Dwadzieścia lat później patrząc na Krzyśka widzę swoje dawne odbicie – Historia Artura, który przed …

No słuchaj, muszę Ci opowiedzieć tę historię, bo po prostu sama nie wierzę, jak życie potrafi uprzedzić najlepszy scenariusz filmu.

Pamiętasz, jak kiedyś mówiłam o tej wielkiej miłości? No więc była sobie Marta typowa polska dziewczyna z duszą na ramieniu, zakochana po uszy w Arturze. Znali się od liceum, a ludzie w osiedlowych sklepikach powtarzali, że takich zakochanych to ze świecą szukać. Wszyscy im kibicowali, nawet sąsiadka spod czwórki, ta wiecznie niepocieszona, która twierdziła, że prawdziwe uczucia to już tylko w książkach albo serialach z TVP. Ale oni naprawdę żyli tym uczuciem.

Szykowali się powoli do ślubu wiadomo, suknia już prawie wybrana, termin w kościele zaklepany, wieczór panieński zaplanowany przez przyjaciółki. No bajka. I nagle, dzień przed ślubem, Marta mówi Arturowi, że spodziewa się dziecka. Myślała, że Artur padnie na kolana z radości… A ten? Jakby go piorun strzelił! Zamiast się cieszyć, to on rzuca, że to niemożliwe, że tak szybko, że pewnie go zdradziła Słowa, których chyba nikomu nie chciałbyś powiedzieć, a tym bardziej usłyszeć.

Przysięgała mu na wszystkie świętości nawet u mnie na wsi tak się nie przysięga! ale on był jak skała. Przyjaciele próbowali mu przemówić do rozsądku i słuchaj, nawet jego własny brat mówił, że powinien się ogarnąć, bo wszyscy widzieli jak Marta go kocha. Ale on był nieprzejednany. Ślub się rozsypał, Marta została sama, brzuch rósł. A Artur? Poszedł swoją drogą i nawet jej nie przeprosił. Próbował namówić ją na aborcję, ale ona była twarda mówiła, że syn to jej świat.

No i urodził się Krzyś. Chłopak jak obrazek, a Marta choć sama nie dała się złamać. Dwie prace, czasem nawet trzy, ale dziecko zawsze było najedzone, ubrane, choć nieraz ostatni grosz oddała na szkolną wycieczkę czy buty zimowe. Ich życie nie było usłane różami, ale za to pełne ciepła. Krzyś był dla niej wszystkim. Przestał nawet pytać o ojca. Marta o nim opowiadała, trochę kolorowała rzeczywistość, jak matki mają w zwyczaju. Ale on chyba wiedział swoje.

Krzyś wyrósł na faceta z krwi i kości studia, potem służba wojskowa (bo tak się jakoś złożyło, że go ciągnęło do munduru), no i w końcu porządna praca. I wiesz co jest w tym wszystkim najbardziej przewrotnego? Że w wieku dwudziestu lat Krzyś wyglądał niemal jak skserowany Artur z młodości! Marta patrzyła na niego i tylko westchnęła czasem cicho pod nosem, wspominając jak sama była szaleńczo zakochana w Arturze.

I wiesz, los płata figle pewnego dnia los znowu splotł ich drogi. Spotkali się przypadkiem pod Halą Mirowską Marta, Artur i Krzyś. Artur aż zbladł, bo przy Krzysiu poczuł się, jakby patrzył w swoje stare zdjęcie z indeksu. Patrzył, patrzył, a słów mu zabrakło.

Dopiero po trzech dniach wpadł na Martę na bazarku i wypalił:
Wybaczysz mi?
A ona tak cicho tylko:
Już dawno powiedziała, ze łzami w oczach.

I tak, wiesz, historie o tatusiu ożyły na nowo. Krzyś po raz pierwszy w życiu zobaczył ojca twarzą w twarz Niby zwykła chwila, a jednak jakby jakieś koło się zamknęło. Taka historia, że mogłabym o niej mówić godzinami.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy × cztery =

Dwadzieścia lat później patrząc na Krzyśka widzę swoje dawne odbicie – Historia Artura, który przed …