Dzieci zatrudniły nianię, by unikać moich wizyt u wnuczki

Dzieci przestały mnie zapraszać do wnuczki, cichaczem zatrudniły nianię, żeby się ze mną nie widywać.

Moja własna córka nie chce ze mną rozmawiać. Nawet nie odbiera telefonu. Uważa, że to ja doprowadziłam do rozwodu w jej rodzinie. A ja przecież nie jestem winna, sama prosiła o pomoc.

Weronika wyszła za mąż, jak miała 18 lat. Poznała Michała zaraz po tym, jak wrócił z wojska. Zakochani po uszy, wszystko szło jak z płatka. Od razu rzuciła studia i wpadła w sidła, moich rad nawet słuchać nie chciała. Musiałam wziąć ich oboje do siebie, żeby nie musieli wynajmować. Na początku było spoko, a nawet po ślubie jakoś się dogadywaliśmy. Potem córka zaszła w ciążę i zaczęła się czepiać, że gotuję, a ją od tego mdli. Więc nalegałam, żeby się wyprowadzili.

Ze swatami umówiliśmy się, że dołożymy się do mieszkania dla młodych – wiedzieliśmy, że sami nie dadzą rady. Próbowałam dodzwonić się do ojca Weroniki, myślałam, że pomoże załatwić sprawę z mieszkaniem. A on tylko powiedział, że alimenty płacił i więcej nic mu nie do mnie.

Jak córka urodziła, pomagałam jej, ile mogłam. Cały wolny czas spędzałam z wnuczką, żeby młoda mama mogła odpocząć i się wyspać. Ale potem Weronika zaczęła symulować, nawet wymyślała jakieś choroby, żeby zrzucić na mnie swoje obowiązki.

Często wysyłałam ich na randki, do kina, do restauracji, nawet na wakacje we dwoje na 10 dni. Nie miałam problemu z opieką nad wnuczką, wręcz mi to sprawiało przyjemność. Oczywiście, byłam padnięta, ale dla szczęścia córki wszystko.

Gdy wrócili z wyjazdu, zaproponowałam Michałowi remont. On przecież tylko leżał po pracy, mimo że miał luz w grafiku. Przywiozłam im materiały budowlane i zabrałam wnuczkę do siebie na dwa tygodnie. Jeszcze ekipę remontową im wysłałam, żeby zięć się za bardzo nie narobił. I wtedy posypały się na mnie zarzuty. Michałowi nie podobało się, że rządzę. No ale co miałam robić, skoro on sam nie wykazywał inicjatywy?

Po remoncie kontakt się urwał. Dzieci przestały mnie wzywać do wnuczki, zatrudniły nianię po cichu, żebym się nie wtrącała. Oczywiście, byłam wkurzona, ale na urodziny zaprosiłam całą rodzinę. Córka przyszła tylko z wnuczką. Zięć nawet nie zadzwonił, żeby życzyć. I strasznie mnie to zabolało. Przecież im pomagałam, remont opłaciłam… Naprawdę zasłużyłam na takie traktowanie?

Zięć nakrzyczał na mnie, że mam się nie wtrącać. Że on jest panem w swoim domu i nie chce mnie tam widzieć.

Może faktycznie przesadziłam z tą pomocą, ale chciałam dobrze. Teraz Weronika ciągle się kłóci z mężem i zwala winę na mnie. Płacze do słuchawki, wytyka mi różne rzeczy. Okazuje się, że zięć już mówi o rozwodzie. Nie widuję wnuczki, nawet przez telefon nie mogę usłyszeć jej głosu.

Przecież żyłam dla nich. Co mam teraz zrobić? Dlaczego mnie tak nienawidzą?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa × 1 =

Dzieci zatrudniły nianię, by unikać moich wizyt u wnuczki