Dostałem SMS-a od córki: „Tato, pod drzwiami leży Twój prezent”. Ciężko było mi uwierzyć w to, co stało się później.

Dostałem SMS-a od córki Tato, pod drzwiami leży Twój prezent. Ciężko było mi uwierzyć w to, co stało się później.

Mam na imię Marek i jestem pielęgniarzem w szpitalu. Znajduje się on blisko mojego domu, więc do pracy mam tak naprawdę rzut beretem. Większość z ludzi woli spędzać święta czy Sylwestra z rodziną, ale od kiedy moja żona zmarła, czyli od jakiś 2 lat, to nie lubię za bardzo siedzieć w domu. Wszystko mi wtedy przypomina o mojej ukochanej, której już tutaj nie ma. Dlatego często biorę wtedy zmiany w pracy i tak było i tego Sylwestra. 

Moja córka Amanda ma małe dziecko – dwuletnią Zosię, którą czasami się zajmuje, jeśli córka mnie o to poprosi. Właśnie w sylwestrowy poranek zadzwoniła do mnie i zapytała, czy nie zaopiekuję się wnuczką, ponieważ z mężem zostali nieoczekiwanie zaproszeni do znajomych na wieczór i chcieliby wyjść.

 

– Kochanie, nie mogę, wziąłem już zmianę w pracy i jest za późno, abym znalazł kogoś na zastępstwo – tłumaczyłem.

 

– Tato, ale proszę Cię. Już tak dawno nigdzie nie byliśmy z Piotrkiem… –  nalegała córka.

Problem w tym, że ja naprawdę nie mogłem. Zobowiązałem się i musiałem iść do pracy, nie miałem wyjścia. Gdyby wcześniej dali znać, to na pewno bym coś wymyślił, ale w takiej sytuacji to po prostu niemożliwe… Poza tym wiem, że muszę szanować swoją pracę, bo w dzisiejszych czasach znaleźć dobrego pracodawcę jest naprawdę ciężko, a tutaj nie mam na co narzekać. Poszedłem więc w Sylwestra do pracy – zmiana była bardzo ciężka, dużo działo się w szpitalu, jak to w taki dzień. Jakieś dwie godziny przed północą siedziałem wyczerpany i zadzwoniłem do córki, by złożyć jej życzenia na Nowy Rok. Nie odebrała, a za chwilę dostałem SMS-a: „Tato, Twój prezent jest już pod drzwiami. Przed chwilą go zostawiliśmy”.

Córka nie zaprosiła nas na urodziny, a gdy pojechałem do niej sam, to nawet nie wpuściła mnie do mieszkania

Myślałem, że to jakaś niespodzianka, więc jeszcze raz zadzwoniłem do córki. Szybko jednak okazało się, że zostawili Zosię w wózku przed moimi drzwiami myśląc, że może po prostu nie chciałem zająć się wnukiem (chociaż nigdy nie było takiej sytuacji) i że jestem w domu. Poszli do swoich znajomych i zostawili dziecko samo na klatce schodowej!

Córka się na mnie wściekła i krzyczała, kiedy powiedziałem jej, że nie ma mnie w domu. Ale czemu ja jestem temu winny? Mówiłem, że nie mogę się zająć wnuczką i taka była prawda. Na szczęście dziecko wzięła do siebie sąsiadka, bo usłyszała, jak Zosia płacze. Podobno wnuczka miała nawet gorączkę i nie wiem, czy to od tego, że leżała na chłodnej klatce schodowej, czy ze stresu, ale i tak mocno wszyscy się wystraszyliśmy.

Najgorsze jest to, że Amanda i jej mąż obwiniają o wszystko mnie. Nie mogę zrozumieć ich toku myślenia i w ogóle braku odpowiedzialności. A co by było, gdyby dziecku jednak coś się stało?

Przez całe życie starałem się być dobrym ojcem, a teraz? Teraz czuję się, jakbym zawiódł i źle wychował swoje dziecko. Czy to moja wina? Nie wiem już sam. Teraz córka nie odzywa się do mnie i nie odwiedza, więc zostałem sam. Córka po tym powiedziała, że nie chce mieć ze mną kontaktu, ale w czym ja zawiniłem?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 + 10 =

Dostałem SMS-a od córki: „Tato, pod drzwiami leży Twój prezent”. Ciężko było mi uwierzyć w to, co stało się później.