Doprowadziła byłego męża do szaleństwa

Paweł, usiądź przynajmniej dwie godziny z Jasiem niechętnie patrzyła Grażyna na męża. Muszę iść do lekarza.
Nie mogę wstał gwałtownie z kanapy Paweł. Idę spotkać się z kumplami. Za chwilę wyjście.
Paweł, naprawdę. Ból głowy nie ustępuje, plecy mnie już nie słuchają. Po ciąży tyle się wzięło, że…
Grażyno, mam to powtórzyć? spojrzał na żonę z irytacją. Nie mogę. Przenieś to na inny dzień. Już się umówiłem.

Paweł już pociągał kurtkę, sprawdzając kieszenie.

Nie mogę odłożyć. Wizyty zaplanowane są na trzy tygodnie do przodu.
Więc cierpliwość, trzy tygodnie wzruszył ramionami, jakby to była drobiazg. Nic Ci się nie stanie.

Drzwi trzasknęły. Z pokoju dziecięcego dobiegł cichy płacz Jasiek obudził się znów.
Grażyna westchnęła, sięgnęła po telefon i wybrała numer przychodni, wsłuchując się w dżwięki, które zastąpiły zwykłe dzwonki. W końcu dotarła kolejka.

Dzień dobry, chciałabym odwołać wizytę na dziś

Zasnęła na kanapie. Po ciąży zdrowie stało się losową loterią: raz plecy tak sztywne, że nie da się powstać, innym razem głowa waliła jak młot. Lekarze kręcili głowami, mówiąc, że trzeba zrobić badania, a te potrzebują czasu. I kogoś, kto usiedzi z dzieckiem.

Paweł jednakowi lekceważył to wszystko. Ostatnie dwa lata wydawały się zamienione w inną rzeczywistość

Podczas ciąży nosił Grażynę na rękach w dosłownym sensie, dźwigał ciężkie torby, gotował, masował stopy przed snem. Mówił, że jest najpiękniejsza i że jest szczęśliwy jak dziecko w sklepie z cukierkami. Grażyna wierzyła w każde jego słowo, myśląc, że ma szczęście z mężem.

A potem przyszedł Jasiek. I wszystko rozpadło się na kawałki.

Krzyki, niekończące się przewijanie, bezsenne noce to odkryło pod maską Pawła zupełnie inną osobę. Krzyczał na Grażynę, gdy nie zdążyła posprzątać mieszkania, na Jasia, kiedy płakał w nocy, rzucał rzeczami, trzaskał drzwiami, uciekał do kumpli i wracał po północy.

Patrz na siebie! wrzeszczał, paląc palcami w żonę. Czy w ogóle patrzysz w lustro? Gdzie podziała się moja piękna żona? Biedna krowa!

Grażyna widziała ciemne kręgi pod oczami, rozczochrane włosy, starą piżamę poplamioną jedzeniem dla dziecka, kilogramski, które nie chciały odchodzić, mimo że jadła ledwo dwa posiłki dziennie. A kiedy znajdzie czas na siebie, Jasiek ma gorączkę, krzyczy, boli brzuszek?

Myślisz tylko o dziecku, on jest twoim światem rzucał Paweł, sznurowadł buty. Czy w ogóle mnie potrzebujesz?

Ona milczała, bo nie wiedziała, co odpowiedzieć. Tak, Grażyna myślała o Jasiu. Jak nie myśleć o synku? To przecież jej dziecko!

Zmęczona, doszła do granicy, kiedy po prostu chciała położyć się i nie wstawać. Była zamknięta w czterech ścianach z krzyczącym dzieckiem i mężem, który uważał się za ofiarę numer jeden w rodzinie.

Praca nie była w zasięgu wzroku. Firma, w której pracowała, zamknęła się. Szef uciekł z długami, biuro zakorkowano, pracowników zwolniono. Grażyna była na urlopie macierzyńskim, więc nie straciła jeszcze pracy, ale Jasiek miał wkrótce trzy lata, a w CV pojawiły się trzy lata przerwy i małe dziecko nie były to atuty w oczach pracodawców.

Jednak marzyła o zmianie. Chciała zabrać Jasia do przedszkola, wyjść z domu, wsiąść do metra, dojechać do biura, porozmawiać z prawdziwymi ludźmi, a nie z niemowlęciem, które jedyne co rozumie, to kreskówki. Chciała przypomnieć sobie, kim była przed macierzyństwem.

Trzecią rocznicę Jasia zorganizowała sama. Syn biegał w nowym śpiworku, różowy i radosny.

A Pawła nie było.

Grażyno, a gdzie Paweł? zapytała teściowa, Zofia, rozglądając się, jakby spod zasłony mogło wyłonić się dziecko.
Nie wiem wymusiła uśmiech Grażyna. Pewnie się spóźnia.
Spóźnia? zapytał teść, Igor, marszcząc brwi. Dziecku urodziny!

Grażyna wzruszyła ramionami. Dzwoniła do Pawła dziesięć razy, pisała SMS-y, ale cisza.

Goście wymieniali spojrzenia, lecz nic nie mówili. Matka Grażyny, Helena, przycisnęła jej dłoń pod stołem ciche wsparcie, które niewiele zmieniało.

Impreza minęła napięta. Jasiek był szczęśliwy, a reszta udawała, że wszystko gra.

Grażyna kroiła ciasto, podawała herbatę, uśmiechała się gościom, a w środku coś się rozpadło, drobina po drobince, nie do zebrania.

Goście rozeszli się pod wieczór. Jasiek zasnął od razu, nie czekając nawet na przewijanie. Grażyna położyła go do łóżeczka, poprawiła kocyk i wróciła do salonu. Chaos: brudne naczynia, porozrzucane opakowania, spompowane balony.

Zaczęła sprzątać mechanicznie, nie myśląc o niczym naczynia do zmywarki, stół do wycierania.

Dźwięk kluczy w zamku zatrzymał ją. Spojrzała na zegar. Północ. Wyszła w korytarz.

Paweł stał w drzwiach, chwiejąc się. Oczy czerwone, koszula pomarszczona, a wokół pachniały tanie perfumy, słodko-kobiece. Na policzku wyraźny ślad szminki.

Zobaczył Grażynę i zamrzał.

Grażyno, to nie to, co myślisz ryknął podniesionym głosem. Wypił wódkę, wpadł mi do głowy diabeł Jeden raz Nie powtórzę, przysięgam!

Grażyna powoli wydychała. Wewnątrz ochłodziło się, jakby lodem wlewano serce.

Gdzie byłeś? szepnęła.
Ja spotkałem się z kumplami. Weszliśmy do baru, były dziewczyny, i jedna
W dzień urodzin syna przerwała. Byłeś z jakąś dziewczyną, kiedy nasz synek miał trzy lata!
Grażyno, wybacz! podszedł bliżej. Nie chciałem! Po prostu tak się stało!
Po prostu tak się stało? drżał jej głos. Jesteś zdrajcą, oszustem. Marnowałam cię w stu procentach. Mamy rodzinę, mamy dziecko! Myślałam, że nie zejdziesz do zdrady!
To twoja wina! eksplodował Paweł. Spójrz na siebie! Wokół pełno pięknych dziewczyn, a ja wracam do domu i widzę cię! Oczywiście, że się rozglądam! Jestem młody, chcę miłości!

Grażyna odwróciła się i poszła do pokoju dziecięcego. Paweł wołał, ale ona nie odwróciła się. Zamknęła drzwi, położyła się obok Jasia na wąskim łóżku i patrzyła w ciemność.

Rano spakowała rzeczy swoje i syna. Paweł próbował ją zatrzymać, chwytał za rękę, wykrzykiwał o przebaczeniu i drugiej szansie. Grażyna nie ugięła się. Zadzwoniła po taksówkę, wciągnęła torby i odjechała do mamy.

Pierwsze tygodnie były ciężkie. Jasiek nie rozumiał, czemu mieszkają u babci, płakał, wołał tatę. Grażyna tuliła go, całowała w czole i szeptała, że wszystko będzie dobrze, choć sama w to nie wierzyła.

Stopniowo życie zaczęło się układać. Helena pomagała z Jasiem, opiekowała się nim, gdy Grażyna szukała pracy. Po miesiącu znalazła zatrudnienie nie boska posada, ale stałą pensję i przyzwoitego szefa. Załatwiła rozwód. Paweł nie sprzeciwiał się, tylko domagał się spotkań z synem. Grażyna zgodziła się. Jasiek kochał tatę.

Kilka miesięcy później wynajęła mieszkanie jednopokojowe własne, choć małe. Urządzono je skromnie, ale to było ich z Jasiem miejsce.

Paweł zaczął przychodzić w gości. Najpierw rzadko, potem częściej. Pomagał naprawić kran, złożyć meble, wyprowadzić Jasia na spacer. Grażyna pozwalała. Nie dla siebie, a dla syna. Ten cieszył się z taty, śmiał się, skakał na szyję. Grażyna nie mogła tego odebrać.

Po pół roku od rozwodu Paweł wziął nową żonę. Grażyna zobaczyła ich w centrum handlowym piękną, szczupłą, zadbaną kobietę w krótkiej sukience, z długimi włosami i wyraźnym makijażem.

Ale Paweł nadal przychodził. Częściej niż wcześniej. I ciągle pochwalał nową żonę.

Wika to prawdziwa gospodyni, zawsze czysta, zawsze ładna, niczym modelka mawiał.

Grażyna kiwała głową, choć w środku burzyła się furia. Nawet po rozwodzie Paweł potrafił ją drażnić.

Wtedy Grażyna wpadła na pomysł. Postanowiła mu się zemścić małymi, podstępnymi, lecz sprawiedliwymi metodami.

Zaczęła dzwonić do Pawła bez przerwy, pod każdy pretekst.

Paweł, Jasiek chce się pobawić, możesz przyjechać?
Paweł, w kuchni cieknie kran, pomożesz?
Paweł, Jasiek tęskni, kiedy przyjedziesz?

Paweł przyjeżdżał za każdym razem. Okazało się, że wystarczy odebrać syna, by go pokochał. Spacerowali, rozmawiali, pili herbatę. Ich konwersacje potrafiły trwać godzinę lub dwie. Grażyna opowiadała historie z przedszkola, śmiała się, zadawała pytania. Paweł odpowiadał chętnie, jakby brakowało mu takiej rozmowy.

W tle pojawił się zirytowany głos nowej żony:

Paweł, znowu z nią gadacie? Przestańcie!

Paweł odrzucał, ale Grażyna słyszała złość w jej głosie. To dawało jej ulgę.

Kilka miesięcy później Paweł niespodziewanie zjawił się wieczorem. Grażyna otworzyła drzwi i zobaczyła jego zmięknioną twarz.

Rozwodzimy się oznajmił, wchodząc.
Kogo? zamknęła drzwi, opierając się o nie.
Wika odszła. Nie wytrzymała.
Co nie wytrzymała?
Nas. spojrzał na nią. Naszego związku.

Grażyna uśmiechnęła się cynicznie.

Jaki związek, Paweł?
Grażyno, wiesz o czym mówię. Spędzamy tyle czasu razem. Myślałem, że
Że znowu będziemy razem? skrzyżowała ramiona. Nie, Paweł. Od miesiąca jestem w związku i jestem szczęśliwa.

Paweł zamarł, twarz się wykrzywiła.

Co? Z kim?
Nieważne z kim. Ważne, że nie z tobą.
Grażyno, ale ja myślałem
Myślałaś, że będę czekać? roześmiała się. Serio?
Czy więc będziesz dalej płacić moje alimenty jakimś obcym facetem? krzyknął. Wprowadziłaś mnie w błąd! Pomagałem, jak pies, a ty
Nic nie obiecywałam zachowała spokój. Ty sam przychodziłeś, jak pies, próbując wrócić do rodziny. Nie potrzebuję cię. I na twoje alimenty nie stać mnie nawet na kota, nie mówiąc o człowieku.

Ty ty
Co? podeszła do drzwi i otworzyła je szeroko. Idź, Paweł. Nie przychodź już bez zapowiedzi.

Nie jesteś kobietą! chwycił kurtkę i wybiegł. Mała, mściwa węża!
Może tak wzruszyła ramionami. Ale sam mnie tak stworzyłeś.

Drzwi zamknęły się z hukiem. Grażyna oprzyręknęła się o nie, zamknęła oczy. Wewnątrz nie było ani radości, ani ulgi. Tylko pustka.

Wiedziała, że postąpiła źle, ale Paweł kiedyś ją zniszczył położył na kolana jej dumę, wiarę, miłość. Odpłaciła tą samą monetą.

Poszła do pokoju Jasia, który spał z rozpostartymi ramionami. Usiadła obok, pogłaskała go po głowie.

Ta karta życia zamknęła się na zawsze. Tak, musiała jeszcze spotykać się z Pawłem Jasiek kocha tatę, a ona nie zamierza mu przeszkadzać. Teraz jednak patrzy na niego zwycięsTeraz, patrząc na Jasia, Grażyna czuła, że wreszcie odzyskała siebie i może spokojnie iść naprzód.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × pięć =

Doprowadziła byłego męża do szaleństwa