Mój mąż mnie zostawił, a ja zostałam sama z małym dzieckiem w ramionach. Zainwestowałam w syna wszystko, co mogłam, więc doskonale wiedział, że oddałabym wszystko dla jego szczęścia.
Ale kiedy dziecko dorosło i stało się mniej lub bardziej niezależne, postanowiłam zacząć żyć dla siebie, więc cieszyłam się, że mój syn zdecydował się poślubić swoją dziewczynę. Jedyną rzeczą, która mnie trochę przerażała, było to, że nowożeńcy chcieli przez jakiś czas pomieszkać ze mną, ponieważ nie mieli wystarczająco dużo pieniędzy na własne mieszkanie.
Uspokajałam się myślą, że są dorośli i potrafią o siebie zadbać, a może z czasem nawet mi pomogą. Jakże się myliłam. Okazało się, że moja synowa również potrzebuje matki. Ma 22 lata, ale nie ma pojęcia, że w domu powinno być czysto i schludnie.
Zawsze siedziała w swoim pokoju lub wychodziła ze znajomymi, nawet nie gotowała. Ponownie, wszystkie prace domowe spoczywały na mnie. Byłam jedyną osobą, która sprzątała i gotowała dla trzech osób. Kiedy moja synowa znowu przyniosła brudne kubki z pokoju do kuchni, moja cierpliwość się skończyła. Powiedziałam jej, że nie jestem służącą, a ona nie jest już małą dziewczynką, więc może sama zmywać naczynia. Nic nie powiedziała, tylko ostentacyjnie trzasnęła drzwiami pokoju.
Dwa dni później młodzi ludzie wyprowadzili się, a mój syn powiedział, że już nigdy do mnie nie wrócą. Nie było mi miło słyszeć, jak moje własne dziecko mówi, że jestem złą matką i teściową, ale poczułam, że jest mi jakoś lżej na sercu. Niech nauczą się polegać na sobie. Nie będę ich służącą na zawsze.



