25 listopada 2025 r. Dziennik
Mój drugi dziecko to nie żona, a raczej domowa pomoc, kucharka Nie dajcie się zwieść.
Wśród przyjaciół wpadłem na żart o Żanecie właściwie o jej mężu. Nie żona? Kucharka? To dopiero zwrot akcji! rozbrzmiało. Żaneta zbladła. Nikt z gości nie znał jej osobiście. Mężczyźni odwrócili się, żeby zobaczyć, kto przerwał ich pogawędkę. Stoili się jak ministrowie na posiedzeniu Rady Ministrów, a ja w końcu, przewracając krzesło, poskoczyłem do Żanety, by odciągnąć ją od wściekłych oczu towarzyszy. Ich spojrzenia pełne były zdziwienia: Co on tak pośpiesza do gospodyni? szepnęli, jednocześnie drapiąc się po brodzie.
Jedyny obojętny był wysoki mężczyzna na końcowym krześle.
Gospodyni? wyszeptała Żaneta za drzwiami. Kucharka?
Nie wyglądasz, Żaneto, na żonę w tych podniszczonych dżinsach rzucił Szymon, jakby mówił o czymś, co sama powinna rozumieć. Wśród nas siedzą poważni panowie.
Normalne dżinsy. Szwy wystają, ale nie rzucają się w oczy.
Normalne dla pracowitej klaczy, ale żona właściciela koncernu nie może chodzić jak żebranka!
Właściciela koncernu? Co ty, jakieś ścięte? Skąd je wziąłeś?
Dzisiaj grałem w bilard na ul. Sienkiewicza, pokonałem pięciu graczy, a oni zaprosili mnie na małe okienko wódki. Zapytałem ich o pracę mówią, że mogą sfinansować mój projekt salonu samochodowego. Inwestorzy!
Twoi inwestorzy grają w domino przy garażach.
Żaneta dziś zobaczyła, że mąż postrzega ją jedynie jako służącą. Nie była kucharką, ale podtrzymywała dom, finanse, przynosiła pieniądze i tak, znikła pod listwą podłogową.
Jeśli nie wierzysz w męża, po co się złościć, że on w siebie nie wierzy i nie pracuje? Jak zbudować karierę, gdy własna żona nie daje pokładu?
Umówiliśmy się, że Szymon zabierze do pralni moje garnitury. Ja wolę klasykę w ubraniach, noszę garnitur na ważne spotkania, a w codzienności podarte dżinsy.
Zabrałeś garnitury? zapytałam.
Nie! Kiedy miałem przyciągnąć inwestorów, to w bilardzie
Czy nie można odpocząć?
Kiedy ja przejąłem finanse, ty przejęłaś dom. Ja potrzebowałem czasu na hobby i samorealizację.
Ty masz go mnóstwo! Na dom nie masz czasu. Płacę za sprzątanie, jem tam i z powrotem, a wieczorem zamawiasz rolki albo pizzę! Gdzie jest ten dom, który tak marzyłeś, kiedy wprowadziłeś się pod dach? Gdzie gra w bilard od rana do nocy?
Zmniejsz głośność, kochana zasłonił mi usta ręką. Jeśli inwestorzy mnie usłyszą, nie zobaczą zysków. A nas nie zobaczą, bo jutro się wyśpią i nie zapamiętają, jak się nazywasz.
Zazdrościłam koleżankom z pracy, które przychodzą i zarabiają własne pieniądze, nie siedząc po nocach przy raportach, nie walcząc z trzecią nocą bez snu, sprawdzając wykresy. Teraz mamy cięcia, a one nie tracą spokoju ich mężowie zarabiają niewiele, więc praca nie jest zagrożona. Ja natomiast uciekam od zwolnień jak od ognia, pracuję więcej, szybciej, wydajniej choć to nie przynosi ukojenia.
Szymon z ironią przygryzł: Ty, żono, nie masz pojęcia o negocjacjach, więc chcesz się z nami śmiać, a nie przyjąłeś swoich garniturów z pralni.
Nie interweniowałem. Gdybym wtrącił się, Szymon znów wspomniałby rozwód. My rozważaliśmy dziecko
Mieszkanie Żanety i Szymona to nowy blok w Warszawie. W foyer jest trzyosobowe wejście, ogromny salon z krzesłami dla gości i przylegający balkon. Żaneta wyszła na wspólny taras i usłyszała: Miałem też żonę.
Zawołała. Szymon i jego towarzysze nie usłyszeli jej krzyku, więc nikt nie podbiegł.
Wysoki inwestor, który nie uśmiechał się przy dwuznaczności sytuacji z gospodynią, podszedł.
Panie, słyszy pan dźwięki? Myślisz, że prowadzimy burzliwą dyskusję? zapytała Żaneta, wściekła jego bezczelnością. Co to za uwaga o żonie, skoro nie rozmawiałam z wami?
Miałem też żonę.
Co?
Żonagospodyni, nie pracowała, nie mieliśmy dzieci, zamawiałem jej sprzątanie. Różnica? Ona przywitała mnie z radością.
Nie jestem gospodynią.
Nie o to chodzi. O tego, którego nazwałeś mężem. W mojej rodzinie lepiej zarabiałem, więc budowałem biznes, żona zajmowała się domem i hobby. Nigdy jej nie krytykowałem. Byłem w siódmym niebie, bo mogłem jej dać życie bez troski o chleb. Gdyby jednak zawołała mnie jestem służącą, od razu stałaby się moją byłą żoną nie na papierze, a w sercu. Przebaczyć można wiele, ale nie lekceważenie od kogoś, za kogo gotów jesteś oddać życie. Moja żona mnie kochała.
Co więc was rozdzieliło, kiedy tak się kochaliście?
Zawodowy pijany handlarz z bilardówki, którego Szymon spotkał później.
Żaneta nie zamierzała rozwodu. Trzeba przejść w butach drugiego i dojść jego szlakiem, dopiero wtedy zrozumiesz mruknął Szymon, pod wpływem alkoholu. My myśleliśmy o dziecku, a ona marzyła o własnym potomstwie. Kogo jeszcze znajdzie jako ojca w wieku 37 lat?
Rak. To nas rozdzieliło.
Przepraszam
Nic nie szkodzi, Tatiano, nigdy nie pozwól nikomu nie szanować siebie, nawet mężowi. Gdzie brak szacunku, tam nie ma miłości.
Specjalista od psychologii rodzinnej.
Nie, programista.
Co straciłeś w tej wesołej firmie inwestorów i w tym, co chce wyłudzić ich pieniądze?
Nie jestem biedny, mogę sam zainwestować, ale wędruję z nimi dla towarzystwa. Dom pusty, jak na pustynię. Dlatego, kiedy nie pracuję, spaceruję. Przepraszam, gdybym wiedział, że przyjdziesz, nie przyciągnąłbym cię tutaj. Ale nie żałuję, że cię spotkałem. Jesteś czarująca.
A pan nie przedstawił się.
Janusz, jednym ruchem ręki uspokoił głośną gromadę i rozesłał wszystkich do domów.
Rano, gdy Szymon dzwonił do nowych znajomychinwestorów, nie pamiętali nawet jego imienia. Nie było smutku. Szymon udawał marzenia o biznesie, nie potrzebował niczego. Praca na etacie nie była dla niego wolał pozory niż rzeczywistość.
Szymonie, a co z moim urlopem macierzyńskim?
Przepraszam?
Jak mam żyć, jeśli wezmę urlop?
To nie na długo miesiąc przed porodem i trzy po. Potem niania się wyrobi.
Obiecałeś dobrze, nie obiecuję. Gdzie mam dziecko? Nie jestem nianią, ty jesteś matką. Zajmij się tym.
Zatem znajdziesz pracę?
Zobaczymy
Masz odpowiedź poza tym zobaczymy?
Żaneto! Rano wszystko popsuje! Nie obciążaj mnie tym dzieckiem. Zrobimy to jutro.
Żaneta była w ciąży, planowała nianię i pół etatu, ale firma ogłosiła upadłość. Firma bankrutuje! krzyknęła Ania.
Co to znaczy?
Za miesiąc wszyscy będziemy bez pracy.
Ale jestem w ciąży Nie można zwolnić ciężarną.
Jeśli firma zbankrutuje, jak zostawić mnie w pracy?
Żaneta popadła w apatię, nie jadła, nie chciała nikogo widzieć, aż nadzieja, że mąż wreszcie stanie się prawdziwym mężczyzną, nieco ją podbudowała. Szymon spojrzał sceptycznie:
Jeśli wrócę do pracy, zarobki będą małe, nie tak jak twoje. Mam przerwę w stażu, straciłem umiejętności, wykształcenie się rozjechało. Nie mogę wziąć na siebie takiej odpowiedzialności.
Potrzebuję czasu, a go prawie nie ma za dwa miesiące brzuch będzie widoczny.
A ile tygodni?
Dziesięć.
Dziesięć, rozumiemy. Nadal mamy czas.
To nie musisz rodzić. Dzwoniłem do mamy, była przerażona twoją beztroską. Nie możesz iść na urlop, gdy masz tyle obowiązków. Musisz się utrzymać. Rodzice czekają, aż pomożemy im z ogrodzeniem i opłatą. Nie dostaną pięknych oczu za darmo. Mama twierdzi, że nie ma mowy o dziecku. Nie wiesz, że nie weźmiesz urlopu, zostaniesz bezrobotna. Nie, nie, nie ten numer nie przejdzie.
Ale mówiłeś, że mamy zostać rodzicami.
To dlatego, że podrapałeś mi głowę! Ten dzieciak, kiedy przyjdzie, weźmie cały koc. Czy mam stać się biedny, bo wszystkie ostatnie środki pójdą na dziecko? To zbyt wielkie obciążenie. Bądź rozsądna i pośpiesz się. Musimy wszystko zdążyć, inaczej będzie nam biedniej.
Żaneta ruszyła po rzeczy do pracy. Szefowa, która wspomniała o bankructwie, też pakowała się do wyjścia.
Wysłał cię na przestój?
Tak.
Co mówi?
Że nie wytrzymamy.
Nie wytrzymiecie, czy dwoje dzieci?
Jeszcze nie wiem, co z pracą, muszę się jakoś dostać, by przynajmniej dostawać zasiłek macierzyński albo zrobić, co chce Szymon. Jeśli zdecyduję się urodzić, on weźmie ze mną rozwód. Znam go. Złoży pozew! Albo nie rozwiedzie się, po prostu odejdzie. Jak żyć bez pracy i dziecka bez męża?
Bez męża, który nie zarabia? Twoja logika zeszła w nieznane. Z dzieckiem na zasiłku trudno przetrwać. Z dzieckiem i mężem niepracującym będzie łatwiej, czy nie?
No, on teraz nie pracuje, ale
Co dalej? nie odpowiedziała żadna z odpowiedzi.
Kłopoty już były. Żaneta w ciąży i zwolniona. Szymon nie podjął się pracy. Trzeba było iść na rozmowy kwalifikacyjne, a przy pytaniu o ciążę musiałaby kłamać a jeśli nie zapytają, może przeżyła.
Z determinacją Żaneta ruszyła do domu, rozesłała CV i czekała na oferty.
Cześć, gospodynie! zażartował wysoki mężczyzna w korytarzu. Czy to był jej sąsiad?
Nie jestem gospodynią.
Szymon twierdził inaczej. Co teraz, bezrobotna?
Byliście w naszym mieszkaniu?
Nie doszedłem. Spotkałem Szymona na podwórku, gdy wyciągał swoje rzeczy, chyba planuje rozwód.
Szymon podbiegł do tonącego okrętu, ale determinacja znikła.
Bezrobotna i porzucona pomyślała Żaneta.
Mogę cię zapewnić pracą, jeśli chcesz.
Szymon nie powiedział, że jestem w ciąży?
Powiedział. Najpierw panika, potem sam. Ale jak to wpłynie na twoje zdolności zawodowe? Słyszałem, że pracujesz bez wytchnienia. Myślę, że pasowałabyś na spokojniejsze stanowisko. Złożę za ciebie referencję Tatiano, i ja też marzyłem o dziecku. Moja żona nie wydała go Nie mogłem nic zrobić. Dlaczego nie mogę zrobić tego dla ciebie? Przyjedź jutro do biura mojego przyjaciela. Będę tam, byś nie czuła się niekomfortowo. Mam nadzieję, że to nie nasz ostatni kontakt.
Ja też tak sądzę.
***
Tatiana urodziła córkę, syna i kolejnego syna. Pierwsza córka była już jej pasierbicą, ale Janusz nigdy nie rozróżniał potomstwa. Nie przypominał Żanecie o tym nigdy. Natomiast Szymon nie przestawał podkreślać, że Żaneta podstępnie uciekała, bo wolała jego bogatszego brata.
Lekcja, którą wyniosłem z tego zapisu: szacunek do samego siebie i do partnera jest fundamentem, bez którego dom i serce rozpadają się w pył.



