Druga teściowa…

No problem, here’s the adapted story in Polish:

Gdy Weronika weszła do mieszkania, od razu zauważyła buty teściowej stojące na środku przedpokoju. Odpoczynek nie wchodził w grę.

Alina Januszewska pojawiła się z kuchni z miną oskarżyciela w sądzie.

Znowu byłaś u tej niedorajdy staruchy? zapytała. A dom, mąż, dziecko wszystko cię nie obchodzi. Dobrze, że ja tu zajrzałam, bo by siedzieli głodni.

Alino Januszewska, Krzysztof wiedział, że dziś wrócę później. Kolacja jest gotowa, wystarczy tylko podgrzać. Dałby sobie radę bez pani pomocy odpowiedziała Weronika.

Przez te dziesięć lat, odkąd była z Krzysiem, przywykła już, że teściowa zawsze ma coś do narzekania. Prawie nie reagowała na jej słowa, traktowała je jak radio grające od rana do wieczora.

A na początku było trudno. Alina była drugą teściową Weroniki. Pierwsza Danuta Pawłowska była osobą taktowną. Nigdy nie wtrącała się w sprawy syna, nie dawała nieproszonych rad, nie narzucała się.

Ale kiedy potrzebna była pomoc, zawsze była obok. Weronika pamiętała, jak teściowa nocami czuwała przy trzytygodniowej Zosi, gdy ta pomyliła dzień z nocą, jak zabierała wnuczkę na spacery, mówiąc:

Ty się teraz po prostu prześpij. Krzysiek wróci, sam sobie kolację zrobi.

Gdy Zosia skończyła pięć lat, w pracy Adama doszło do wypadku i Weronika została wdową.

Danuta, która straciła jedynego syna, w tych trudnych chwilach nie zostawiła synowej i wnuczki samych. Przez pierwsze trzy miesiące mieszkały razem, wspierając się wzajemnie.

Weronika zaproponowała, żeby Danuta została na stałe, ale ta wróciła do swojego mieszkania:

Weroniko, masz dopiero dwadzieścia osiem lat. Jesteś młodą kobietą, jeszcze znajdziesz szczęście. Mam ci tu zawadzać?

Wyszła za Krzysztofa trzy lata później. Ale Danuty nie porzuciła. Jej rodzice mieszkali daleko, więc pierwsza teściowa stała się dla niej niemal matką, a Zosia uwielbiała babcię nad życie.

Tym bardziej zachowanie Aliny, która uważała, że ma prawo rządzić w mieszkaniu synowej jak u siebie, było dla Weroniki szokiem.

Po pierwszej wizycie poprosiła męża, żeby wytłumaczył matce, że tu jest tylko gościem i powinna umawiać wizyty oraz zachowywać się odpowiednio.

Na słowa Aliny, że chce tylko pomóc, Weronika odpowiedziała:

Nie mam osiemnastu lat. Nawet gdy wyjechałam od rodziców na studia, byłam samodzielna. A po siedmiu latach małżeństwa nie trzeba mnie uczyć gotowania ani sprzątania. Mogłabym sama niejednego nauczyć.

Przyjdę kiedyś do pani z białą ścierką i urządzę rewizję.

Na szczęście Krzysztof wspierał żonę, a gdy matka przekraczała granice, sam z nią rozmawiał.

Z czasem Weronika nauczyła drugą teściową, żeby nie wtrącała się w jej gospodarstwo czy wychowanie dzieci. Gdy rok po drugim ślubie urodził się syn, Alina nie narzucała się z radami. Choć bardzo chciała.

Otóż teściowa miała koleżankę, która chwaliła się, jak wychowuje synową młodszego syna.

Alinie też chciało się czymś pochwalić, ale nie miała jak. Jednak miała jedno ale ciągle wyrażała niezadowolenie, że Weronika odwiedza Danutę i jej pomaga.

Dobrze, że ta stara nie była jej krewną! Gdy Zosia była mała, Weronika wysyłała ją latem na działkę do babci nawet się cieszyłam.

Ale teraz dziewczyna już studiuje, a Weronika wciąż tam jeździ. Minęło tyle lat, a ona dwa-trzy razy w tygodniu się tam kręci narzekała koleżance.

Ostatni rok Weronika rzeczywiście bywała u Danuty częściej. Alina nazywała ją starą, choć była tylko siedem lat starsza.

Ale zmartwienia i choroba nie dodają młodości. Danuta bardzo podupadła na zdrowiu. Weronika odwiedzała ją w szpitalu i w domu.

Na obcą osobę rodzinne pieniądze wydajesz upominała teściowa.

Niech się pani nie martwi, Danuta, gdy zachorowała, sprzedała działkę. Ma na leczenie i nie będzie pani pożyczać odpowiedziała synowa.

Gdy Danucie bardzo się pogorszyło, Weronika wynajęła opiekunkę i wzięła urlop, by spędzać z nią pół dnia, gdy mąż był w pracy, a syn w szkole.

Ale i to tylko przedłużyło życie Danuty po jakimś czasie odeszła.

Wtedy Alina nagle zainteresowała się sprawą spadku po pierwszej teściowej.

Działkę sprzedała, ale pewnie nie wydała wszystkich pieniędzy. Emeryturę też miała niezłą na pewno coś odłożyła. A dwupokojowe mieszkanie na pewno komuś przepisze rozważała, ale bała się zapytać Weronikę.

Zamiast tego spytała syna, a odpowiedź jej nie ucieszyła.

Na kogo testament? Oczywiście na Zosię to jej wnuczka.

A Werka co? Dla frajdy latała do tej starej? zdziwiła się. No proszę! Już widzę, jak będzie płakać!

Niech się pani o mnie nie martwi powiedziała Weronika. Od dawna wiedziałam, że Danuta wszystko zapisze Zosi. Sama zaprowadziłam ją do notariusza rok temu.

To po co się tak krzątałaś przy niej, skoro wiedziałaś, że nic nie dostaniesz? zdziwiła się Alina. Niech Zosia się nią opiekowała.

Wytłumaczyłabym, ale boję się, że pani nie zrozumie odparła Weronika.

W końcu spadek został sfinalizowany, Zosia dostała dokumenty na mieszkanie i wkład bankowy.

Postanowiono, że póki dziewczyna studiuje i mieszka w akademiku, mieszkanie będzie wynajmowane, a pieniądze trafią na jej konto.

Gdy skończy studia, zdecyduje, czy wróci do rodzinnego miasta, czy zostanie w wojewódzkim. Wtedy sprzeda mieszkanie i kupi nowe.

Gdy Alina usłyszała o wynajmie, zaproponowała:

Po co obcych wpuszczać? Jeszcze coś zniszczą. Niech tam na ten czas zamieszka Kasia.

Trzydziestopięcioletnia Kasia była młodszą córką Aliny i wciąż mieszkała z matką. Była ładna, z dobrą figurą. Miała wyższe wykształcenie, pracę. Romansów też nie brakowało, ale z małżeństwem jakoś nie wychodziło.

Alina oczywiście bardzo się o nią martwiła.

Dlaczego Kasi nie w

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

19 + 2 =

Druga teściowa…