Minęły lata, a ja patrząc na chłopaka, dostrzegam w nim odbicie własnej młodości.
Dawno temu, przed samym ślubem, Jan podejrzewał Halinę o niewierność. Pomimo jej zapewnień o miłości i wierności, zamknął się na jej słowa. Jednak dopiero po dwóch dekadach spotkał jej syna. Był jak żywa kopia jego samego z dawnych czasów
Ich uczucie było tak silne i niepospolite, że wydawało się wyjęte z kart starych powieści. Gorące, niezwykłe, potężne. Wielu sąsiadów zazdrościło im szczęścia i plotkowało na ich temat. Oboje szykowali się powoli do ślubu, który jednak nigdy nie miał się odbyć.
W przededniu wesela Halina wyznała ukochanemu, że spodziewa się dziecka. Zamiast radości zobaczyła jednak w jego oczach złość i rozczarowanie. Jan był przekonany, że go zawiodła. Powtarzał nieustannie, że jeszcze nie czas na dziecko, że wszystko dzieje się za szybko. Patrzył jej w oczy i mówił, że jej nie ufa. A ona zdecydowała się urodzić syna.
Znajomi mówili Janowi, że popełnia błąd. Każdy widział, jak Halina była mu oddana. Ale on był uparty jak osioł i nie chciał słuchać nikogo. Miłość się rozpadła, wesele zostało odwołane. Nawet próbował przekonać ją do aborcji, lecz Halina pozostała nieugięta. Do chwili porodu czekała, mając nadzieję na skruchę ukochanego, ale Jan już nigdy się nie odezwał.
Duma nie pozwalała jej pierwszej wyciągnąć ręki. Jan był przekonany o swojej racji. Ich drogi rozeszły się na dobre. Halina sama dźwigała brzemię samotnego macierzyństwa. Nawet gdy przypadkiem się mijali na ulicy w Warszawie, Jan odwracał głowę, udając, że jej nie zna. Parę razy widział ją na placu zabaw z dzieckiem, lecz nigdy nie próbował podejść. Nie chciał wracać do przeszłości.
Życie Haliny nie należało do łatwych. Została sama z dzieckiem, ale nauczyła się czerpać radość z macierzyństwa. Swoje marzenia o własnym szczęściu zawiesiła na kołku, bo najważniejszy był jej mały aniołek syn Kacper.
Halina robiła wszystko, by Kacper miał to, czego potrzebował, i by mógł dumnie patrzeć w przyszłość. Pracowała po nocach przy sprzątaniu i w sklepie, aby syn nigdy nie czuł się gorszy. Kacper był jej największą podporą, zawsze stał przy niej i chronił jak mógł.
Gdy dorósł, zdobył wykształcenie, odbył służbę wojskową i zaczął pracować. Z wiekiem przestał pytać o ojca; wystarczyło jedno spojrzenie w lustro, by znać odpowiedź. W dzieciństwie Halina opowiadała mu różne historie o ojcu, chociaż czy naprawdę w nie wierzył? Raczej nie, choć nigdy tego nie powiedział.
Kacper był niesamowicie podobny do Jana. Gdy miał dwadzieścia lat, Halinę bolało serce na widok tak znajomych rysów twarzy. I wtedy, pewnego dnia, spotkali się przypadkiem na dworcu w Krakowie Halina, Jan i Kacper. Ojciec od razu doznał olśnienia ten sam wzrok, sylwetka, uśmiech. Stał wtedy przez dłuższą chwilę, nie mogąc przebić się przez własny wstyd.
Dopiero po trzech dniach zebrał się na odwagę i przyszedł do Haliny. Spojrzał jej w oczy i zapytał:
Halino czy jesteś w stanie mi przebaczyć?
Przebaczyłam już dawno temu szepnęła.
I wtedy po raz pierwszy Kacper ujrzał swojego ojca na własne oczy. Rozmowy o ojcu, które przez lata były jedynie odległymi wspomnieniami, stały się rzeczywiste.



