Druga teściowa… Jak sobie radzić w nowej rodzinie?

Gdy Weronika weszła do mieszkania, od razu zauważyła buty teściowej stojące na środku przedpokoju. Odpoczynek nie wchodził w grę.

Felicja Stanisławówna wyszła z kuchni z miną oskarżyciela w sądzie.

Znowu byłaś u tej niedorajdy? zapytała. A dom, mąż, dziecko wszystko na boku. Dobrze, że ja wpadłam. Inaczej siedzieliby głodni.

Felicjo Stanisławno, Mikołaj wiedział, że dziś się spóźnię. Kolację przygotowałam, wystarczy podgrzać. Dałby sobie radę bez waszej pomocy odpowiedziała Weronika.

Przez dziesięć lat małżeństwa z Mikołajem przywykła już, że teściowa zawsze ma coś do narzekania, i prawie nie reagowała na jej słowa, traktując je jak radiodudnienie, które gra od rana do wieczora.

Na początku było trudno. Felicja Stanisławówna była drugą teściową Weroniki. Pierwsza Helena Kazimierzówna była kobietą taktowną. Nigdy nie wtrącała się w życie syna, nie dawała nieproszonych rad, nie narzucała się.

Ale gdy była potrzebna, zawsze stała na posterunku. Weronika pamiętała, jak teściowa nocami czuwała przy trzy-miesięcznej Zosi, gdy ta pomyliła dzień z nocą, jak zabierała wnuczkę na spacery, mówiąc:

Ty teraz nic nie rób, tylko śpij. Kiedy Leszek wróci, sam przygotuje kolację.

Gdy Zosia skończyła pięć lat, w pracy Łukasza zdarzył się wypadek i Weronika została wdową.

Helena Kazimierzówna, która straciła jedynego syna, nawet wtedy nie zostawiła synowej i wnuczki samych. Pierwsze trzy miesiące po tragedii mieszkały razem, wspierając się nawzajem.

Weronika zaproponowała, by teściowa została na stałe, ale Helena wróciła do swojego mieszkania:

Weroniko, masz dopiero dwadzieścia osiem lat. Jesteś młodą kobietą, jeszcze znajdziesz swoje szczęście. Czy ja mam ci się tu snuć?

Weronika wyszła za Mikołaja trzy lata później. Ale Heleny Kazimierzówny nie porzuciła. Jej rodzice mieszkali daleko, więc pierwsza teściowa stała się dla niej niemal matką, a Zosia uwielbiała babcię nad życie.

Właśnie dlatego zachowanie Felicji Stanisławówny, która uznała, że ma prawo rządzić w mieszkaniu synowej jak u siebie, mocno zszokowało Weronikę.

Po pierwszej wizycie drugiej teściowej poprosiła męża, by wytłumaczył matce, że przychodzi tu tylko w gości. A więc wizyty należy uzgadniać i zachowywać się odpowiednio.

Na słowa Felicji, że chce tylko pomóc i działa z dobroci serca, Weronika odparła:

Nie mam osiemnastu lat. Nawet wtedy, gdy wyjeżdżałam od rodziców na studia, byłam samodzielna.

A po ślubie, gdy siedem lat żyłam z mężem, nie trzeba mnie uczyć gotowania czy sprzątania. Sama mogłabym niejednego nauczyć.

Jak przyjdę do was, Felicjo Stanisławno, i przejadę po kątach z białą szmatką, to wam zrobię rewizję.

Mikołaj, na szczęście, wspierał żonę i gdy matka przekraczała granice, sam z nią rozmawiał.

Z czasem Weronika odzwyczaiła drugą teściową od wtrącania się w gospodarstwo i wychowanie dzieci. Gdy rok po drugim zamążpójściu urodziła syna, Felicja nie śmiała już narzucać swoich rad. Choć bardzo chciała!

Otóż teściowa miała przyjaciółkę, która chwaliła się, jak wychowuje żonę młodszego syna.

Felicja też chciała się czymś pochwalić, ale nie miała czym. Jedyną jej pociechą było wyrażanie Weronice niezadowolenia, że ta odwiedza Helenę Kazimierzównę i jej pomaga.

Dobrze, że ta stara była jej bliską krewną! Gdy Zosia była mała, Weronika wysyłała ją latem do babci cieszyła się.

Ale teraz dziewczyna już studiuje, a Weronika wciąż tam jeździ. Minęło tyle lat! A ona dwa-trzy razy w tygodniu się tłucze mówiła przyjaciółce.

Ostatni rok Weronika faktycznie bywała u pierwszej teściowej częściej. Felicja nazywała Helenę starą, choć była od niej starsza zaledwie o siedem lat.

Lecz smutek nie odmładza, a choroba nie upiększa Helena Kazimierzówna mocno podupadła na zdrowiu. Weronika odwiedzała ją w szpitalu i w domu.

Na obcą osobę wydajesz rodzinne pieniądze strofowała ją teściowa.

Nie martwcie się, Felicjo Stanisławno. Helena Kazimierzówna, gdy zachorowała, sprzedała działkę. Ma z czego się leczyć i od was pożyczać nie będzie odpowiedziała synowa.

Gdy Helenie zrobiło się naprawdę źle, Weronika wynajęła opiekunkę i wzięła urlop, by spędzać z nią pół dnia, gdy mąż był w pracy, a syn w szkole.

Lecz nawet to tylko opóźniło nieuchronne. Pewnego dnia Heleny Kazimierzówny zabrakło.

Wtedy Felicja Stanisławówna nagle zainteresowała się sprawą spadku po pierwszej teściowej.

Działkę sprzedała, ale przecież nie wydała wszystkiego w rok. I emeryturę miała dobrą pewnie coś odłożyła.

A dwupokojowe mieszkanie na pewno przejdzie na spadkobierców rozważała Felicja, ale Weroniki jeszcze nie pytała bała się.

Zamiast tego zagadnęła syna, a odpowiedź jej nie ucieszyła.

Na kogo testament? Oczywiście na Zosię to jej rod

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 + 4 =

Druga teściowa… Jak sobie radzić w nowej rodzinie?