekiwane szczęście. Chłopak wyrósł na inteligentnego, dobrze wychowanego i szczęśliwego człowieka.
Przypadkowe spotkania nie są przypadkowe.



